Facebook Google+ Twitter

„Afrykamera” to coś więcej niż przegląd filmowy

W zeszłym tygodniu zakończyła się w Warszawie IV edycja Festiwalu Filmów Afrykańskich „Afrykamera”. Ten przegląd to lekcja na temat współczesnej Afryki, do której nie powinno zgłaszać się nieprzygotowania.

Kadr z filmu "Ucieczka z Luandy" / Fot. Fot. Materiały organizatora„Afrykamera” gości w kinach studyjnych największych miast Polski po raz czwarty i trudno nie przyznać, że z każdym rokiem jest to coraz lepsza prezentacja. Co 12 miesięcy organizatorzy starają się zapewnić afrokinomanom najciekawsze pozycje z repertuaru kina afrykańskiego i o Afryce. Tegoroczny plan to wiele naprawdę świetnych propozycji: otwierająca festiwal „Maskarada”, która została uhonorowana nagrodą FIPRESCI, dla najlepszego filmu na festiwalu w Dubaju, „500 lat później”, laureat nagrody dla najlepszej produkcji na festiwalu filmowym „Pan-African” w Los Angeles czy „Żółty dom” doceniony przez publiczność w Weronie. Szkoda tylko, że nie można obejrzeć ich wszystkich.

Zwalczając stereotyp

Z gąszczu krótkich metraży, dokumentów i filmów fabularnych każdy widz powinien wyłowić coś dla siebie, co pozwoli mu spojrzeć na Czarny Ląd przez inny pryzmat niż ten najczęściej prezentowany w mediach i potocznych opiniach. W Polsce wciąż pokutuje stereotyp Afryki targanej wojnami, dotkniętej AIDS, biedą i głodem. Ponieważ inne tematy z Czarnego Lądu nie są wystarczająco interesujące dla polskiego widza, media skupiają się tylko na wydarzeniach bardzo tragicznych lub spektakularnych, a to, co składa się na urok Afryki umyka niezauważone. Dlatego właśnie rola „Afrykamery” jest tak ważna – kinoman spragniony egzotycznego kina może poznać reprezentantów kolejnego kręgu kulturowego, a miłośnik Afryki odwiedzić nieodkryte jeszcze zakamarki.

To, czego jeszcze nie wiemy
To właśnie dzięki „Afrykamerze” widz może się dowiedzieć, jak toczą się losy uczniów szkoły muzycznej w Angoli – oprócz tego, że utrzymanie się wymaga od nich wielkiego wysiłku, znajdują chęci i pasję do grania. Ich historia, przedstawiona w filmie Phila Grabsky’ego „Ucieczka z Luandy” pokazuje, że m.in. muzyka pozwala się wybić z Afryki. Troje bohaterów tego dokumentu Alfredo, Domingas i Joana to osoby z różnymi historiami, wszystkich łączy jednak ogromna miłość do muzyki, ale również chęć znalezienia sponsora, który sfinansowałby ich rozwój i pomógł rozwijać umiejętności. W tle pokazana jest Angola zniszczona długoletnią wojną, jednak jest to właśnie tylko tło – głównym motywem dokumentu jest nadzieja i pasja, które drzemią w przedstawianych postaciach. Ta iskierka i energia, która drzemie w całej Afryce, a której nie można dostrzec oglądając codzienne relacje z Czarnego Lądu.Kadr z filmu "500 lat później" / Fot. Fot. Materiały organizatora

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.