Pozycja materiału w rankingach:
Klaus zabrał mnie ze sobą w podróż, którą główny bohater jego książki odbył w cztery lata. John Ekow Ampan – bo to o nim mowa – wyruszył ze swojej Afryki na odległy kontynent, który przez czarnoskórych uważany jest za raj.
"Afrykańska odyseja" Klausa Brinkbäumera przykuła mój wzrok zdjęciem znajdującym się na okładce. Przedstawia ono wędrujących przez pustynię strudzonych ludzi. Współczesnych, a nie tych sprzed wieków. Następnie spojrzałam na nazwisko autora. Tak, to on – znany dziennikarz, współautor kilku bestsellerów, między innymi "11. September". Zajrzałam do środka i po przeczytaniu kilku pierwszych stron wiedziałam już, że jej nie odłożę, dopóki nie przeczytam do końca.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 08.05.2009 21:55
Dzięki!
Myślałem, że sześć gwiazdek to marszałek brygady:-))
Czy mogę jej dodać jeszcze jedną plusowatą gwiazdkę (+)?
Dodam, co?
Pozdrowienia _______ mkd
Paweł Nowacki 08.05.2009 21:34
Proszę czytać ze zrozumieniem... Końcówka tekstu.
******
Ewa Krzysiak:
Pierwotnie recenzja została wydrukowana na tej stronie
...
Autor usunął profil 08.05.2009 21:19
Usunąłem co?
Widzę jeden komentarz, pana "ef"
Część = 50%!? .. może coś przegapiłem i teraz nie wiem, te lepsze-większe 50% czy te gorsze-mniejsze?
Czy mógłbym wiedzieć, czy żyjemy w normalnym kraju?
... a powód?
Komentarze są widocznie podobnie jak czas - grzecznością królów ale ...
Panie Red.Nacz. - jestem tylko małą morską świnką z niewielkiego małomiasteczka...
Nazwisko autora gościa jest tez na W24 tajne przez poufne?
Myślałem, że jak kto Gość - to się zowie.
Paweł Nowacki 08.05.2009 15:23
Sprawa nieaktualna, część komentarzy usunąlem...
:)
Paweł Mazur 08.05.2009 10:51
a to nie podaje się imienia i nazwiska autora? Bo ja tego coś nie widzę
Piotr Kubat: Praca na planie "Pianisty" to było wspaniałe przeżycie
(odsłon: +649)