Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4881 miejsce

Agata Passent o mediach: Klikamy w newsy i głupiejemy. Toniemy w śmieciach

Coraz mniej wartościowych informacji, pogoń za sensacją, tabloidyzacja treści, ogłupienie społeczeństwa - o tym z Agatą Passent rozmawiała dziennikarka "Polski The Times", Ewelina Nowakowska. Czy rzeczywiście poprzez szybki obieg informacji zagubiliśmy się w tandecie i zaczynamy tracić rozum?

 / Fot. Archiwum PolskapresseAgata Passent udzieliła obszernego wywiadu dziennikarce "Polski The Times" (Metropolia Warszawska, nr 69, 30.08.2013 r.), w którym m.in. wypowiedziała się na temat tabloidyzacji mediów. Według prezeski Fundacji "Okularnicy" im. Agnieszki Osieckiej społeczeństwo głupieje i poza kiepskim systemem edukacji, dużą winę ponoszą za to media.

W gazetach, które do tej pory przekazywały rzetelne informacje o świecie, coraz więcej miejsca zajmują tanie sensacyjne newsy. W tygodnikach opinii prezentowana jest golizna na okładce, w redakcjach zachodzą procesy typu, że mimo iż kogoś pomówimy, nazwiemy pedofilem, bandytą, zawsze będzie można to odwołać. Każdy artykuł pisze się po to, żeby był klikalny. Spokojny, wyważony język użyty w artykule nie zdobędzie lajków. Nie zaciekawi nikogo - mówi Agata Passent.

Redakcje nie przebierają w środkach i robią wszystko, aby przyciągnąć odbiorców. Wartościowe treści zostały zepchnięte na margines, co w naturalny sposób podzieliło społeczeństwo na tych, którzy lubują się w tandetnej kulturze masowej i tych, którzy sięgają po ambitniejsze treści. Kulturę zepchnięto do kanałów tematycznych. Uważam to zresztą za błąd, ale to na inną dyskusję. Jeśli w popularnych kanałach rezygnujemy z klasyki czy literatury, to jak młody człowiek ma łyknąć bakcyla i trafić potem do niszy? - pyta felietonistka.

Teksty, które ukazują się w prasie i w internecie, niewiele mają wspólnego z poprawną polszczyzną. Pełno w nich kolokwializmów, zapożyczeń, błędów językowych - słów, które dla odbiorcy będa łatwo rozpoznawalne, a więc takich, jakich używa na co dzień. Staram się, by moje teksty były istotne, w felietonach przemycać dobrą polszczyznę. Również pisać tak, aby po trzech, pięciu latach te teksty chciało się czytać, były aktualne i pokazywały z jakimi problemami borykają się ludzie. Felietonistyka, którą się zajmuję, nie jest tak ordynarna jak współczesne newsy, które po jednym dniu są kompletnie nieaktualne.

Trudno w tym śmietniku informacji wyłowić perełkę, informację, której można zaufać. Według córki Agnieszki Osieckiej, to jeden z głównych problemów współczesnego świata, w którym zacierają się granice między rzeczywistością i cyberrzeczywistością. Więcej - tych granic chyba już w ogóle nie ma. Ludziom, którzy pamiętają czasy analogowe, pozostały jakieś narzędzia, zdrowy rozsądek, możliwość odróżnienia, chęć sprawdzenia u źródeł, a nie powielanie na ślepo - twierdzi. Młodzi ludzie nie mają tych narzędzi, ponieważ nie potrafią się skoncentrować, skupić na treści tak, aby ją zrozumieć, przemyśleć, wyciagnąć wnioski. Świat codziennie bombarduje ich tysiącem informacji, a oni są w stanie wyłowić z nich słowa-klucze, hasła - nie mają czasu ani przede wszystkim potrzeby, żeby zgłębiać kolejne problemy. Niestety, szybszy obieg informacji, kontakt z milionem znajomych rozisanych po całym świecie spowodował, że klikamy, wysyłamy i czytamy krótkie informacje w internecie, ale kompletnie zagubiliśmy się w tym wirze ułudy - tłumaczy Agata Passent.

Nie ma już tabu, nie ma barier. Codziennie w prasie widzimy brutalne zdjęcia, epatujące przemocą - i nie robią one na nas wrażenia. Straciliśmy empatię, wypraliśmy się z emocji. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, aby robić serial show z dzieciobójczynią w roli głównej. Myślę, że gdybym miała telewizor w domu, tobym regularnie musiała odwiedzać dobrych psychologów. Informacje, którymi jesteśmy bombardowani, powodują, że żyjemy w ciągłym strachu. Ten terror mnie obezwładnia - mówi.

Seks, agresja, sensacja to według rozmówczyni dziennikarki "Polski The Times" ulubione tematy mediów. Doszliśmy do momentu, w którym coraz częściej nie potrafimy sobie poradzić z taką dawką negatywnych bodźców. Nie wiemy, co zrobić z tymi informacjami, zapętliliśmy się w nich i sami dążymy do upadku. Znajdujemy się w fazie rozwoju, w której człowiek nie wyrobił sobie pewnych organów, które mają go przed tym chronić. Z ewolucji wynika, że pewne gatunki, jeśli znajdą się w warunkach, które nie dadzą im przetrwać, to po prostu giną. Albo zaczniemy panować nad maszynami, które sami stworzyliśmy, albo te niebezpieczne mechanizmy, czyli wszelkie urządzenia cyfrowe, zawładną naszym życiem - konkluduje felietonistka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (26):

Sortuj komentarze:

@ Marek Chorążewicz

Otóż to.
Dlatego każdy powinien zacząć od siebie. Jeśli nie jest w stanie zmienić swojego postępowania, inaczej ustawić priorytety, to cóż dopiero mówić o zmienianiu świata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, zgadzam się, Mateuszu, z Twoimi wnioskami. Także tym, że wiele osób jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje. A za jakiś czas sytuacja zatrze się totalnie, bo już wejdzie do życia zawodowego kolejne pokolenie kształcone po kapitalistycznemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marek Chorążewicz: bardzo trafna analogia z komuną, z tą różnicą, jeżeli chodzi o świadomość tego w czym się uczestniczy, teraz jest znacznie gorzej (przedtem podział oni-my był o wiele bardziej klarowny). W tej chwili masy są w stanie z ogniem w oczach bronić systemu ogłupiania z pełnym przekonaniem. Co można zrobić ? Na początek bronić wartości, na których człowiek się wychował. W systemie w którym jednostka jest zerem, a masy wszystkim, oczywiście nie przyniesie to rewolucji światopoglądowej. Myślę, że tylko zmiana ustroju korporacyjnego na lokalne samozarządzanie (mam na myśli powrót do systemu wspólnoty pierwotnej, ale ze zdobyczami współczesnej techniki) przybliżyłoby bardziej ludzi do siebie i uniezależniłoby od systemu centralnego ogłupiania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zauważcie Państwo, że wszyscy się zgadzamy co do rzeczy zasadniczych, bo wiemy jak funkcjonuje ta maszyneria do ogłupiania mas, a jednak nic nie potrafimy z tym zrobić, bo siła "kasy" jest większa...

Tysiące inteligentnych ludzi idzie "na pasku" decydentów, co najwyżej potupie czasem groźnie nóżkami dla niepoznaki, że on się dystansuje od tego co robi, bo przecież musi... dla rodziny, dla utrzymania stanowiska, itp. Przypomina mi to jako żywo "musowość" przynależności do nieboszczki PZPR... Wtedy też obserwowałem bardzo często taką samą retorykę w tłumaczeniu swojego postępowania u wielu ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Robert Grzeszczyk: z tego wniosek, że cywilizacja oparta na inteligencji jest skazana na zagładę (bo tylko generuje koszty). Zgadzam się z Panem, co do edukacji. W interesie korporacji, o których Pan pisze jest wyhodowanie jak największej rzeszy bezmyślnych konsumentów, którzy łykają wszystko co im się podsunie. Również jest to w interesie polityków. Media spełniają ważną role w ogłupianiu społeczeństwa, a cały system jest spójny i domknięty (podobnie jak komuna) w sytuacji kiedy większość (demokracja) ma rację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moje osobiste doświadczenia przekonują mnie, że w naszym kraju wydarzenia błahe, nieważne, plotkarskie zajmują zbyt poczesną rolę w mediach. Główne serwisy informacyjne w większości stacji telewizyjnych i radiowych potrafią poświęcać czas na pierdoły, plotki z życia tak zwanych (tfu !!!) celebrytów i inne durnowate nowinki. To wypełnianie -uszczelnianie czasu antenowego. Gdy prowadzącemu i redaktorowi wydania brakuje inwencji, mądrości, wiedzy to słyszymy i widzimy żenujące "newsy". Tak to już jest, że gdy znani reporterzy TV mają problem by sklecić za jednym zamachem jedno krótkie zdanie lub przedstawić informację to wstawia się siano na uszczelkę. Miałem kilka razy okazję widzieć ile razy prosta kwestia musi być powtarzana przez Pana Reportera, zanim zostanie zapisana i pokazana jako "relacja na żywo" w serwisie informacyjnym TV.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście że końcowe efekty są takie na które wskazuje Pani Agata.
Zastanawiam się jednak nad przyczynami. Wydaje mi się, że agonia edukacji nie jest przyczyną lecz też tylko celem. I nie są problemem coraz nowsze technologie ( jak,kiedyś, kiedyś, w Anglii, gdy ludzie fizycznie nimi walczyli). Może taką przyczyną jest również poziom mediów, zarządzanych przez korporacje.
Bo po cóż wiedza, inteligencja i rozsądek?
Tylko koszty generują. Wielorakie koszty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zżera mnie ciekawość, czy W24 tylko tak napisały o tym wywiadzie , bez zobowiązań i aluzji, czy też W 24 ma coś na oku ... i zapowiada...nam powrót do dawnej świetności. ;]]]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku, Kisielewski nie odwoływał się do indywidualistycznych potrzeb jednostki (tu masz rację, stawiałby się w roli Pana Boga), tylko do tzw homo sapiens. To co odróżnia nas od zwierząt (poza wieloma naszymi paskudnymi cechami) to działania abstrakcyjne. Myśmy w ciągu paru tysięcy lat stworzyli kulturę, która odnosi się do takich pojęć jak piękno (potrzeba uczestniczenia w tworzeniu i odbiorze sztuki), nauka (potrzeba poznania świata), empatia i potrzeba życia we wspólnocie (pojęcia takie jak ojczyzna, naród). To są elementarne pozytywne wartości, które stworzyła nasza cywilizacja. Bez nich ciężko jest....Współczesne media kastrują nas z tych cech człowieczeństwa i odwołują się do naszych prymitywnych instynktów, jak do istot pozbawionych zdolności refleksji i pasywnych w odbiorze rzeczywistości.
Słowa Kisiela mówią coś więcej, bo o roli edukacji, która jest podstawą naszego rozwoju.
Gdyby media w swojej masie rzeczywiście informowały, czyli przekazywały wartość dodaną - być może uniknęłoby się paru wojen, a przynajmniej ludzie wiedzieliby więcej w jakim świecie żyją. Zawsze, podróżując i spotykając różnych ciekawych ludzi zastanawiałem się dlaczego nasza prasa nie upowszechnia wiedzy o różnych rozwiązaniach, które sprawdziły się doskonale gdzie indziej, o intrygujących ludziach, którzy mogliby nam opowiedzieć wiele pożytecznych rzeczy. Topimy się we własnym sosie, a media interesują się głównie tym jaki basen kupiła, lub z kim się rozwiodła nieznana nam, sztucznie wykreowana przez media celebrytka. I w tym jest problem....
Moim zdaniem, Kisiel ma 100% racji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Mateuszu - nic dodać, nic ująć. Trafnie Pan to ujął.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.