Facebook Google+ Twitter

Agata Załęcka: „Gdyby nie aktorstwo, byłabym rajdowcem“

To moja druga rozmowa z Agatą Załęcką. Tym razem miałyśmy okazję porozmawiać przed spektaklem „Andropauza 2“ w Jastrzębiu – Zdroju. O sukcesie serialu „Na sygnale“, ale także o dwu pasjach artystki. Rajdach i śpiewaniu.

Od momentu naszej pierwszej rozmowy minęło sporo czasu, wtedy wchodziła Pani na plan serialu „Na sygnale“, grała w spektaklu „Jak na wulkanie“ w Teatrze Komedia w Warszawie. Co zmieniło się w Pani życiu zawodowym od tej chwili?

-Dostałam rolę w nowym serialu, nie chcę jednak zdradzać szczegółów, żeby nie zapeszczyć. Mogę tylko powiedzieć, że wszystko jest na dobrej drodze. Otrzymałam także propozycję zagrania w filmie fabulanym. Oprócz tego kręcimy odcinki serialu „Na sygnale“, rozpoczęły się już zdjęcia do nowej transzy, wątek mojej postaci poszedł do przodu, wszystko nabrało tempa. Ważne, żeby nie iść do tyłu. (Śmiech.)
"Gdybym nie była aktorką, zostałabym kierowcą rajdowym" - przyznaje z uśmiechem Agata Załęcka. / Fot. Fot. Łukasz Pęcak
W jakich jeszcze spektaklach, oprócz „Jak na wulkanie“ i „Andropauza 2“, z którą przyjechała Pani dzisiaj do Jastrzębia można Panią oglądać w chwili obecnej?

-Przez kilka miesięcy grałam w sztuce „Dwie morgi utrapienia“, ale na tę chwilę spektakle ustały.

Czy jeśli chodzi o role przed kamerą telewizyjną, Pani wybór ma przeniesienie, czy jednak preferuje Pani ten sam rodzaj roli, co w Teatrze?

-Trudno powiedzieć. Bez Teatru nie mogłabym nazwać siebie aktorką. To granie, które ma w sobie magię. Spektakl za każdym razem jest inny. Na planie zdjęciowym panują inne zasady. Ważna jest mała reakcja, duże natężenie emocji wewnątrz człowieka, w oku. Uwielbiam obydwa rodzaje. To tak, jak w dubbing. Jest on także pewną formą aktorstwa, ale postać w tym wypadku kreujemy głosem. Pasjonuję się aktorstwem i wszelkie elementy, które składają się na to, budują dla mnie ten zawód.
Rozmawiamy także o akcji
Jedni zwracają uwagę na klimat, drudzy na specyfikę przygotowania się do roli. A co dla Pani jest najważniejsze w Teatrze? Czy tak, jak stwierdza znaczna część artystów, tak i dla Pani Teatr jest miejscem szczególnym?

-Tak, Teatr jest dla mnie miejscem magicznym i szczególnym. Nie czułabym się dobrze, gdybym mogła grać tylko w serialu, bez możliwości grania na deskach Teatralnych.

Odnoszę się po raz kolejny do naszej pierwszej rozmowy. Przyznała Pani wtedy, że uwielbia sztukę improwizacji. Przytaczała Pani nawet sytuację, w której podczas spektaklu złamał się Pani obcas. Czy ostatnio miała miejsce jakaś sytuacja na scenie, która wymagała od Pani improwizowania?

-Nie mogę sobie przypomnieć konkretnego zdarzenia, ale pamiętam, że moja improwizacja miała miejsce przed kamerą. Bardzo się wtedy śmiałam…

Właśnie. Czy sztuka improwizacji zawsze sprawdza się także przed kamerą, czy tylko w niektórych sytuacjach?

-Sztuka improwizacji sprawdza się zawsze i wszędzie. Fajnie byłoby mieć w sobie automatyczną zdolność improwizacji i szybkiej riposty. I przed kamerą i na scenie sprawdza się technika szybkiego reagowania. Jeśli reakcja idzie w parze z humorem, wtedy jest najfajniej. Improwizacja jest bardzo potrzebna.

Co jest najfajniejsze w pracy przed kamerą? Znajduje Pani jakąś różnicę? Coś, czego nie ma w Teatrze?

-Przed kamerą mogę pokazać oko. Teatr potrzebuje większych środków ekspresji. Gesty są bardziej wyraziste, wyolbrzymione. To dlatego, by nawet widz w ostatnim rzędzie wszystko zauważył. Na planie wystarczy, że coś zadrży i po odpowiednim zbliżeniu kamery jest to wystarczające. Kamera jest bardzo silnym środkiem przekazu. Są nawet sytuacje, w których stając przed nią, musimy zdejmować siłę ekspresji i mimikę, ponieważ jest za mocna. Do tego każdy aktor musi dojść sam. To charakterystyka kamery i Teatru.

Przechodząc do Pani ról serialowych, muszę choć na chwilę porozmawiać o „Na sygnale“. W środę wyemitowany zostanie odcinek specjalny – „Piekło“, który został objęty patronatem medialnym akcji „Dopalacze kradną życie“. Czy uważa Pani, że tego typu kampanie zwiększają świadomość problemu?

-Tak, uważam, że taka kampania jest wskazana i bardzo potrzebna. Tego typu akcje mają na celu uświadomić młodzież, ponieważ czasami nie zdajemy sobie sprawy z niebezpieczeństwa, które płynie z takich zachowań, jak branie dopalaczy, które uskuteczniane jest zazwyczaj pod obietnicą przeżycia miłego uniesienia… Akcja jest bardzo potrzebna i pożyteczna.

Do jakich osób w największym stopniu skierowana jest cała akcja? Mam wrażenie, że kampania ma naprawdę szerokie grono odbiorców, które z każdą chwilą rośnie.

-Do młodzieży, ale także do rodziców i szkół.

Do roli musiała się Pani nauczyć najważniejszego – kierowania karetką pogotowia. Czy było to trudne doświadczenie?

-Nie. Uwielbiam prowadzić samochód. Za kierownicą czuję się jak ryba w wodzie. Nie musiałam specjalnie przygotowywać się do prowadzenia karetki, ale poprosiłam Darka, by pokazał mi, jak to wygląda. Ekipa była pewna, że sobie poradzę. Po kilku minutach stwierdził, że świetnie sobie radzę. Pewnie nie miałoby to miejsca, gdyby nie fakt, że swego czasu brałam udział w różnego rodzaju rajdach. Bardzo długo mam prawo jazdy. Gdybym nie była aktorką, zostałabym kierowcą rajdowym.

Czego jeszcze musiała nauczyć się Pani do roli? Jak to jest z podstawowymi czynnościami z zakresu pierwszej pomocy – uczycie się tego na planie pod okiem fachowców?

-Tak, tego uczymy się na bieżąco. Na zdjęciach towarzyszą nam ratownicy medyczni, bez których nie dalibyśmy rady. Pokazują nam wszystko, w zależności od akcji.

W czym tkwi sukces serialu, że jest tak ochoczo oglądany przez widzów? Pracujecie już na trzecią Telekamerę…
Emisja odcinka specjalnego poświęcona kampanii
-To prawda. Przyszłam na plan prawie dwa lata temu, więc duże zasługi są po stronie kolegów, którzy pracowali przede mną, ale uważam, że serial zaskoczył nas wszystkich, nikt nie spodziewał się tak dużej oglądalności. Sukces tkwi w prostocie i unikatowej tematyce produkcji. Mimo, że pojawia się wiele formatów medycznych, każdy z nich po krótkim czasie znika z anteny, a nasz trwa nadal. Serial jest mądry, użyteczny, niesie przesłanie i w ten sposób zaskarbia sobie sympatię widzów. Dodatkowo są wątki prywatne. Z ekranu bije sympatia i naturalność. Ubolewamy, że „Na sygnale“ jest emitowane tylko raz w tygodniu, ale to ma szansę zmienić się już wkrótce. Myślę, że byłaby to pozytywna zmiana dla telewizji.

Na koniec. Nie wszyscy wiedzą, ale zajmuje się Pani również śpiewaniem. Może ma Pani jakieś plany związane z tym na najbliższy czas?
Aktorka przyznaje, że kampania tego typu jest bardzo potrzebna i otwiera oczy na cały problem, który często uważany jest za drobiazg. / Fot. Fot. Adam Konrad Lewanowicz
-Tak. Chciałabym przygotować mój repertuar w dwu rodzajach. Myślę także o Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)

Zdjęcia: Adam Konrad Lewanowicz, Łukasz Pęcak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.