Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Agenci są wśród nas. Do kogo trafiają przecieki z prokuratury?

Pozycja materiału w rankingach:

67811 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 12pkt

Oceń:

Agenci są wśród nas. Do kogo trafiają przecieki z prokuratury?


Dlaczego dzieje się tak, że dziennikarze, którzy publikują teksty z przecieków nie trafiają przed srogie oblicza sędziów?

Rozplenili się w Polsce agenci jak nigdy, a raczej jak kiedyś. Minister Macierewicz utrzymuje, że Polska Ludowa w 100 bez mała (czyli bez niego) procentach zaludniona była przez agentów. W okresie rozbiorów - szczególnie w zaborze rosyjskim agent za agentem stał w kolejce do okienka donosów. W Rzeczpospolitej szlacheckiej wielkie fortuny powstawały najczęściej wśród szlachty zaprzedanej obcym mocarstwom.

Tradycje państwa agenturalnego mamy więc ogromne. Nikogo nie może dziwić, że w III lub (jak chcą optymiści) IV RP „agent agentem pogania”. Podsłuchy, podglądy, przeglądanie korespondencji, śledzenie są na porządku dziennym. Podsłuchują wszyscy wszystkich. Śledzą wszyscy wszystkich. Z tym, że najmniej śledzą dziennikarze śledczy.

Ta dziennikarska specjalizacja odchodzi w zapomnienie. I to nie dlatego, że zabrakło zdolnych dziennikarzy śledczych. Tych ciągle pod dostatkiem. Tyle, że usłużność dziesiątków działających w Polsce służb specjalnych zabija w dziennikarzach czujność i nie zmusza do indywidualnej aktywności. Dziennikarze śledczy zasypywani są od kilkunastu miesięcy stertami dokumentów - tajnych jak najbardziej - na wszystkich i na wszystko.

Dziennikarze bez najmniejszych skrupułów wykorzystują taśmy wideo, nagrania magnetofonowe, dokumenty. Nikogo nie interesuje w jaki sposób trafiły na redakcyjne wycieraczki. Żaden z dziennikarzy nie chce przyznać, że współuczestniczy w przestępstwie. Czym bowiem jest wykradanie tajnych dokumentów i upowszechnianie ich? Czy aby nie przestępstwem? A skoro tak, to publikowanie przez redakcje dokumentów, o których wiadomo, że są ukradzione jest współuczestnictwem w przestępczym procederze.

Największą tajemnicą, "enigmą ciemną jak grób" jest to co dzieje się w IPN, prokuraturach, Komisji likwidacyjnej WSI, policji, ABW, komisjach śledczych. Jakim to niezwykłym zrządzeniem losu ściśle tajne dokumenty opuszczają równie ściśle tajne sejfy i trafiają do dziennikarzy? Dlaczego dzieje się tak, że dziennikarze, którzy publikują te teksty nie trafiają przed srogie oblicza sędziów? Dlaczego resort sprawiedliwości nie ściga speców od przecieków? Dlaczego wreszcie przyszło nam żyć w kraju powszechnej agentury?

Zobacz także:

Andrzej Zaranek OFFline profil autora

Autor: Andrzej Zaranek

Napisz do autora

Artykuły (285) Galerie (1) Średnia ocen (4.60)

Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: dziennikarstwo obywatelskie to moja idea fix

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 23

Sortuj komentarze:

marcin telisz 27.03.2007 21:18

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 35

Nikt afery nie "lepił". O machlojkach i kombinacjach czerwonych było głośno już wcześniej. Gudzowaty tylko udowodnił, że to prawda. Może być? :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Korzeniowski 27.03.2007 19:11

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 29

"Tylko te przypadki różni jedno. Sposób ulepienia afery. Tamtą ulepili dziennikarze i media."

Nikt afery nie "lepił". O propozycjach PiS wobec posłów SB było głośno już wcześniej. Autorzy "Teraz My" tylko udowodnili, że to prawda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 27.03.2007 13:16

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 49

Skoro tak, to w porządku. Akurat niefajność dla PiS-u i dla SLD jest mi najzupełniej obojętna. Oceniałem raczej niefajność kategoriami etyczno-estetycznymi, a nie politycznymi. Prowokacja nigdy nie jest fajna, ale stosuje się ją jako zło konieczne. Tak było z taśmami Beger. Media durnowato pytały "skandal, czy prowokacja", a politycy pisowscy potem idiotycznie się tłumaczyli, że to nagranie to prowokacja. Oczywiście, że prowokacja, ale w takim samym stopniu skandal wyszedł z tej prowokacji. Z Gudzowatym i Oleksym też jest skandal, a co do prowokacji - jeżeli nagrano z ukrycia (bez wiedzy nagrywanego), to także prowokacja.
Co do Gudzowatego, to nie jest osobą prywatną i nie rozmawiał z osobami prywatnymi, choć zapewne rozmowa miała charakter prywatny, tego to ja już nie wiem. Inteligencja interlokutorów (nagrywanych i nagrywających) tu nie ma wiele do rzeczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Nowak 27.03.2007 13:01

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 36

Aaa. Najwyraźniej źle odczytałeś moje określenie o "niefajności"
Niefajnie było dla PISu i niefajnie (osobiście uważam że jeszcze niefajniej) dla SLD

Tylko te przypadki różni jedno. Sposób ulepienia afery. Tamtą ulepili dziennikarze i media. Tą, szczerze mówiac uwazam ze osoba prywatna. Bardzo inteligentna z resztą...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Korzeniowski 27.03.2007 12:59

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 43

Dbając o prawo, nie można go łamać. Plus!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 27.03.2007 12:35

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 34

Marcinie, gdyby jedno i drugie było niefajne, to czemu pisałeś "Gudzowaty ajlawju"? Mogłeś też napisać "Beger ajlawju", a jakoś nie pamiętam takiej deklaracji z Twojej strony, chyba że nieoficjalnie padła.;-) Skąd więc ta niekonsekwencja?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Nowak 27.03.2007 12:10

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 31

Przemku udowodnij mi gdzie to napisałem. Z tego co pamiętam Napisałem tylko że Pan Andrzej uważa odwrotnie. Dla mnie jedno i drugie było "niejafne". Słowo :/

Dzieki Beato... przepraszam za pomyłke. Czasem człowiek myśli "ciasteczko" a mówi "herbatnik"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 27.03.2007 11:49

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 31

Pan Andrzej poruszył istotny problem dziennikarstwa A.D. 2007, a Marcin jak zwykle swoje, czyli taśmy Begerowej były niefajne, a taśmy Gudzowatego fajne itd. Znam to na pamięć i nudzi mnie to cholernie. Marcinie, może mi się wydaje, ale stajesz się niewolnikiem ideologii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Nowak 27.03.2007 10:00

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 33

Nie, nie, nie. Prosze nie posadzac mnie o niechec... Przysiegam, że takowa nie istnieje. Staram sie byc dobrym człowiekiem, do nikogo nie czuc niechęci ani niczego gorszego... Porozmawiajmy merytorycznie.
1. Gudzowatego wspominam, bo jest tu najwazniejsza postacią, być moze sie Pan nie orientuje, trudno.
2. Taśmy są jego, ON zawiozł je do prokuratury 8 marca i nie wykluczone ze ON kopie dał dziennikarzom. Tak trudno Panu to pojac??
3. Po co odrazu kreowac taka manipulacje i oskarzac o "wykradanie tajemnicy panstwowej"? Śmieszne. Jakie wykradanie?? i jakiej tajemnicy?? Czy tajemnica państwową jest prawda o przestepczo - mafijnych układach? A jeśli tak to przepraszam :)
Powtarzam: Sugerowanie tego co Pan w sprawie prokuratury to bzdurne insynuacje. Na logikę spójrzmy: Po co rozkładać linię prostą na 5 odcinków. Ochroniarze Gudzowatego mieli najkrócej do dziennikarzy. A nie: ochroniarze - Gudzowaty - prokuratura - rząd - prokuratura - Dziennik - ludzie

Begerową wpomniałem gdyz oto Pana tekst n/t tamtych taśm:

link

I widze cos dziwnego. Skoro tam była korupcja to równiez powinno toczyć sie śledztwo i najpierw sprawe powinna przemielic prokuratura a nie widzowie w kapciach. Wóz albo przewóz

ps: Tak, żaden z cytowanych przeze mnie art. nie mówi o tym, że ktokolwiek ma prawo ujawniać ściśle tajne dokumenty, ponieważ taśmy prawdy to nie są... sciśle tajne dokumenty :D Mówi coś opozycyjnego, że kazdy obywatel ma prawo dać informacje prasie. Zarówno Gudzowaty jak i jego adwokat.
po drugie w prawie prasowym też nie ma stwierdzenia jakoby istniało cos takiego dla dziennikarza jako scisle tajne dokumenty. Jest sciśle tajna tajemnica panstwowa ale to juz inna bajka...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Zaranek 27.03.2007 08:57

Ocena: Ocena pozytywna 19 Ocena negatywna 21

I do rozważenia - żaden z cytowanych przez Pana art. nie mówi o tym, że ktokolwiek ma prawo ujawniać ściśle tajne dokumenty. Żaden przepis prawny nie zezwala na dokonywanie przestępstwa. A ponadto zacznijcie Szanowni Panowie czytać tekst, który komentujecie!!! Gdzie Pan dostrzegł w moim tekście odniesienia do Gudzowatego, Begerowej? Co Pan komentuje? Chyba jakiś inny tekst. Jeżeli nie rozumie Pan tego co czyta, to chętnie wytłumaczę: tekst traktuje o przestępstwie wykradania tajnych dokumentach i podrzucaniu tychże dziennikarzom, a także o odległym etyce publikowaniu przez dziennikarzy materiałów pochodzących z przestępstwa!!! Gdzie Pan w moim tekście dostrzegł tłumienie krytyki prasowej? W jakim celu Pan przytacza art. 5.1? Co on ma wspólnego z przestępstwem wykradania i ujawniania tajemnicy państwowej - vide upublicznianie przed czasem "raportu Macierewicza"?
Osobista niechęć do mnie, jaką Pan prezentuje nie zwalnia od myślenia, Szanowny Panie, ani od powszechnie przyjętych zasad dobrego wychowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.