Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

172016 miejsce

Agnieszka Franków-Żelazny - młodość, energia i pasja

Agnieszka Franków-Żelazny to osoba z pasją. Od czerwca 2006 roku kieruje Chórem Filharmonii im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu. Opowiada o swojej pracy, zespole, planach na przyszłość i najbliższych koncertach.

To pierwsza część wywiadu, już w sobotę poznacie dalszy ciąg.
Agnieszka Franków-Żelazny / Fot. archiwum Filharmonii im. W .Lutosławskiego we WrocławiuJakie koncerty odbędą się w najbliższym czasie?
– Chór z towarzyszeniem fortepianu wystąpi 27 stycznia w Oratorium Marianu w ramach Festiwalu Noworocznego. Przygotowaliśmy bardzo atrakcyjny koncert składający się z aranżacji standardów jazzowo-bluesowych na chór. Towarzyszyć nam będzie wyśmienity pianista jazzowy, Stefan Gąsieniec, który również wykonana trzy improwizacje jazzowe. Zespół zaśpiewa: Sumertime, Blue Moon, In the mood czy I got rhythm; to są rzeczy, które warto usłyszeć. Zaśpiewamy jeszcze wiele innych melodii. Cały koncert ma się składać z 15 utworów na chór - będzie czego posłuchać. W lutym wykonamy z orkiestrą filharmonii pod dyrekcją Jacka Kaspszyka Symfonię nr 3 Gustawa Mahlera. Natomiast 24 lutego ponownie będziemy mogli usłyszeć pieśni Josepha Haydna na chór i fortepian, a także pieśni solowe w wykonaniu artystów chóru. Jest to bardzo dobry koncert, został zaprezentowany publiczności w grudniu, bardzo się podobał i właśnie z tego względu wykonamy go jeszcze raz. Również w lutym mamy w planach warsztaty. Przyjeżdża do nas z polecenia Paula McCreesha James Burton, od 15 do 17 lutego będziemy z nim pracować i przygotujemy repertuar, który niekoniecznie zostanie zaprezentowany publicznie, ale będzie miał charakter ćwiczeniowy. To jest najważniejszy cel.

W maju rozpocznie się nowy nabór, a kandydatów ma przesłuchiwać sam Paul McCreesh...
- Przesłuchania do chóru odbywają się regularnie, ponieważ rośnie zainteresowanie zespołem. Te z Paulem McCreeshem zakrojone będą na szerszą skalę niż dotychczasowe. Odbędą się w dniach 12-15 maja i będą dwuetapowe. W pierwszym etapie uczestniczyć ma konsultant wokalny Gabrieli Consort, współpracownik Paula McCreesha W drugim etapie Paul McCreesh chce usłyszeć najlepszych, to wszystko w kontekście naszej poważnej współpracy - wspólnego nagrania dla Deutsche Gramophon. Do współpracy zapraszamy wszystkich muzyków, dysponujących odpowiednimi umiejętnościami wokalnymi, bo te są tu najważniejsze. Oferujemy rozwój muzyczny i możliwość współpracy z wielkimi artystami o międzynarodowej sławie.

Jakie ostatnie sukcesy odniósł nasz chór?
- Trudno mówić o sukcesach w pojęciu typowym, a więc konkursy czy festiwale. Chóry zawodowe mają to do siebie, że rzadko uczestniczą w tego typu przedsięwzięciach. Mamy mnóstwo pracy i sukcesem naszym jest rosnący z koncertu na koncert poziom. Zespół śpiewa coraz lepiej, a w śpiewakach drzemie wielki potencjał i energia. Ostatni grudniowy koncert a więc pieśni J.Haydna można określić jako sukces. Zrealizowaliśmy mnóstwo niuansów stylistycznych i brzmieniowych. Bardzo chciałabym zarejestrować ten program na płycie.

Może w przyszłości pojawią się nagrania DVD z całych koncertów?
- Rzeczywiście, jestem zwolenniczką nagrywania koncertów. Realizujemy nagrania audio video, ponieważ takie materiały są dla nas bardzo kształcące. Rejestrujemy nasze koncerty, potem możemy ich wysłuchać, popatrzeć na siebie. Artysta na scenie to nie tylko śpiewak, ale również aktor, ponieważ nie tylko głosem przekazujemy treści, a całym swoim ciałem. Zapraszamy słuchacza do naszego świata muzyki na wszystkie możliwe sposoby - to kompleksowe działanie. Myślę, że jest to realne, aby wydać w przyszłości nagranie video chóru.

Kiedy przeglądałem repertuar, zauważyłem, że chór wykonuje utwory od Bacha poprzez Szymanowskiego i kończą na współczesnej muzyce. Jak udaje się realizować taki zakres materiału?
Chór Filharmonii im. W .Lutosławskiego we Wrocławiu / Fot. archiwum Filharmonii im. W .Lutosławskiego we Wrocławiu- Nie jest to łatwe zadanie. Idealną sytuacją byłoby, gdybyśmy mogli zająć się pracą nad brzmieniem w określonym repertuarze i stylu wykonawczym. Wtedy, po osiągnięciu stabilności, można byłoby sięgać dalej. Zawodowy chór, jakim jest chór filharmonii, często, niemal w tym samym czasie, musi śpiewać utwory wymagające innego brzmienia, aparatu wykonawczego czy artykulacji. Myślę jednak, że zespół powinien dużo śpiewać, a dotykanie różnych epok i stylów wykonawczych jest bardzo kształcące i zmusza do szybkiego rozwoju, samodyscypliny i dużej świadomości członków zespołu. Po półtora roku mogę śmiało powiedzieć, że owa świadomość jest dużo większa. Dziś, na jednej próbie, śpiewamy J. Haydna, a na kolejnej G. Gerswina i różnice w brzmieniu są dużo bardziej czytelne niż kiedy zaczynaliśmy.

Jak długo ćwiczą Państwo do najbliższego koncertu?
- Rozpoczęliśmy już przed świętami - odpowiednio wcześniej. Zaplanowaliśmy czas tak, by śpiewając po drodze jeszcze jeden zupełnie inny koncert, właściwie przygotować się i jak najlepiej zaprezentować ten nietypowy dla chóru zawodowego repertuar.

Zespół jest zgrany, sumienny, czy trzeba czasami kogoś zdyscyplinować?
- Powiem szczerze; nie narzekam. Jest bardzo dobrze. Są osoby, które jak w każdym zespole, bo taka jest psychologia grupy, zwracają na siebie uwagę w kwestii dyscypliny, ale nie jest to aż tak męczące, abym musiała na to narzekać. Zespół jest zgrany i zdyscyplinowany. Wielka zaleta chóru to energia i młodość. Zespoły zawodowe są postrzegane jako grupy „rutyniarzy”, zmęczonych zbyt częstym obcowaniem z muzyką, którzy zgubili gdzieś tę pasję, która spowodowała, że zaczęli z dźwiękami obcować. Cieszę się, że we Wrocławiu udaje nam się przełamywać te stereotypy. Wydaję mi się, że stworzenie grupy osób, dla których śpiewanie oprócz sposobu na przeżycie jest ogromną pasją, udało się. Staram się cały czas zwracać uwagę, by podczas każdego koncertu odczuwać emocje, na które każdy czeka, a po zakończeniu koncertu żałuję, że to już koniec. Myślę, że artyści chóru naszej filharmonii rozumieją, do czego próbuję ich zachęcić. Potwierdzają to ostatnie koncerty, które przyniosły wiele radości i satysfakcji z wytężonej pracy.

Czeka nas wiele występów chóru jeszcze w tym sezonie. Który według Pani wydaję się najtrudniejszy do zrealizowania?
- Kilka sporych wyzwań przed nami. Do dużych przedsięwzięć trzeba zaliczyć Pasję wg św. Mateusza J. S. Bacha, którą wykonamy w Wielka Środę z Orkiestrą Barokową pod dyrekcją Dyrektora Andrzeja Kosendiaka, ale trzeba też wspomnieć o Missa Solemnis L. van Beethovena, którą dwukrotnie wykonamy poza Wrocławiem z Filharmonią Jeleniogórską, 1 i 2 kwietnia, w Legnicy i w Jeleniej Górze. To ogromnie trudne i duże dzieło będzie wymagało od zespołu sporo pracy. W maju wykonamy Planety G. Holsta z Paulem McCreeshem i Orkiestrą Filharmonii, jest to również bardzo trudny utwór, wymagający intonacyjnie idealnego śpiewania. Myślę, że podołamy tym wyzwaniom. W ostatnim tygodniu czerwca Paul McCreesh przeprowadzi tygodniowe warsztaty z Chórem i Orkiestrą Barokową, zakończone dwoma koncertami.

Utarło się przekonanie, że koncerty symfoniczne są ciekawsze od chóralnych. Do kogo skierowana jest ta sztuka? Jaką ma Pani receptę na przekonanie ludzi do słuchania wspaniałych występów naszego chóru?
- Często jest tak, że na koncertach chórów amatorskich gromadzi się większa publiczność niż na prezentacjach zespołów zawodowych. Nie wiem, czy jest to odpowiedź na pytanie, dlaczego tak sie dzieje, ale myślę, że może to być ważny czynnik zachęcający. Pragnę otóż przekazać melomanom, iż Chór Filharmonii im.W. Lutosławskiego to zespół, który zaraża entuzjazmem. Połączenie profesjonalnego brzmienia z energią wykonawczą stanowi być może receptę na dobre koncerty chóralne. Bez wątpienia koncerty chóralne nie są tak popularne jak symfoniczne, chociażby z powodu niewielu zawodowych chórów działających przy filharmoniach. Potrzeba czasu, aby melomani przywykli do myśli, że we Wrocławiu, obok Orkiestry Filharmonii, istnieje także chór, którego koncerty mogą być równie atrakcyjne jak koncerty symfoniczne. Dostarczają równie wiele wzruszeń i satysfakcji artystycznej.

Czyli zapraszamy na koncerty chóru do filharmonii...
- I nie tylko, bo chór występuje też w Oratorium Marianum. Sala jest piękna, wygodna, ciepła jednocześnie, z dobrą akustyką. Zachwycające wnętrze i pięknie wyglądający chór – każda z pań ma bowiem swoją suknię koncertową- stanowi dopełnienie warstwy muzycznej, która dla chóru jest priorytetem.

Dziękuję bardzo za rozmowę.
- Dziękuję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

rozumiem, rozumiem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za ciekawy wywiad.
Mam tylko jedno "ale".

"Kiedy przeglądałem repertuar, zauważyłem, że chór wykonuje utwory od Bacha poprzez Szymanowskiego i kończą na współczesnej muzyce. Jak udaje się realizować taki zakres materiału?"

No cóż, takie życie muzyka :-) Rozpiętość i różnoraki repertuar nie jest 'dodatkiem in plus' a po prostu wymogiem i bezwzględną koniecznością.

Mam nadzieję, że zrozumiałeś co chciałam przekazać, bo jakoś zawile mi to wyszło ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Sebastianie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus za wywiad

Komentarz został ukrytyrozwiń

ooo, miło było przeczytać wywiad z Panią Franków-żelazny . Trzeba promować takich wspaniałych dyrygentów jak Pani Agnieszka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy i wielowątkowy wywiad. Ciekawie został skonstruowany. Gratuluje!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.