Facebook Google+ Twitter

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz o Polskiej Akademii Niedorzeczności

Antoni Macierewicz to niezwykły szczęściarz. Można powiedzieć – zasłużył sobie na wdzięczne miano "dziecko szczęścia". Czy jest inny poseł z taką charyzmą, zwłaszcza, gdy omawia tragedię smoleńską? Ostatnio w Poznaniu miał tłumy słuchaczy.

 / Fot. Wikipedia, Autor:Yves6Wielu naukowców marzy o tym, aby ich wykłady były słuchane i podziwiane przez tłumy. Nie trzeba jednak być naukowcem, wystarczy jedynie posłem, z określonym bagażem politycznych doświadczeń i marką określonej partii. Takim choćby, jak poseł obdarzony barwami języka polityki i sugestii, Antoni Macierewicz.

Antoni Macierewicz jest niezwykłym a jednocześnie wielkim szczęściarzem. Można powiedzieć – zasłużył sobie na wdzięczne miano "dziecko szczęścia". Bo jakiż to – prócz Marka Jurka – nauczyciel historii zostaje ministrem spraw wewnętrznych (1991–1992), wiceministrem obrony narodowej PiS u boku Jarosława Kaczyńskiego, szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) i wielokrotnym posłem na Sejm RP: I, III, IV, VI i VII kadencji.

Owszem, ktoś powie – to przecież działacz opozycji w PRL (1968–1989), współtwórca Komitetu Obrony Robotników i Komitetu Samoobrony Społecznej KOR, publicysta i felietonista, m.in. w Radiu Maryja i Telewizji Trwam, w ambitnym cyklu "naukowo-filozoficznym" pod nazwą: "Myśląc Ojczyzna" i "Głos Polski" (to z Radia Wola Europa). Pisze w "Naszym Dzienniku", "Gazecie Polskiej" i "Niezależnej Gazecie Polskiej". To człowiek – jak nazywają – orkiestra a chwilami sonata.

Zasłużony w podziemiu od 1965, kiedy to jako uczeń szkoły średniej Antoni Macierewicz, zostaje z przyczyn politycznych relegowany ze szkoły. W okresie studenckim uczestniczy w strajkach akademickich w marcu 1968, za co trafił na cztery miesiące do aresztu. Potem już, jako doktorant Instytutu Historii PAN w Warszawie, ma święty spokój - zajmuje się sprawami Ameryki Południowej.

Przespacerował się korytarzami kilku partii politycznych, poczynając od Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, które współtworzył, poprzez Akcję Polską (1993), Ruch Odbudowy Polski, Ruch Katolicko-Narodowy, a skończywszy na obecnej partii prezesa Kaczyńskiego, jaką jest PiS, w której pełni funkcję wiceprezesa. Najbardziej jednak jest rozpoznawalny, jako ekspert od katastrof lotniczych, pełniący funkcję szefa zespołu PiS do spraw badania przyczyn katastrofy smoleńskiej.

I tu, po zbyt nudnym i przydługim wstępie, dochodzimy do najnowszych informacji z działalności posła Macierewicza. Jako znawca zagadnień w przedmiocie tragedii smoleńskiej i niedościgły badacz tematyki, dostał medal AKO, przyznany mu przez Akademicki Klub Obywatelski (AKO) im. L. Kaczyńskiego w Poznaniu. Ten sam AKO postanowił któregoś dnia "wgłębić się w smoleńskie teorie Macierewicza". Zaplanował w tym celu spotkanie, będące wykładem połączonym z udekorowaniem Antoniego Macierewicza, medalem AKO. Spotkanie AKO o smoleńskim zamachu postanowiono zorganizować w sali Polskiej Akademii Nauk.

Alarm wszczęła natychmiast Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania, posłanka PO z Poznania. Czując się częścią środowiska naukowego, nie mogła uznać za normalne, aby sala PAN mogła służyć celom politycznej gry jakiegoś ugrupowania, napisała w Internecie na swoim blogu. Kiedy władze PAN zorientowały się, że "spotkaniu AKO ma towarzyszyć wykład o zamachu w Smoleńsku, wycofały swoją zgodę" na wypożyczenie sali. AKO z Macierewiczem próbowali jeszcze przenieść się do auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i do władz sali miasta, ale obie jednostki nie zgodziły się na zorganizowanie politycznego zgromadzenia.

Ostatecznie wykład smoleński Macierewicza odbył się w hali Międzynarodowych Targów Poznańskich. To ogromny sukces AKO i osobisty wybitnego wykładowcy, bowiem przyszły tłumy, aby słuchać i oklaskiwać głoszone barwnym językiem, teorie. Na sobotnią uroczystość w hali Międzynarodowych Targów Poznańskich wręczenia Antoniemu Macierewiczowi nagrody AKO, pod nazwą Przemysła II, zauroczone wiedzą i charyzmą byłego ministra, tłumy nie mogły się powstrzymać od aplauzów.

Jakie słowa blogerki Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz szczególnie trafiły do przekonania władza PAN w Poznaniu? Przede wszystkim o tym, że jak prof. Hartman, czy prof. Środa szykowali swoje uniwersyteckie wykłady i spotkania na uniwersytetach, niektórzy rektorzy odwoływali je z powodu obaw, że niewrażliwe na filozofię, nacjonalistyczne bojówki mogą zakłócić wykład.

Rektorzy odwoływali spotkania, bo zaproszeni profesorowie mają "skrajne poglądy" – napisała pani blogerka. Antoni Macierewicz ma nieporównanie bardziej skrajne poglądy, ale na Macierewicza, PAN zgadza się bez zastrzeżeń - mimo, że to co wygaduje - to jawna obraza rozumu. Hartman i Środa to uznani w Polsce i za granicą uczeni, Macierewicz – produkt polskiej niskiej kultury politycznej, zakłamujący rzeczywistość bzdurami i niedorzecznościami o zamachu, smoleńskiej mgle, trotylu na szczątkach samolotu, a ostatnio o trzech osobach, które przeżyły katastrofę, napisała, o czym czytamy w Polska Akademia Niedorzeczności.

"Zaprzedawanie się uczonych i nauki w imię politycznych celów, uwiarygodnianie treści, które z perspektywy nauki są bzdurne - jest zdradą uczciwości. Bo nauka służy poszukiwaniu prawdy na podstawie ścisłe zdefiniowanych metod, w których nie przeczucie, polityczny pogląd czy przekonanie, ale logiczny związek faktów, ma znaczenie największe. Dlatego instytucje naukowe powinny gościć profesorów niezależnie od ich poglądów politycznych, i nie powinny gościć ludzi, nieważne jak zaprzyjaźnionych, którzy z perspektywy nauki mówią jawne bzdury."

Pani blogerka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz coraz szerzej i mocniej argumentowała, zadając pytania naukowcom i rektorom oraz sobie: Tymczasem wykłady uznanych uczonych odwołuje się ze względu na ich poglądy polityczne, a pozwala na krzewienie głupot w imię politycznej solidarności poglądów. Jestem częścią środowiska naukowego i co czuję, kiedy analizuję te przypadki? Wstyd. I trochę strach, co będzie dalej. Gdzie wylądujemy, odchodząc od zasad."

Pomogło to, bowiem trzy instytucje z rzędu odmówiły klubowi AKO w Poznaniu, miejsca na polityczną imprezę, typu katastrofa smoleńska, w interpretacji Antoniego Macierewicza. Bo – jak napisała blogerka - Antoni Macierewicz w PAN, "dotyka ją do kości". Nie z powodów takich, że jest z innej opcji politycznej. Przeszkadza mi, jak argumentowała, kiedy "PAN w taki sposób niejako autoryzuje teorie, które z punktu widzenia nauki są niedorzeczne" i kiedy w siedzibie Akademii nagradza się autorów pseudonaukowych wywodów, i wykorzystuje do tego naukową markę.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Gdzie pan tu widzi prymitywizm? Jaka grupa przychodzi panu na myśl jako pierwsza czytając o takich pomysłach?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.05.2013 22:22

Co za prymitywizm.

Odpowiadam na pytanie: nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pedofilami określam środowiska które wyznaczają te prezentowane standardy edukacji seksualnej. Na konferencji Lew-Starowicz nie omawiał wyników swoich badań, tylko przytaczał rozwiązania Niemców i WHO.

Powtórze więc pytanie: czy i panu zależy żeby 12 letnie dzieci komunikowały się w celu uprawiania przyjemnego seksu?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.05.2013 03:15

@B.Bąk,

Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Powtórzę: czy ma pan dowody na to, że któraś z tych osób jest pedofilem?

prof. Zbigniew Lew-Starowicz, konsultant krajowy w dziedzinie seksuologii
wiceminister edukacji Joanna Berdzik
Dagmara Korbasińska z Ministerstwa Zdrowia

źródło: http://www.rp.pl/artykul/1002779.html

Jeśli tak - proszę zgłosić to natychmiast do prokuratury, jeśli nie - skasować komentarz z oszczerstwem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Leszku! Szacun za zdecydowanie i klarownośc poglądów. Poniekąd - podzielam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z mojej strony to nie jest "pewna tendencja". Ja jestem zdeklarowanym "antykaczystą". To nie jest opozycja wobec rządu RP, to jest opozycja wobec zwyczajnej Polski, polskiej kultury. Jedynym argumentem tej niby-opozycji jest argument "ruskiego komputera" (a wy bijecie Murzynów, a ty miałeś pod górkę do szkoły, a twój dziadek był Żydem, który służył w wermachcie itd, itp, itd, itd).

Komentarz został ukrytyrozwiń

A wtej wypowiedzi widać z kolei pewną tendencję - co złego to PiS. Wydaje mi się że opisywane przez pana zjawisko to domena palikota. Co do mojej wypowiedzi to po prostu zapytałem, bo zależało mi na uzyskaniu odpowiedzi od osoby broniącej tego zjawiska. Na tym polega komunikacja. A w politykę pchać się nie mam zamiaru.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bartłomieju. Pomyślałem. Wkładanie do czyichś ust własnego twierdzenia-insynuacji i pozorowanie tego na pytanie jest stałym elementem propagandzistów, szczególnie z formacji "izmów". Jeżeli Kaczyński, Kurski, Hofman, Ziobro i jeszcze wielu tym podobnych, odpierniczają jakąś "gebelsiadę", to można to jakoś zrozumieć. Chcą być "któsiami", a ponieważ nie posiadają żadnych walorów, więc metodami J.Goebelsa lub "wczesnopeerelowskimi" szkalują, oczerniają wszystkich, którzy stoją im na drodze. Pan jednak, nic z tego nie ma. Chyba, że marzy się Panu kariera Patryka Jakiego.
http://www.eioba.pl/a/3w2q/kariera-patryka-jakiego

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Leszku sądzę, że na końcu tamtego zdania był znak zapytania. Sądzę, że pan nie pomyślał przed napisaniem swojego posta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sądzę, że p.Bartłomiej kłamie, twierdząc że p.Boskiemu zależy żeby 12 letnie dzieci komunikowały się w celu uprawiania przyjemnego seksu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.