Facebook Google+ Twitter

Agnieszka Radwańska awansowała do półfinału turnieju WTA w Singapurze

Agnieszka Radwańska pokonała Rumunkę Simonę Halep i awansowała do półfinału turnieju WTA w Singapurze.

https://flic.kr/p/u3fz9w / Fot. Tatiana/CC BY SA 2.0Agnieszka Radwańska rzutem na taśmę awansowała do półfinału Mistrzostw WTA w Singapurze, pomimo dwóch porażek w grupie. W ostatniej serii spotkań Polka pokonała 7:6 (7-5), 6:1 Rumunkę Simonę Halep, a Rosjanka Maria Szarapowa wygrała 7:5, 6:1 z Włoszką Flavią Pennettą.

– Agnieszka wreszcie się odblokowała – skomentował na gorąco były trener (również grającej w Singapurze) Angelique Kerber Paweł Ostrowski. – Zagrała dokładnie tak, jak powinna. Nie czekała na to co zrobi rywalka, nie przebijała licząc, że może jakoś się uda. Przyciśnięta do muru zaczęła śmielej atakować, grać winnery i okazało się, że potrafi. Oby tak dalej – dodał, bo faktycznie: Tak grającej Radwańskiej nie widujemy ostatnio zbyt często. Zwłaszcza, gdy po drugiej stronie siatki stoi rywalka tej klasy, co Simona Halep. Polka postawiła się co prawda mocno w pierwszym meczu grupowym Marii Szarapowej, ale na koniec górą była Rosjanka.

W czwartek w końcu było inaczej. Mecz zaczął się co prawda niezbyt dobrze, bo już na początku dała się przełamać i Halep objęła prowadzenie 3:1. Na szczęście nasza tenisistka szybko odrobiła straty. A później nie pozwoliła już rywalce oskoczyć, choć okazji do tego nie brakowało, bo końcówka seta mogła przyprawić o zawał co bardziej wrażliwych kibiców. Polka w dziewiątym i jedenastym gemie wybroniła po trzy break pointy. Przy stanie 5:4 dla Radwańskiej Halep obroniła z kolei dwie piłki setowe.

Ostatecznie doszło do więc do tie breaka, który Polka zaczęła nerwowo, popełniała niewymuszone błędy i szybko zrobiło się 5:1 dla Rumunki. Od tego momentu zaczął się jednak koncert Radwańskiej. Polka wygrała sześć kolejnych piłek i kompletnie rozbiła tym Rumunkę, która wyglądała w drugim secie jak bokser po ciężkim nokaucie. Siadając na ławce po zakończeniu tie breaka rzuciła nawet do siebie, że ma już dość, co zarejestrowały wszechobecne telewizyjne kamery.
– Naprawdę tak powiedziałam. Czułam, że jestem skończona, uszła ze mnie cała energia – przyznała po meczu Halep, która w drugiej partii nie miała już nic do powiedzenia. W pierwszym gemie z trudem utrzymała jeszcze serwis (broniąc dwóch break pointów), ale kolejne sześć padło łupem Radwańskiej, która zakończyła spotkanie po godzinie i 43 minutach.
– Czułam, że tracąc szansę na wygranie pierwszego seta straciłam również szansę na wygraną w całym meczu. Mój trener coś do mnie mówił, ale szczerze mówiąc nie słuchałam, byłam za bardzo zrezygnowana i zdenerwowana – dodała Rumunka. Na koniec stwierdziła jeszcze, że będzie trzymać kciuki za Flavię Pennettę. – Lubię ją, jest bardzo miła. Poza tym zasłużyła sobie na miejsce w półfinale po tym, jak wygrała US Open. Mimo wszystko był to dla mnie bardzo udany rok. Teraz jadę na wakacje, zapomnieć na chwilę o tenisie – zakończyła wiceliderka rankingu WTA, która przegrywając w dwóch setach straciła szanse na wyjście z Grupy Czerwonej.

- Nigdy w życiu nie grałam takiego tie breaka – przyznała z kolei Radwańska, której po tym zwycięstwie pozostało trzymać kciuki za Marię Szarapową. Tylko zwycięstwo Rosjanki – również w dwóch setach – dawało naszej tenisistce awans do półfinału z drugiego miejsca, dzięki najlepszemu bilansowi setów (to on decyduje, gdy trzy tenisistki mają jednakową liczbę zwycięstw i porażek). – Nie zamierzam prosić Marii o pomoc, nie chcę wywierać na niej dodatkowej presji. Będę ją dopingować, prawdopodobnie z mojego pokoju w hotelu – dodała Radwańska, a zwolennicy spiskowych teorii zastanawiali się z pewnością, czy pewna już awansu Szarapowa nie podłoży się lekko Włoszce, żeby wyeliminować Agnieszkę. Nie od dziś wiadomo przecież, że relacje Rosjanki i Polki są w najlepszym razie chłodne.

– Ja tam nawet nie wyobrażałem sobie, że Szarapowa odpuści. To profesjonalistka, poza tym mecze w Singapurze wiążą się z naprawdę konkretnymi pieniędzy, choć 150 tysięcy dolarów [dokładnie 153 tys – taka jest premia za wygrany mecz w grupie – red.] to akurat w jej przypadku kieszonkowe – śmiał się Ostrowski. Gdy jednak w pierwszym secie Pennetta objęła prowadzenie 3:1 zaczęło robić się trochę nerwowo. Na szczęście Rosjanka rozkręcała się z każdym gemem. Wygrała ostatecznie pierwszego seta do pięciu, a w drugim podłamana Włoszka była już tylko tłem dla rywalki. Z pewnością nie o takim końcu kariery marzyła, bo Mistrzostwa WTA miały być ostatnim turniejem jej w karierze. 33-letnia Pennetta ogłosiła to zaraz po swoim wrześniowym zwycięstwie w US Open.

Swoją rywalkę w sobotnim półfinale Radwańska pozna w piątek, gdy zapadną ostateczne rozstrzygnięcia w Grupie Białej. Na razie każdy scenariusz jest możliwy. Również ten, że mimo dwóch zwycięstw na koncie do półfinału nie awansuje Garbine Muguruza. Hiszpanka zagra z Czeszką Petrą Kvitovą, a Niemka Angelique Kerber z inną Czeszką, Lucie Safarovą. Polka zagra o finał ze zwyciężczynią grupy.

Hubert Zdankiewicz (AIP)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.