Facebook Google+ Twitter

Agnieszka Radwańska: W Wimbledonie nie ma łatwych punktów

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-07-02 18:03

Dla mnie trudnym tie-breakiem w szkole jest chemia - przyznaje najlepsza obecnie polska tenisistka

- Dotarło do Ciebie, że jesteś w gronie 32 najlepszych zawodniczek na Wimbledonie?
Tak, właściwie teraz, kiedy przyszłam na spotkanie z dziennikarzami. Po meczu z Pironkową nie miałam nawet sił się cieszyć, tak byłam zmęczona. W środę wieczorem, kiedy przerwano pojedynek, wzięłam prysznic, zjadłam w domu jakiegoś batona i natychmiast zasnęłam.

- W drugim secie przy stanie 5: 4 dla rywalki broniłaś 2 piłki setowe. Grałyście bardzo długo, czy dobrze stało się, że mecz przełożono na drugi dzień?
Prawdę mówiąc chyba tak, bo byłam bardzo zmęczona. Każdą piłkę musiałam wybiegać. Trawa to najtrudniejsza nawierzchnia, gdy gra się długie wymiany.

- Czy wiesz, która polska tenisistka w ostatnich latach osiągnęła taki rezultat?
Prawdę mówiąc nie wiedziałam, ale dowiedziałam się od dziennikarzy. Też krakowianka Magdalena Grzybowska, 9 lat temu (w I rundzie pokonała wówczas na nowym korcie numer 1 debiutującą na Wimbledonie Venus Williams ? przyp. ab)

- Jaką taktykę wymyślił tata na końcowe gemy drugiego seta?
Przede wszystkim powiedział, żebym od początku była skoncentrowana. Wystarczy bowiem chwila nieuwagi i będzie trzeci set. Mówił, by dobrze się rozgrzać i zagrać tak, jakby to był tie-break. Uważnie, spokojnie, precyzyjnie.

- Czy ten wynik cenisz wyżej niż wygranie Wimbledonu i Rolanda Garrosa w kategorii juniorek?
Zdecydowanie tak. Rozgraniczam te dwie kategorie. Nie ma porównania. Siłę seniorskiego tenisa czuje się na rakiecie, piłki lecą z ogromną siłą i prędkością. Tu nie ma łatwych punktów, o każdy trzeba walczyć do końca. Tak więc ta III runda to moje życiowe osiągnięcie w seniorkach, zaraz potem ćwierćfinał tegorocznego J and S Cup na ?Warszawiance?. W kategorii juniorek dwa tytuły wielkoszlemowe to mój najlepszy wynik.

- Który z pierwszych dwóch pojedynków był dla Ciebie trudniejszy?
Na pewno ten drugi, choć obie moje rywalki grają podobnym stylem. Bułgarka Pironkowa jest bardziej doświadczona niż Białorusinka Azarenka, nie odpuszczała żadnej piłki. Sporo trzeba było się namęczyć, by wygrać.

- Twoją najmocniejszą stroną jest psychika. Zupełnie nie denerwujesz się na korcie, nawet wtedy, gdy rywalka prowadzi 4:1, 3:0. Skąd taki spokój u ciebie?
Powtórzę to, co kiedyś powiedziałam, ja się z tym urodziłam. Nieważne, że przegrywam w secie. Istotne, by wygrać mecz i iść do przodu. Poza tym nie mam nic do stracenia, bo gram z ?dziką kartą?. To moje przeciwniczki są wyżej notowane i to one się denerwowały.

- Czy z takim samym spokojem podchodzisz do nauki w szkole i klasówek?
To zależy o jaki przedmiot chodzi i czy jestem przygotowana (śmiech). Ten rok mam już na szczęście zaliczony, a za rok matura. Dla mnie trudnym tie-breakiem w szkole jest chemia.

- Za awans do III rundy otrzymasz premię w wysokości 21 tys. 210 funtów (około 120 tys. zł). Masz jakiś pomysł na co ją przeznaczyć?
Jejku, tyle pieniędzy. Nawet nie wiedziałam, że to taka duża kwota. Nie mam pojęcia, na co ją wydać. Później o tym pomyślę.

- W ubiegłym roku, kiedy wygrałaś juniorski Wimbledon, Twój tato miał nosa i zarezerwował bilety dopiero na niedzielę. Czy w tym roku był równie przewidujący?
Niezależnie od tego, czy wygram czy przegram kolejny mecz, zostaję do końca turnieju. W turnieju juniorek zagra przecież moja młodsza siostra ? Urszula. Będę ją dopingować.

Rozmawiała: Agnieszka Bialik/Gazeta Krakowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.