Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

185255 miejsce

Agnieszka Radwańska weszła do historii polskiego tenisa

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-07-07 16:09

Od czasów Jadwigi Jędrzejowskiej, która w 1937 roku zagrała w finale Wimbledonu, polskie tenisistki nie odnosiły takich sukcesów, jak 17-letnia Agnieszka Radwańska.

Krakowianka w swoim debiucie w Wielkim Szlemie, również na londyńskich trawnikach, dotarła do 1/8 finału, przegrywając 2:6, 2:6 z numerem dwa na świecie - Belgijką Kim Clijsters. Tak się składa, że Jędrzejowska i Radwańska pochodzą z Krakowa.

– Urodziłam się w Krakowie, ale do siódmego roku życia mieszkałam w Niemczech - wyjaśnia nasza młoda gwiazdka tenisa. – Mój tata był trenerem tenisa w Gronau. Tam właśnie, gdy miałam pięć lat, zaczął mnie uczyć grać. On to dobrze pamięta, ja nie za bardzo (śmiech).

To właśnie były tenisista, a obecnie trener - Robert Radwański dba o rozwój Agnieszki i dwa lata młodszej Urszuli. To on zawsze rzeczowo ocenia grę swych córek. Choć Agnieszka już przeszła do historii polskiego tenisa, tata tak skomentował jej grę przeciw Clijsters: – Trochę ten mecz nie wyszedł Adze. Tym razem nie pokazała wszystkiego, co potrafi. Zagrała zbyt bojaźliwie, ciągle musimy pamiętać o poprawieniu drugiego serwisu, który jest za słaby. Można było ugrać więcej gemów. Jednak w debiucie, w dodatku z "dziką kartą", osiągnęła bardzo dużo. Clijsters rozegrała setki takich meczów, a dla Agnieszki był to dopiero siódmy mecz w turniejach seniorskich.

Tata Agnieszki wykazał wszystkie błędy, ale Kim Clijsters w wywiadzie telewizyjnym chwaliła zawodniczkę z Polski: - To był trudniejszy mecz dla mnie, niż we wcześniejszych rundach. Wynik tego nie mówi, jednak musiałam się napracować, żeby wygrać. Agnieszka potrafiła na moje mocne piłki, odpowiedzieć... jeszcze mocniejszymi. Ona świetnie porusza się po korcie. Myślę, że ma szansę dołączyć do światowej czołówki. Jak na ten wiek, ma spore umiejętności. Myślę jednak, że powinna dużo pracować nad serwisem.

Dzięki staraniom PZT, Radwańska otrzymała od organizatorów prawo gry w turnieju głównym, mimo niskiej pozycji w rankingu. Szefowie turnieju pamiętali, że przed rokiem krakowianka wygrała w Londynie wśród juniorek. W tym sezonie okazała się najlepsza w juniorskim French Open, jako pierwsza Polka w historii została liderką rankingu ITF w tej kategorii wiekowej. O tym, że potrafi wykorzystać szansę na pokazanie się w dorosłym tenisie, przekonała wszystkich w maju, gdy debiutowała w Warszawie w turnieju cyklu WTA Tour. Również z "dziką kartą" dotarła do 1/4 finału. W Londynie trafiła w meczu o ćwierćfinał na bardzo wymagającą rywalkę.

– Starałam się zagrać na luzie, to przecież Kim była faworytką, ona musiała wygrać. Największy problem sprawiło mi utrzymanie wymiany. Wiedziałam, że muszę trafiać pierwszy serwis, jednak nie siedział mi w tym meczu. Wiem, że grałam ze światową "dwójką", o awans do 1/4 finału Wimbledonu, ale te cztery gemy to trochę za mało – tak starsza z sióstr Radwańskich potwierdziła opinie o swej sportowej ambicji. Znalazła też plusy swego wielkoszlemowego debiutu: - Zdobyłam tyle punktów w rankingu, że w następnych turniejach nie muszę grać w eliminacjach.

Tenis jest całym życiem dla Agnieszki, choć lubi też pływanie. Jej idolami, gdy uczyła się grać, byli Steffi Graf i Pete Sampras. Jak każda nastolatka lubi słuchać muzyki, chodzić do kina. Na pytanie, co by robiła, gdyby nie została tenisistką, odpowiada: – Nigdy o tym nie myślałam, odkąd sięgam pamięcią, zawsze grałam w tenisa.

Na razie w pierwszej setce rankingu jest tylko jedna Polka, czyli Marta Domachowska. Może wkrótce ja będę drugą? - zastanawia się z uśmiechem Radwańska, teraz plasująca się około 150 miejsca na świecie.

Tomasz Kuczyński - Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.