Pozycja materiału w rankingach:
"Agora" to najnowszy film o nienajnowszych dziejach starożytnego Egiptu. Twórcą obrazu jest Amenábar, znany jako reżyser m.in. filmu "W stronę morza". Do polskich kin produkcja trafiła 12 marca.
Akcja filmu rozgrywa się w Aleksandrii, w IV wieku naszej ery. To burzliwy czas religijnych przemian. Chrześcijaństwo zdobywa coraz więcej zwolenników. Politeizm, do tej pory obecny w Egipcie, zaczyna być z tego powodu zagrożony.Zobacz także:
Artykuły
(125)
Galerie
(46)
Średnia ocen
(4.44)
Wiek: 25 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska
O mnie: Długopisowa kleptomanka. Pożeraczka książek i filmów. Otwarta na każdą muzykę i nowe doznania. Z głową pełną poezji podąża przez świat. Uzależniona od miłości, kota i internetu.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ratomir Wilkowski 19.03.2010 08:51
OK - spoko ;) Rozni ludzie roznie reaguja na te same rzeczy...
Judyta Rykowska 18.03.2010 16:03
Ratomirze - ja przedstawiam tylko swój subiektywny punkt widzenia produkcji, mnie osobiscie nie przekonal i nie zachwycil, dlatego tez recenzja ta wyglada tak jak wyglada
Andrzej Szelbracikowski 18.03.2010 10:09
Nawet jeśli aktorzy nie stanęli w pełni zadania ; sam fakt podjęcia historyczno-filmowej próby oceny chrześcijaństwa wobec religii "naturalnych" zasluguje na uznanie!
-Zaś nie uważam, iż jeśli ktoś zamiast kobiety i miłości - wybiera religię chrześcijańską - to wybiera wolność, wręcz przeciwnie: Ostatnie często powtarzające się wypadki molestowania wśród księży katolickich w Niemczech przekonują nas - iż jest wręcz odwrotnie!!
Pozdrawiam
Ratomir Wilkowski 18.03.2010 08:29
Ktos najwyrazniej nie zabardzo wglebil sie chyba w ten film "dla mało wymagających" :] Spotkalem sie wrecz z calkowicie odmienna opinią (szczegolnie odnosnie roli Davusa) niz przedstawiona w arcie. Ze sobie pozwole przytoczyc...
======
O "Agorze" dowiedziałem się z ostatniej strony "NCzas-u", gdzie pojawiła się dość krytyczna recenzja zarzucająca reżyserowi wpisuwanie się w retorykę wojującego ateizmu oraz uproszczenia mające wprost odnosić się do zagrożeń współczesnego swiata.
Chodzi głownie o przedstawianie chrześcijan jako brudnych, obdartych, krzywozębnych prostaków, nie majacych szacunku dla antycznej cywilizacji i zapisanej wiedzy. Faktycznie wiekszość filmowych chrześcijan to ubrani w czarne, przypominające muzułmańskich zamachowców ciuszki, o ciemnej karnacji twarzy i duzej dozie fanatyzmu. W opozycji do nich pojawiają się bladolicy filozofowie - poganie, ubrani w ciuszki białe, z dobrymi manierami i cierpliwoscią, która oczywiscie miała swój koniec w próbie krwawego odwetu za bezczeszczenie posągów.
Nie chce zdradzać szczegółów tego konfliktu, gdyż film warto zobaczyć, niemniej nawet powyzej opisane uproszczenia zupełnie dobrze w filmie da się obronić dzięki scenarzyscie, który dość wnikliwie jak na dwugodzinną produkcję pogłębił tło historyczne. Niemniej wszystkim chcącym zobaczyć film polecam poczytać wikipedię i zapoznać się z postaciami biskupa Cyryla, filozofki Hypatii, cesarza Teodozjusza I Wielkiego, Ptolemeusza. Wstęp taki moze być niezbędny dla osób nieobeznanych z historią późnego Cesarstwa i stosunków w nim panujących. Wiele wątków można zwyczajnie przeoczyć lub niezrozumieć, bo...
AGORA to zdecydowanie FILM HISTORYCZNY.
Coprawda scenariusz przewiduje wprowadzenie dwóch wątków romansowych, postacie ewoluuja, jednak nie do końca potrafię zrozumieć zamiar rezysera, który jakby stara się zrobić z dylematów niewolnika Davosa oś filmu. Postać ta była dla mnie zupełnie błaha i nieinteresujaca na tle pozostałych. Ot niewolnik, który przeszedł na chrześcijaństwo zadużył się w pogańskiej filozofce z wysokich sfer... lipa nie?. Zresztą nie będę się nad tym watkim rozwodził dłuzej, bo szkoda na niego taśmy filmowej.
Całe szczęście pozostają nam jeszcze trzy przeciekawe postacie: Hypatia, Orestes, Synesius. Obaj panowie to jej uczniowie i wychowankowie. Orestesa poznajemy jako poganina w akademickim konflikcie z Sunesiusem, chrześcijaniem. W drugiej części filmu obaj dochodzą do wysokich godnosci, pierwszy przechodzi na chrześcijanstwo robiąc kariere jako prefekt prowincji, drugi zostaje biskupem Cyrenejki. Orestes jednak ma słabość do Hypatii i występuje w jej obronie przeciwko Cyrylowi, biskupowi Aleksandrii. Synesius namawia Hypatię do przyjęcia chrztu ale ta mu odmawia mówiąc... <spoiler>
Generalnie film podzielony jest na dwie części i szkoda, bowiem, lepiej było by zrobic te części dłuższe i osobno, pozwalajac aktorom i scenariuszowi na zgłębienie osi konfliktów i dylematów.
Podsumowując filmowi należy dać
+ za historyczność
+ za śwetne postacie Hypatii, Orestesa i Synesiusa
+ za wielowątkowość i mnogosć prouszanych płaszczyzn
+ za niezłe zdjęcia i realiztyczną scenografię
+ za odwagę podjęcia dość sliskiego tematu i umiejetność wybronienia się
ale...
- za taśmochłonny i niewiele wnoszący wątek niewolnika Davosa
- za niedostatecznie zarysowany dylemat trójki Hypatii, Orestesa i Synesiusa
- za zbyt częste zabawy patosem (znow Davos)
- za krótki film!
======================
Za Emrys_Vledig
Judyta Rykowska 18.03.2010 06:58
Hypatia nie jest kobietą Davusa, on jest jej niewolnikem, ona jego panią - jest rozdarty między wyborem, bo przechodząc na stronę chrześcijaństwa niejako wypiera się Hypatii, która jest uważana za pogankę
Adam Lutostański 17.03.2010 19:19
Ciekawy jestem tego filmu. Ciekawa bohaterka Hypatia kochająca naukę no i spory światopoglądowe to coś co mnie zachęca do niego. Szkoda, że tylu fajnych ludzi musiało spłonąć na stosach byśmy mogli żyć po ludzku. Ci bohaterowie zrobili jednak swoje i za to im dzięki.
Powstrzymam się z ocenami do czasu obejrzenia filmu. Ciekaw tylko jestem czy będzie tak, że niechrześcijanom film się będzie podobał a chrześcijanom nie.
"Jedynie Max Minghella, wcielający się w rolę Davusa, zmuszonego wybrać między miłością swego życia, a chrześcijaństwem i związaną z nim wolnością,"
Znam ludzi, którzy uważają, że z chrześcijaństwem nie jest związana wolność a coś wręcz przeciwnego.
Poza tym nie rozumiem. Davusowi jego kobieta każe zmienić jego światopogląd na chrześcijański bo inaczej z nim nie będzie? No cóż za głupie (by nie powiedzieć mocniej) stawianie sprawy. Religia/światopogląd ważniejsza od miłości? Rzygać się chce. Dla prawdziwej miłości inny światopogląd potencjalnego partnera nie jest aż takim problemem. No ale od szczęśliwego życia ważniejsze jest narajenie naiwnego jelenia (facet dla kobiety, którą kocha zrobi wszystko) na swoją religię tak, żeby można się było pochwalić przed księdzem, że przyprowadziłam nową owieczkę.
Grammy 2012: Adele najjaśniejszą gwiazdą gali w Los Angeles
(odsłon: +8261)