Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

132159 miejsce

"Agora" dla mało wymagających

"Agora" to najnowszy film o nienajnowszych dziejach starożytnego Egiptu. Twórcą obrazu jest Amenábar, znany jako reżyser m.in. filmu "W stronę morza". Do polskich kin produkcja trafiła 12 marca.

Plakat filmu "Agora" / Fot. materiały prasoweAkcja filmu rozgrywa się w Aleksandrii, w IV wieku naszej ery. To burzliwy czas religijnych przemian. Chrześcijaństwo zdobywa coraz więcej zwolenników. Politeizm, do tej pory obecny w Egipcie, zaczyna być z tego powodu zagrożony.

Już w pierwszych scenach poznajemy Hypatię (Rachel Weisz) - panią filozof, matematyczkę, astronomkę i nauczycielkę Aleksandryjczyków. Jako kobieta piękna i inteligentna stanowi obiekt pożądania otaczających ją młodych mężczyzn. W kręgu jej uwielbienia znajdują się dwaj uczniowie - Orestes (Oscar Isaac), Synesius (Rupert Evans) oraz służący Hypatii niewolnik - Davus (Max Minghella). Podczas gdy Aleksandria staje się sceną walk religijnych, Hypatia próbuje zgłębić wiedzę o ruchu Ziemi. Oddanie Hypatii nauce stanie się jednym z głównych powodów jej unicestwienia.

Alejandro Amenábar próbował stworzyć emocjonujące widowisko historyczne. Czy mu się to jednak udało? Zdaje się, że aktorzy odgrywający role pierwszo- i drugoplanowe nie stanęli na wysokości zadania. Jedynie Max Minghella, wcielający się w rolę Davusa, zmuszonego wybrać między miłością swego życia, a chrześcijaństwem i związaną z nim wolnością, kreuje postać w dość interesujący sposób.

Niestety jeden płomyk w obsadzie, to zdecydowanie za mało. Hypatia jest nieco rozmyta, rzec by nawet można "bezpłciowa". Emocje zdecydowanie nie udzielają się widzom. Na akty religijnej przemocy patrzy się z przymrużeniem oka. A przecież to poniekąd historyczny przekaz. Radykalne przemiany głównych bohaterów nie są zaznaczone jednoznacznie - odbiorca gubi się w przekazie. W niektórych momentach może nie wiedzieć, czy Davus jest za chrześcijaństwem, czy też nie.

Zobrazowane karty historii nie pobudzają do refleksji. Morderstwa popełnianych na bogu ducha winnych obywatelach nie powodują nieprzyjemnych dreszczy. Piękne kostiumy i scenografia może oddają wiernie przeszłość, ale też za bardzo ubarwiają ekranizowany dramat. Jedynie dość odważny spektakl, ukazujący inne oblicze chrześcijaństwa, wnosi nutkę świeżości do produkcji. Nie każdy reżyser, zdołałby przenieść na ekran, wizję okrutnego, pełnego krwi chrześcijaństwa, dla którego ważniejsza jest dominacja, aniżeli życie drugiego człowieka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

OK - spoko ;) Rozni ludzie roznie reaguja na te same rzeczy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ratomirze - ja przedstawiam tylko swój subiektywny punkt widzenia produkcji, mnie osobiscie nie przekonal i nie zachwycil, dlatego tez recenzja ta wyglada tak jak wyglada

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawet jeśli aktorzy nie stanęli w pełni zadania ; sam fakt podjęcia historyczno-filmowej próby oceny chrześcijaństwa wobec religii "naturalnych" zasluguje na uznanie!

-Zaś nie uważam, iż jeśli ktoś zamiast kobiety i miłości - wybiera religię chrześcijańską - to wybiera wolność, wręcz przeciwnie: Ostatnie często powtarzające się wypadki molestowania wśród księży katolickich w Niemczech przekonują nas - iż jest wręcz odwrotnie!!

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

A przy okazji: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ktos najwyrazniej nie zabardzo wglebil sie chyba w ten film "dla mało wymagających" :] Spotkalem sie wrecz z calkowicie odmienna opinią (szczegolnie odnosnie roli Davusa) niz przedstawiona w arcie. Ze sobie pozwole przytoczyc...
======
O "Agorze" dowiedziałem się z ostatniej strony "NCzas-u", gdzie pojawiła się dość krytyczna recenzja zarzucająca reżyserowi wpisuwanie się w retorykę wojującego ateizmu oraz uproszczenia mające wprost odnosić się do zagrożeń współczesnego swiata.

Chodzi głownie o przedstawianie chrześcijan jako brudnych, obdartych, krzywozębnych prostaków, nie majacych szacunku dla antycznej cywilizacji i zapisanej wiedzy. Faktycznie wiekszość filmowych chrześcijan to ubrani w czarne, przypominające muzułmańskich zamachowców ciuszki, o ciemnej karnacji twarzy i duzej dozie fanatyzmu. W opozycji do nich pojawiają się bladolicy filozofowie - poganie, ubrani w ciuszki białe, z dobrymi manierami i cierpliwoscią, która oczywiscie miała swój koniec w próbie krwawego odwetu za bezczeszczenie posągów.

Nie chce zdradzać szczegółów tego konfliktu, gdyż film warto zobaczyć, niemniej nawet powyzej opisane uproszczenia zupełnie dobrze w filmie da się obronić dzięki scenarzyscie, który dość wnikliwie jak na dwugodzinną produkcję pogłębił tło historyczne. Niemniej wszystkim chcącym zobaczyć film polecam poczytać wikipedię i zapoznać się z postaciami biskupa Cyryla, filozofki Hypatii, cesarza Teodozjusza I Wielkiego, Ptolemeusza. Wstęp taki moze być niezbędny dla osób nieobeznanych z historią późnego Cesarstwa i stosunków w nim panujących. Wiele wątków można zwyczajnie przeoczyć lub niezrozumieć, bo...

AGORA to zdecydowanie FILM HISTORYCZNY.

Coprawda scenariusz przewiduje wprowadzenie dwóch wątków romansowych, postacie ewoluuja, jednak nie do końca potrafię zrozumieć zamiar rezysera, który jakby stara się zrobić z dylematów niewolnika Davosa oś filmu. Postać ta była dla mnie zupełnie błaha i nieinteresujaca na tle pozostałych. Ot niewolnik, który przeszedł na chrześcijaństwo zadużył się w pogańskiej filozofce z wysokich sfer... lipa nie?. Zresztą nie będę się nad tym watkim rozwodził dłuzej, bo szkoda na niego taśmy filmowej.

Całe szczęście pozostają nam jeszcze trzy przeciekawe postacie: Hypatia, Orestes, Synesius. Obaj panowie to jej uczniowie i wychowankowie. Orestesa poznajemy jako poganina w akademickim konflikcie z Sunesiusem, chrześcijaniem. W drugiej części filmu obaj dochodzą do wysokich godnosci, pierwszy przechodzi na chrześcijanstwo robiąc kariere jako prefekt prowincji, drugi zostaje biskupem Cyrenejki. Orestes jednak ma słabość do Hypatii i występuje w jej obronie przeciwko Cyrylowi, biskupowi Aleksandrii. Synesius namawia Hypatię do przyjęcia chrztu ale ta mu odmawia mówiąc... <spoiler>

Generalnie film podzielony jest na dwie części i szkoda, bowiem, lepiej było by zrobic te części dłuższe i osobno, pozwalajac aktorom i scenariuszowi na zgłębienie osi konfliktów i dylematów.

Podsumowując filmowi należy dać

+ za historyczność
+ za śwetne postacie Hypatii, Orestesa i Synesiusa
+ za wielowątkowość i mnogosć prouszanych płaszczyzn
+ za niezłe zdjęcia i realiztyczną scenografię
+ za odwagę podjęcia dość sliskiego tematu i umiejetność wybronienia się

ale...

- za taśmochłonny i niewiele wnoszący wątek niewolnika Davosa
- za niedostatecznie zarysowany dylemat trójki Hypatii, Orestesa i Synesiusa
- za zbyt częste zabawy patosem (znow Davos)
- za krótki film!
======================
Za Emrys_Vledig

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hypatia nie jest kobietą Davusa, on jest jej niewolnikem, ona jego panią - jest rozdarty między wyborem, bo przechodząc na stronę chrześcijaństwa niejako wypiera się Hypatii, która jest uważana za pogankę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy jestem tego filmu. Ciekawa bohaterka Hypatia kochająca naukę no i spory światopoglądowe to coś co mnie zachęca do niego. Szkoda, że tylu fajnych ludzi musiało spłonąć na stosach byśmy mogli żyć po ludzku. Ci bohaterowie zrobili jednak swoje i za to im dzięki.

Powstrzymam się z ocenami do czasu obejrzenia filmu. Ciekaw tylko jestem czy będzie tak, że niechrześcijanom film się będzie podobał a chrześcijanom nie.

"Jedynie Max Minghella, wcielający się w rolę Davusa, zmuszonego wybrać między miłością swego życia, a chrześcijaństwem i związaną z nim wolnością,"

Znam ludzi, którzy uważają, że z chrześcijaństwem nie jest związana wolność a coś wręcz przeciwnego.

Poza tym nie rozumiem. Davusowi jego kobieta każe zmienić jego światopogląd na chrześcijański bo inaczej z nim nie będzie? No cóż za głupie (by nie powiedzieć mocniej) stawianie sprawy. Religia/światopogląd ważniejsza od miłości? Rzygać się chce. Dla prawdziwej miłości inny światopogląd potencjalnego partnera nie jest aż takim problemem. No ale od szczęśliwego życia ważniejsze jest narajenie naiwnego jelenia (facet dla kobiety, którą kocha zrobi wszystko) na swoją religię tak, żeby można się było pochwalić przed księdzem, że przyprowadziłam nową owieczkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.