Facebook Google+ Twitter

Agresja w szkole. Kto winien?

W minionym roku szkolnym 32 proc. uczniów padło ofiarą przemocy fizycznej, a 53 proc. psychicznej. Dopóki się z tym nie spotkamy, rzadko się nad tym problemem zastanawiamy.

Coraz częściej słyszymy w mediach o narastaniu agresji w szkole, dlaczego pobicia czy cyberprzemoc mają miejsce tam, gdzie dzieci powinny czuć się bezpiecznie? Często problem tkwi w braku kontroli rodziców nad dzieckiem, bo czyż nie jest wygodniej posadzić dziecko przed komputerem lub telewizorem, a samemu odpocząć po pracy? Szczególnie niepokojące jest to, że problem agresji dotyczy coraz młodszych dzieci, które zastraszone przez swoich rówieśników nikomu nie opowiadają o kłopotach w szkole.

Niestety rodzice niejednokrotnie bagatelizują sygnały od swojego dziecka, zostawiając je sam na sam ze swoim problemem. Chciałabym tu podać przykład, bez podawania miasta, w którym znajduje się szkoła. Klasa, która na pierwszy rzut oka jest idealna, boryka się od czterech lat z chłopcem, który sprawia problemy wychowawcze. Nauczyciele z tej szkoły w żaden sposób nie mogą wpłynąć na zachowanie ucznia, ponieważ na uwagi wpisywane w dzienniczek ucznia (który jest nimi wypełniony po brzegi) matka chłopca w ogóle nie reaguje.

Co można zrobić w przypadku, gdy matka ucznia nie widzi problemu, a nauczyciele są bezradni? Można oczywiście takiego ucznia posłać na badania i rozmowy z pedagogiem szkolnym, ale do tego jest potrzebna zgoda rodziców dziecka. Pozostaje jeszcze jedno pytanie: co się stanie, jeżeli taki uczeń okaleczy rówieśnika, kto będzie wtedy winny ?

Rozmawiałam na ten temat z dyrektor szkoły, która zna problem tego ucznia od trzech lat. Pani dyrektor poinformowała mnie, że przeprowadzono rozmowę z matką ucznia i została ona poinformowana w jaki sposób radzić sobie z agresją u dziecka oraz gdzie może znaleźć pomoc. Niestety na rozmowach się skończyło, ponieważ jak twierdzi pani dyrektor, matka nie wywiązuje się z żadnego zobowiązania. Jak się dowiedziałam, do dyrekcji szkoły wpłynęło natomiast pismo na temat tego ucznia, pod którym podpisało się kilkoro rodziców. Dowiedziałam się również, że większość dzieci i rodziców w tej klasie skarżyła się na tego ucznia, jednak niewielu podpisało się pod listą.

I tak upływają miesiące, a sprawa nie ruszyła z miejsca. Mam wrażenie, że niestety ruszy dopiero, gdy wydarzy się jakaś tragedia. Wtedy też zacznie się szukanie winnych.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (24):

Sortuj komentarze:

Widać tutaj wyraźnie uregulowań prawnych. Prawdopodobnie trzeba będzie poczekać około 10 lat, bo posłowie pracują w komisjach od hazardu i innych afer.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest mały postęp. Chłopiec chodzi już na wizyty do psychologa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.12.2009 19:47

Mario, to jest wielki problem latami wszystkie media zachłystywały się w bezstresowym wychowywaniu dzieci. Zgoda, ale jakieś mechanizmy kary i nagrody muszą być wprowadzone, anie "róbta co chceta".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Należy potrząsnąć i matką chłopca i dyrektorką szkoły ; ażeby przejrzały na oczy; bo "idealna klasa, czy idealny syn" to na pewno nie jest; ))

Odsyłanie go do "szkoły specjalnej" też tu nic nie pomoże! - Sami uczniowie w tej szkole powinni inicjatywę przejąć w swoje rące; na "doroslych" nie ma co liczyc: znów zawiedli w 100% Was jest wiącej: uczniów i uczennic w tej szkole i ta szkola jest "Waszą Rodzina"!

Delikwent, ale jeden z Was - chce ażeby na niego zwracano więcej uwagi; nie potrafi tego dokonać przez oceny szkolne - co byłoby normalne, więc "gryzie i kopie" swoich rówieśników!

- Trzeba "ujarzmić" byczka - w Was mlodzieży szkolna cała nadzieja! -Krzyczcie i róbcie rwetes - gdy się delikwent tylko do Was się zbliży; nie dawajcie "ulubionego" spokoju ani dyrektorce szkoły ani nauczycielkom!

Ale również głaskajcie delikwenta po glowie. gdy kopnął piłkę do bramki dla Waszej klasy! Zyczę powodzenia ; ))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.12.2009 12:35

Zgadzam się z Antonim, powinno się przenosić łobuzów do innych szkół. zanim znaleźliby kolegów do rozrabiania, minąłby jakiś czas. Kiedyś to robili. Świnoujście jest podzielone kanałem na dwie części i nikt z mieszkańców nie lubi przeprawy promowej. Pamiętam, że do klasy siódmej przysłano nam dwóch kolegów z drugiej części (Warszów) i codziennie musieli pokonywać cieżką drogę. to dopiero była kara. I to też prawda, że szkołom odbiera się uprawnienia. Co do nadmiernego obciążenia nauczycieli, to dyskutowałabym z tym.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.11.2009 21:49

A jeszcze kilka lat wstecz pisano o bezstresowym wychowywaniu dzieci. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.11.2009 10:57

Oj, tym razem Adam spodobal mi sie - pojechal ostro po bandzie. Nikomu nie wciska poboznych zyczen, rzecz nazywa po imieniu i nie certoli sie. Mam nadzieje, ze taki jest tez w praktycznym dzialaniu. A jesli tak, to szkoda, ze wszyscy wychowawcy (w rozumieniu jak najszerszym) nie widza, ze (cytuje): "Ciała dają nauczyciele i rodzice. I dlatego jest jak jest. Bo będzie jakoś... a g...prawda...Jak nie zaradzisz to będzie siakoś." I jeszcze: "Co jest ważniejsze? Dobro i dobre samopoczucie takiej klasowej łajzy-zaczepiaka czy dobro 30 innych uczniów w tej klasie."
Leokadia rowniez zwrocila uwage na wazna przyczyne stanu rzeczy: "poszliśmy na bezstresowe wychowanie".
Nie zgodze sie jednak z Jej pierwszym zdaniem, bowiem pogon rodzicow za pieniedzmi w zadnym razie nie moze tlumaczyc braku czasu dla dzieci.
Kiedys rodzice rowniez "gonili za pieniedzmi", rodziny cierpialy wielka nedze, dzieciaki kilka dni nic nie jadly, chodzily bez butow, w potarganych kapotach, a mimo tego mialy wpojone wlasciwe zachowania spoleczne.
Czy wpoili je wylacznie rodzice?
Nie, wszycy: rodzice i rodzina w ogole, nauczyciele, ksieza, sasiedzi, cale spoleczenstwo. Bo proces wychowawczy to skomplikowany system nagrod i kar, akceptacji i negacji. Mlody czlowiek od dnia narodzin uczy sie regul zycia spolecznego i dostosowuje sie do nich. Na swiat nie przychodzi z pelna wiedza co mu wolno, a czego nie wolno.
Tego musi sie nauczyc.
Droga prob i bledow?
Nie!
To my, dorosli mamy obowiazek uczyc prawidel gry zycia spolecznego i nikt nas nie zwolni z tego obowiazku.
Nie szukajmy winy w czasach ani w zlym towarzystwie. Tylko w nas samych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.11.2009 10:06

Czasy temu są winne, rodzice w pogoni za pieniędzmi zapominają o swoich obowiązkach, są zapracowani i nie mają czasu, w szkole zmienił się system wychowania. Nauczyciele często idą po najmniejszej linii oporu. Nie ma zajęć pozalekcyjnych, nie ma n aterenie szkoły żadnych organizacji, chociażby ZHP. Za bardzo poszliśmy na bezstresowe wychowanie, przywędrowały do nas wzorce z zachodu, nie zawsze dobre, dzieci przesiadują godzinami przy komputerach, co czasami uzależnia, ogłupia i powoduje agresje. Dużo by o tym pisać. Oglądam przypadki w TV i robi mi się smutno. Ważny temat poruszyłaś Mario. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Antoni, Masz rację nauczyciele powinni mieć więcej praw, a z tego co słyszałam to uczniów można przenosić do innej szkoły (w ramach kary) dopiero w 4-tej klasie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.11.2009 21:49

Nauczycieli pozbawia się praw a dokłada obowiązków i obarcza odpowiedzialnością, do niczego dobrego to nie prowadzi. Gdzie tu są rodzice się pytam? Do jednej klasy ze mną chodzili Polacy, Białorusini, Ukraińcy, Tatarzy, nas Polaków była garstka nie dosyć, że różnorodność pochodzenia, to jeszcze wyznania. Pomimo takiej rozbieżności kulturowej nigdy nie dochodziło pomiędzy nami do konfliktów. Tak wychowywano nas w domu. W kwestii braku reakcji matki na zachowanie się dziecka jak w tym artykule opisałaś, dobrym było by danie możliwości podjęcia decyzji przez dyrekcję szkoły ( po wyczerpaniu wszystkich możliwych form wpłynięcia na jego zachowanie ) i jeżeli po ostrzegawczej rozmowie z rodzicem dziecka nie nastąpi poprawa. Transfer takiego ucznia do innej szkoły, najlepiej oddalonej od miejsca zamieszkania. Zanim tam się zaaklimatyzuje potrwa to jakiś czas. Brak pozytywnych skutków? Szkoła specjalna. Tylko należy już teraz działać, gdyż nie jest to problem tylko jednej szkoły. Wystarczy nadać odpowiednie uprawnienia nauczycielom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.