Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10585 miejsce

Agresja życia - rozmowa ze Stefanem Friedmannem

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-01-02 12:55

"W moim zawodzie popularność zdobywa ten, kto kocha pieniądze, kto nie przebierając w żartach schlebia tanim gustom i trafia, jak to się mówi, siekierą. Czy pan myśli, że jestem gorszy od Dańca, Smolenia, Pietrzaka czy Drozdy?"

Stefan Friedmann, prowadzący Kabareton na festiwalu TOPtrendy 2006 w Sopocie. / Fot. PAP/Barbara Ostrowska - Niech mi Pan wybaczy ciekawość, czy Milion Friedman był Pana krewnym?
- Chodzi Panu o tego sławnego ekonomistę amerykańskiego?

- Tak, to on właśnie zajmował się problematyką konsumpcji, historii i teorii pieniądza. A więc rodzina?
- Niestety. Żałuję, ale nie było między nami pokrewieństwa. Oczywiście, do dziś korzystam z jego pomocy, bo w dużej mierze przyczynił się do stabilizacji dolara. Jest co pożyczać.

- Nie kryję rozczarowania. Oczyma wyobraźni widziałem już nagłówki z pierwszych stron gazet: „Ekonomista polskiego pochodzenia reformował gospodarkę USA”…
- Na pocieszenie zdradzę panu moją własną teorię pieniądza: im więcej wydaję, tym więcej zarabiam.

- Odkąd mój byt rozstał się ze świadomością, kapitał pozostawiłem w rękach Marksa. Pamiętam radę jednego z historycznych władców, że każdy powinien ratować się na swój sposób. Jakie są Pana barwy ochronne?
- To są barwy mojej pracy. Jest ich dużo i nie wszystkie jeszcze poznałem. Przede wszystkim nie wrastam korzeniami w jedno miejsce, w jedną arenę. Cechuje mnie niestabilność – domena moich zainteresowań nie jest określona do końca.

- Życiowa filozofia? A może „szkoła przetrwania” Stefana Friedmanna?
- Nawiązał pan do Pałkiewicza, który prowadził taką szkołę dla milionerów. Uczył w niej wyobraźni i życiowej zaradności – że życie nie kończy się na komputerze, koncie bankowym, giełdzie, że nie wszystko można załatwić przez adwokata czy prywatnego detektywa, bo czasem można się zatrzasnąć w windzie na przykład między siedemdziesiątym a siedemdziesiątym pierwszym piętrem i co wtedy robić?... Nie mówiąc o tym, że pęknie szlauch w ogródku albo pojawią się podobne tarapaty. To jest jakby forma zabawy, natomiast u nas sztuka polega na godnym przetrwaniu życia w trudnych warunkach. Godność jest wartością stałą i nie zmienia się w zależności od sytuacji. Przede wszystkim polega na wzięciu na siebie odpowiedzialności – zwłaszcza przed najbliższymi. Człowiek tak naprawdę myśli o tym dopiero, gdy uczy, wychowuje, edukuje własne dzieci. Trzeba wówczas znaleźć siebie, swoją godność, moralność, twarz. Moim punktem odniesienia są dorośli synowie, którzy patrzą, oceniają i jeżeli wybiorą coś innego – zrobią to ze świadomością, że nie skorzystali z mojego przykładu.
Marr

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (36):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 21.01.2009 21:57

Brawo Panie Marku! Jak zwykle uczta dla konesera!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe pytania, ciekawy tekst... i odpowiedzi Stefana Friedmanna.)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Daję plusa dla obu, Marka i Stefana i mimo, że szuflatkowanie jest przyjmowane za ujmę, to ja ich zaszuflatkuję do tej szufladki, gdzie znajdują się bardzo dobrzy - nie tylko zawodowcy - ale, a może przede wszystkim - bardzo dobrzy ludzie. I oby te szufladki pęczniały w nieskończoność. Jestem za Wami i z Wami. Może i "wołającego na pustyni" w końcu ktoś usłyszy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.01.2009 00:26

"- Życiowa filozofia? A może "szkoła przetrwania" Stefana Friedmanna?

Godność jest wartością stałą i nie zmienia się w zależności od sytuacji. Przede wszystkim polega na wzięciu na siebie odpowiedzialności – zwłaszcza przed najbliższymi. Człowiek tak naprawdę myśli o tym dopiero, gdy uczy, wychowuje, edukuje własne dzieci. Trzeba wówczas znaleźć siebie, swoją godność, moralność, twarz". W tym fragmencie rozmowa dotyka innych doniosłych problemów społecznych takich jak - godność, moralność, nauka, wychowanie, odpowiedzialność.

Jak widać rozmowa nietypowych, wyjątkowych ludzi zakotwicza się na marginesie spraw osobistych głęboko w sprawy społeczne ...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.01.2009 00:02

Każde pytanie , każda odpowiedź w rozmowie ze Stefaben Friedmannem to temat na wielką dyskusję , choćby ten fragment - to zaczynek do refleksji nad tolerancją lub jej brakiem , temat ten autor porusza w artykule "Sąd ostateczny"

" - Czyżby podzwonne dla dzwonka?...

- Rażąco odstawałem od powszechnie uznawanych wzorców, norm, konwencji, schematów. Pamiętam, jak na jednym z egzaminów wykpiłem się jakimś żartem. Dostałem reprymendę i zostałem skarcony. Przylgnęło to do mnie. Byłem inny, a tego szkoła nie toleruje. Dlatego szkołę kończy przeważnie trzech Łapickich, czterech Holoubków, dwóch Łomnickich i jeden taki dziwny; a potem okazuje się, że to był Fronczewski… Źle jest być nietypowym, już Andersen pisał o tym w "Brzydkim kaczątku"… "

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.01.2009 15:56

Adekwatny fragment rozmowy z wybitną aktorką Ewą Dałkowską - opublikowany w serwisie:


-- Czy buntuje się Pani, że kultura została skazana na wegetację na marginesie życia publicznego?

-- Towarzyszy mi mieszanina uczuć. Sądzę, że wciąż, zbyt długo już tkwimy na rozdrożu. Czasem wydaje mi się, że może należałoby się wyrzec tego zawodu, czasem rodzi się bunt i pojawia się myśl, że trzeba będzie grać po domach, powrócić – w innych już warunkach – do idei teatru domowego. Mnie się wydaje, że największą tragedią obecnego stanu jest ta przedłużająca się w nieskończoność przejściowość i niejasna sytuacja. Bo gdyby wyrzucono mnie z teatru, albo nasz teatr przestał istnieć, kompletnie zawaliło się kino itd. – może wywołałoby to większą aktywność, inną jakość działań i przedsięwzięć. Natomiast to takie trwanie w zawieszeniu i tylko widzenie w perspektywie, że będzie źle, coraz gorzej, że stajemy się ludźmi na sprzedaż – jest bardzo niedobre dla aktywności. INTELIGENCJA MA PRZERWĘ W ODDYCHANIU.
Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Właśnie aby być zrozumianym - w kulturze nie rożna robić "przerwy w oddychaniu"."

"Nie można" to forma bezosobowa.
Rozmawiamy o perspektywie artysty.
Niech wypełnia "swoją" misję edukacyjną występując w tv, radio, w teatrach, na estradach, w klubach, piwnicach, po domach, albo po godzinach zmieniając zawód. Na miarę "swoich" możliwości.
"Róbmy swoje" się zdezaktualizowało?

Albo idzie na kompromis i "swoje" zamienia na "ich". Tyle, że wówczas "ich" staje się "jego".
I daleki jestem od oceniania tego. Pod warunkiem, że uczciwie się do tego przyznaje. Jestem do wynajęcia.

Najbardziej żałosne jest, kiedy artysta obraża się na świat, publicznie daje temu wyraz, po czym idzie z nim na kompromis.

A w uszach brzmi wyśmiewane przez niego wałęsowskie "nie chcem ale muszem". Wot ironia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie."
/Karl Kraus/

Nowomodni artyści szybko rozwijają skrzydła, ciesząc publiczność i ciesząc się publiczności poklaskiem.
_____________________________
Mały mol został wysłany przez ojca na pierwszy lot po mieszkaniu.
Wraca po kilku minutach do szafy i siada na sweterku obok ojca.
- I jak było?
- Chyba dobrze, wszyscy klaskali.

Wśród cieni sukcesów rozrechotanego poklasku, artystom z klasą coraz trudniej jest pozostawać sobą bez zaprzeczeń namiastkom prawdziwej kultury:

"Mówienie ludziom "nie" jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem"
/Anthony de Mello - "Przebudzenie"/

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.01.2009 11:02

art300 - napisałeś:

"Mówimy o artystach kabaretowych.
Misji edukacyjnej się nie wypełni pozostając niezrozumianym. Właściwy proces edukacyjny leży poza tą sceną. W danej miejscu i czasie dochodzi do spotkania. O tym, czy będzie to artystyczny "dialog" czy "monolog" zadecyduje "przygotowanie" widza. Ale tak naprawdę, to artysta "wybiera" widza poprzez własną ofertę. I to do niego pozostaje wybór. Choć co niektórzy stwierdzili, że wyboru nie mieli..."


Właśnie aby być zrozumianym - w kulturze nie rożna robić "przerwy w oddychaniu". Publiczność kształcili Starsi Panowie, Dudek - Edward Dziewoński ze swym kabaretem "Dudek", który wespół z Wojciechem Młynarskim, Michnikowskim, Janem Kobuszewskim - prowadzili bezpardonową ofenzywę, wielką akcję - przeciwko chamstwu; także programy satyryczne "Właśnie leci kabarecik" - Olgi Lipińskiej, który został brutalnie zdjęty z anteny pr. I TVP; Jan Pietrzak - choć w mniejszym stopniu - wraz z wybitnymi aktorami, jak choćby Janusz Gajos, Ewa Dałkowska, Agnieszka Fatyga i wielu innych, przyczynił się do wyrobienia odbiorców kabaretowych przedsięwzięć, kształcił swojego odbiorcę; wykonywał z powodzeniem edukacyjną misję. Oni to w swej lwiej części - przyczyniali się do tego, by publiczność, nasze społeczeństwo miało właśnie "wspólne lektury" i odpowiednie asocjacje myślowe (skojarzenia literackie, obyczajowe, polityczne itp.itd.) A dzisiaj?.... Gwiazdy tańczą na lodzie, a Doda i czerwonowłosy Wiśniewski są na topie i propagują swe - wątpliwej jakości - płytkie "stylistyki". Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.01.2009 23:33

cienki bolek ... :-))

http://pl.youtube.com/watch?v=OuhpvNGu0E8

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.