Agresja wśród dzieci narasta, to wiadomo. Ale nie jest już ona tylko wyładowaniem złości czy gniewu, ale przyjmuje postać ataku przemyślanego, nacechowanego okrucieństwem. Skąd się ona bierze? Można by powiedzieć, że dzieci oddychają agresją jaką obserwują w codziennym życiu.
"Szumię, szumię na cześć dzikiego życia, na cześć wolnej wędrówki wiatru" – pisał poeta. Kuba zapamiętał z wiersza właśnie te słowa, bo najbardziej mu się podobały. – Lubię szum drzew – powiedział i dodał: – i lubię usiąść sobie pod drzewem i rozmyślać. – O czym wtedy myślisz, Kubusiu? – zapytałam i okazało się, że nie tylko samotnie siedzenie pod drzewem nastoletniego chłopaka jest obecnie czymś niezwykłym, ale również to o czym on myśli.
Bo Kuba myślał o leśnych stworach, o których czytał. Bardzo by chciał zobaczyć rusałki, które – jak wierzyli dawni Słowianie – pokazują się na leśnych polanach i łąkach, przy źródłach i oczkach wodnych. – Bo rusałki lubią się kąpać, tak jak ja – powiedział. – Czy kąpał byś się razem z nimi? – zapytałam, ale tego Kuba nie był pewny.
W poszukiwaniu krasnoludków
Trudno też nie lubić skrzatów, czyli małych ludzików zamieszkujących leśne nory. Ich ubranka powodują skrzenie, stąd nazwa. Nie są to krasnoludki, które są większe i brodate. Kubę interesuje, jak skrzaty współżyją z krasnalami, czy może toczą wojny? Nic o tym nie było w książkach. Kuba wie, że małe dzieci wierzą w istnienie krasnoludków i niekiedy poszukują ich. Ja też znam chłopca, który kroił grzyby w poszukiwaniu żyjących w nich krasnoludków, a także dziewczynkę, która w lesie zostawiała dla krasnoludków cukierki.
Jednak szczególnie frapujący wydaje się być duch leśny, który – jak wierzono – był władcą leśnych zwierząt. Nie był on dobry dla ludzi, psocił się i straszył ich, niekiedy przyjmując postać wilka. Jednak gorsza była leśna Baba Jaga, bo ta wiedźma pożerała dzieci. Mieszkała w chatce na kurzej stopie razem z czarnym kotem, krukiem i sową. Kuba widział w ogrodzie kolegi małą chatkę wbudowaną w gałęzie rozłożystego drzewa i marzy, aby mieć taką chatkę. – A jeżeli tam też chciałaby zamieszkać Baba Jaga? – zapytałam. Na co Kuba wybuchnął śmiechem: – Oddałbym ją do muzeum.
Można więc powiedzieć, że "co za dużo to niezdrowo". Pożerać dzieci? Na co uczestniczący w rozmowie tata Kuby stwierdził: – Nieraz może by się i przydało zeżreć jakiegoś nieznośnego dzieciaka.
I Kuba przytaknął, zna bowiem w szkole ucznia-rozbójnika, na którego nawet naskarżyć jest strach. Bije młodsze dzieci, wyrywa im z ręki to co jedzą, okrada. I robi to tak, żeby nikt z dorosłych nie widział. Kuba wie, że chłopak ten jest w domu bity "i mści się na innych". – Może zasługuje na lanie? – wtrącił tata Kuby. Ale po chwili stwierdził: – No tak, co pierwsze, jajko czy kura.
Czy bije bo był bity, czy jest bity, bo bije. Zamknięte koło. A jedyną drogą wyjścia wydaje się być terapia całej rodziny.
Wychowani w agresji
Tak to rozmowa o leśnych stworach doprowadziła do rozmowy o problemach wychowawczych. Agresja wśród dzieci narasta, z tym się wszyscy zgadzają. Zmieniają się też jej formy. Coraz częściej agresja jest nie tylko wyładowaniem złości czy gniewu, ale przyjmuje postać agresji instrumentalnej: przemyślanej, nastawionej na określony cel, przy tym nacechowanej okrucieństwem. Taka jej postać nie bierze się z powietrza, jakkolwiek w przenośni można by powiedzieć, że dzieci oddychają agresją jaką obserwują w codziennym życiu.
Te najmłodsze zjawisk społecznych jeszcze nie rozumieją i po prostu reagują lękiem, kiedy słyszą gniewne wypowiedzi dorosłych, w telewizji widzą obrazy niszczenia i okrucieństwa, w grach uczą się "eliminować" tego słabszego.
W starszych dzieciach budzi się sprzeciw albo rezygnacja. Niestety, niekiedy ich osobowość wkracza na trzecią drogę: one tez stają się agresywne. – Bo taki jest świat – tłumaczą. – Czy chcesz żyć w takim świecie? – pytamy, a one niekiedy odpowiadają:– Innego nie ma.