Facebook Google+ Twitter

Aha... to była sesja?

Gdy jedni w bibliotece siedzą, drudzy stoją w kolejce po piwo...

Stół w kuchni w jednym z mieszkań studenckich w okresie wzmożonej nauki. Po lewej miejsce studentki filologii polskiej po prawej studenta politologii. / Fot. Ariel PawelczykKażdy student wie o czym mówię...

Zakorkowany hol w bibliotece, w której i tak większość naprawdę potrzebnych książek jest tylko do wglądu, wszędzie biegający studenci, z kilogramami dziwnych kserowanych notatek. W lodówce stoi nie piwo, a jakiś niecodzienny napój izotoniczno - energetyczny… Czy to koniec świata?

Nie, to nie koniec świata... to tylko sesji czar. Większość z nas już zdążyła się przyzwyczaić do tych „cudnych” dwóch okresów kiedy to w pocie czoła trzeba pobiegać i pozdobywać zaliczenia… No właśnie, a jak to dokładnie jest? Nie zawsze przecież egzamin = nieprzespane noce. Niektórzy zabierają się do „nauki” na kilka godzin przed egzaminem.

Owszem zgodzę się z tym, że zależy to wszystko od kierunku studiów, a przede wszystkim od przedmiotu i samego wykładowcy. Co do kierunków faktycznie za największych obiboków uważani są studenci politologii. Z drugiej zaś strony to przecież nie ich wina, że jak to powiedział jeden z wykładowców „potrafią odpowiadać na egzaminie pół godziny nie mając o zagadnieniu zielonego pojęcia i dostać 4”. Sam nie raz miałem przyjemność dostać tzw. „4 na twarz” i nie ukrywam jest to świetna sprawa.

Ból sprawia jedynie widok współlokatorów otwierających o 3:00 kolejnego energetyka celem kontynuowania nauki - w tym momencie chylę czoła przed wszystkimi studentami filologii polskiej. Za ich poświęcenie i wytrwałość należałoby do Częstochowy na kolanach pielgrzymkę zorganizować. Swoja drogą zastanawiam się tylko nad jednym…to, że na filologii się zakuwa, a na politologii w pełni korzysta z życia studenckiego to dyskryminacja kierunku, szczęście tych drugich, czy może zwykłe przeświadczenie, że polityk, jak pokazuje nasza rzeczywistość niekoniecznie musi być solidnie wykształcony, a zatem każdy im odpuszcza...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

student 87....tak ja mówisz nie inaczej...a odnośnie mieszkania..moje współlokatorki studiują filologię:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hm... czy studenci politologii mają najłatwiej? Jestem na drugim roku owego kierunku i muszę przyznać szczerze, że nie jest ciężko. Na pewno nie mamy co się porównywać ze studentami filologii polskiej (a mieszkam z dwójką takowych studentów) czy do tych z medyka. Ale nie ma tak, że bez nauki, z zerową wiedzą zdaje się egzaminy. Generalnie sporo zależy od uczelni, a konkretniej od wykładowcy. I zgadzam się z jedną z powyższych opinii - politologia nie przygotowuje do człowieka do roli polityka. Po politologii jesteś politologiem, a nie politykiem. Politolog (ten, który uczył się w czasie studiowania) to znawca mechanizmów rządzących polityką, a polityk, niekoniecznie zna się na politologii, ale jest w centrum świata polityki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy tekst, streszczający pokrótce to, co dzieje się obecnie na uczelniach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tekst, ciekawie napisany i co najważniejsze - uderza w sedno studiowania. :) plus od studenta(zupełnie przypadkowego) turystyki. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał ale ja wiem co to jest;]
A studenci medycyny też tak mówią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owszem, dużo zależy od wykładowcy, ale i od samego studenta. Jeśli dzisiaj uczysz się tylko po to, żeby mieć jutro wpis, to napoje energetyzujące mogą pomóc w nocnym wkuwaniu. Jeśli jednak wiedza ma pozostać, to trzeba ją odpowiednio konsumować, a przed egzaminem dopomóc swej wiedzy odpowiednim snem :) Wtedy nawet diabeł nie straszny

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plusik od studenta elektrotechniki ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.02.2008 10:57

Pawle, to, na co zwróciłeś uwagę, to pewno jedna ze strategii autoprezentacji - strategia harwardzka. Polega na sprawianiu wrażenia, ze nic się nie robi, a mimo wszystko otrzymuje się wysokie oceny ;-)
Przeciwieństwem jest strategia edynburska, która polega na sprawianiu wrażenia, że nic się nie robi poza pracą. Obie strategie są charakterystyczne dla większości studentów na świecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

studenci medycyny chyba tak nie mówią...

Komentarz został ukrytyrozwiń

zastanawiające jest to, że każdy student twierdzi, że to właśnie jego kierunek jest taki, ze można na nim zdawać na twarz, że to własnie jego kierunek uznawany jest za "obiboków" itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.