Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

90100 miejsce

Ahoi! Pop Musik-Festival w Linzu. Wystąpią Badly Drawn Boy, Scott Matthew i inni

Słaba nazwa, ale o artystach tego powiedzieć nie można - austriacki Linz ma w zanadrzu tzw. Posthof, miejsce przyciągające dobrą muzykę. Przykładem jest Ahoi! Festival, kameralna impreza z doskonałym line-upem.

 / Fot. plakatAustria okazuje się być ziemią obiecaną dla miłośników indie. Mają tam swoje superpopularne indie radio, które wcale nie jest studenckim przedsięwzięciem, ale prężnym, publicznym kanałem: chodzi o Radio Vier/Radio4, którego możecie słuchać także online. Podobno, a wieść ta pochodzi od austriackich muzyków, których spotkałam gdzieś na piwie, jeśli tam cię zagrają, to już jesteś w klubie. Czyli medium wpływowe.

Mają też całą masę miejsc koncertowych i miast, którym zależy na ściąganiu światowej muzyki. I tak oto Posthof w Linzu sprawia, że znów zaczynam zastanawiać się, na czym polega problem polskiej kultury: miasto trzecie (!) co do wielkości w Austrii, czyli niespełna 200,000 mieszkańców, i jest dla kogo ściągać Lanegana z jego nowym, czarnym budyniem, jest komu słuchać Chelsea Wolfe z Russian Circles, wreszcie za dwa tygodnie będą osoby gotowe zapłacić 99 Euro i przyjść na festiwal z takimi rodzynkami jak Scott Matthew czy Brandt Bauer Frick Ensemble. Jak to działa? Powinniśmy się jak najszybciej zacząć uczyć.



Mniejsza z moją frustracją jednak - bo chodzi o naprawdę zacną imprezę. Jest w niej kilka postaci, które czynią ją wyjątkową:

Badly Drawn Boy - singer songwriter z prawie dwudziestoletnim stażem na scenie, który może i nie zaczął jakoś bardzo szybko, ale chyba temu zawdzięczamy te niezwykle urodziwe i dojrzałe płyty. Zapracował sobie na swój sukces znajomością całej masy instrumentów - od mellotronu po harfę, z takimi banałami jak gitara, bas, trąbka, banjo i pianino po drodze. Prześliczne dźwięki zaczęły się od "The Hour of Bewilderbeast", a skończyły na rok temu wydanym "Being Flynn". Poważne doświadczenie koncertowe murowane (może doprawione wybuchami agresji artysty, któremu podobno zdarzają się nieprzewidziane, dziwne akcje na scenie).

Scott Matthew - w dniu, kiedy po raz pierwszy i absolutnie nie ostatni zobaczyłam "Shortbus", queerowy film przedstawiający seksualne perypetie kilku charakternych postaci, zakochałam się wielokrotnie - w fabule, w świetnych zdjęciach, w bohaterach, w reżyserii, i wreszcie w tym boskogłosym młodzieńcu, który występuje ze swoim kawałkiem gdzieś w międzyczasie. Gdyby nie moja ignorancja, nie musiałabym z resztą aż tyle czekać na to odkrycie: wystarczyło oglądać "Cowboya Beebopa" albo "Ghost in the Shell", żeby poznać go wcześniej, bo jego głos pojawia się na ścieżkach tych filmów. Australijczyk mieszkający w Nowym Jorku to przykład mistrzostwa w songwritterce: to takie granie nie do znudzenia.

Sohn - wygląda na to, że ten Brytyjczyk, który zrobił rzecz przedziwną i z Londynu przeniósł się do Wiednia razem z całym swoim dubstepowym zapleczem, będzie niedługo żelaznym punktem europejskich festiwali. Niebywały wokalnie (tak, drugi James Blake), ciekawy muzycznie, podobno telefon w jego domu dzwoni bez przerwy, a po drugiej słuchawki są zwykle grube muzyczne ryby. Trzeba go sprawdzić, co polecam zrobić na przykład na jegohttps://soundcloud.com/sohnmusic.

Velojet - zespół, który poznałam przy piwie w klubie w Wiedniu. Po krótkiej rozmowie wpadła mi do rąk ich prześlicznie wydana nowa płyta "Panorama", o której zdobyciu słuchacze indie/popu/psychodelii w stylu Tame Impali mogą zdecydowanie pomyśleć, bo to ładna rzecz - na recenzję przyjdzie pora, jestem w trakcie ponownych przesłuchań. Myślę, że to może być niezłe w wersji live. Tym bardziej, że przepadają za BRNS, czyli wiedzą, jak dobry koncert powinien wyglądać.

Mamy też fenomenalnych Brandt Bauer, o których pisałam w relacji z Taurona 2013 (jeden z najlepszych koncertów tej imprezy, choć kompletnie od czapy), międzynarodowy folk Mighty Oaks (Włoch, Amerykanin i Anglik), elitę niemieckiego indie - Slut i Theesa Ulhmanna z zespołem, przereklamowaną moim zdaniem, acz niebywale popularną Austrę, Kate Boya, Ghostpoeta, Fiction, Amateur Best, Hvob i innych.

Rzecz godna przemyślenia - a tutaj dokładna rozpiska, z ładnie nazwanymi dniami, które to nazwy sporo tłumaczą.

♦ Środa, 30.10 (Ahoi Dancebeat)
Brandt Brauer Frick Ensemble / Kate Boy / Amateur Best / HVOB / DJ Fino

♦ Czwartek, 31.10 (Ahoi Herzschmerz)
Badly Drawn Boy / Scott Matthew / Ghostpoet / Mighty Oaks / Soul Lobster DJ-Team

♦ Piątek, 01.11 (Ahoi Klangkosmos)
Austra / Slut / SOHN / Velojet / DJ caTekk (Space Echo)

♦ Sobota, 02.11 (Ahoi Indiepop)
Thees Uhlmann & Band / Friska Viljor / Fiction / Martin & James / Rob Lynch / The Laming Hips (Shy DJ-Team)

Polecam odwiedzić http://www.posthof.at/programm/alles/browse/1/, nacieszyć oko przynajmniej jego cudowną obfitością. A kto w stanie, ten do Linzu!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.