Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11648 miejsce

Air Show 2009 - wspomnienia z Radomia

Grzmoty przedzierały się przez niebo. Ryk silnika przeszywał moje ciało. Włosy się jeżyły a w brzuchu czułem dziwne wibracje. Jakaś majestatyczna, żelazna maszyna przekraczała barierę dźwięku gdzieś parę set metrów nad moją głową...

Fragment pulpitu kontrolera ruchu lotniczego... / Fot. Robert ButkiewiczTegoroczne Air Show 2009, nie było zbyt udane. W sobotę, przechodziła na Radomiem ulewa i spora część pokazów się nie odbyła. Niedziela zakończyła się tragicznie. Białoruski Su – 27 z dwoma pilotami na pokładzie, rozbił się, a pokazy odwołano. Potem okazało się, że piloci, mimo rozkazu z wieży, nie katapultowali się, tylko pokierowali maszyną tak, aby nie uderzyła w zabudowania ostatecznie rozbijając się lesie. Chciałbym się z wami podzielić swoimi wspomnieniami z tych dwóch niezapomnianych dni.

Parę minut przed 15, jestem po długiej, 7-godzinnej podróży pociągiem z Suwałk. Słyszę jak niebo przedzierają odgłosy myśliwców, krążących gdzieś nad lotniskiem. Po małych zakupach, wyruszam do miejsca gdzie mam mieć nocleg. Przejeżdżam obok bram lotniska, widzę sporo ludzi oglądających treningi przed pokazami. W powietrzu jakiś bliżej mi nieznany myśliwiec. Jadę dalej, droga wiedzie obok lotniska. Nagle słyszę ogromny, głośny huk, rozchodzący się po całym ciele, zadzieram głowę do góry, ten sam majestatyczny myśliwiec przelatuje nie więcej niż 200 metrów nade mną. Z wrażenia, cały drżę, a z radości chce mi się krzyczeć, dzika radość pojawia się na ustach. Takiego „osobistego spotkania” doświadczyłem jeszcze kilka razy.

Dotarłem na miejsce, ludzie u których się zatrzymałem są w porządku. Rozbiłem namiot i rozłożywszy koc, wpatrzony w niebo, odpoczywałem. Treningi trwały do późnego wieczora. Miałem dobrą miejscówkę, bo nie całe 3 kilometry na wschód od lotniska. Co raz to słyszałem świst różnych samolotów lecących pojedynczo i w formacjach na lotnisko. Jutro pokazy, a ja jestem tu sam, daleko od domu, w obcym mieście, zdany tylko na siebie. Rozmawiam jeszcze z gospodarzami i idę spać.

Sobota, od rana słyszę samoloty. O 10 zaczynają się pokazy. Docieram na miejsce przed czasem. Wchodząc widzę pilotów polskich „Iskier” i same samoloty. Moją uwagę przykuwa duży samolot, jest to IŁ – 76MD, niedaleko niego CASA 295 oraz helikopter Hughes AH-64 Apahe .

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.