Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Społeczeństwo > Ajarn Marek czyli dzień z życia nauczyciela w Tajlandii

Pozycja materiału w rankingach:

23423 miejsce

Dział: Społeczeństwo

Ocena: 36pkt

Oceń:

Ajarn Marek czyli dzień z życia nauczyciela w Tajlandii


- Nazywam się Marek Lenarcik i pochodzę z Polski. Czy ktoś wie gdzie jest Polska? - odpowiada mi głucha cisza. - Świetnie, właśnie oblaliście finałowy egzamin - mówię z uśmiechem wywołując nerwowy chichot.

Poranek w Bangkoku. Widok z Lebua at State Tower. / Fot. Marek LenarcikMotocyklowa taksówka zatrzymuje się raptownie przed wejściem do mojego domu. Siadam za kierowcą i nerwowo zaciskam pięści na tylnej poręczy, gdy motor rusza bez ostrzeżenia.

Słońce nie zdążyło się dobrze usadowić na niebie sprawiając, że tropikalny upał jest jeszcze do zniesienia. Mój taksówkarz lawiruje niczym zawodowiec w szalonej, porannej paradzie samochodów, autobusów i tuk-tuków. To wyprzedzi z lewej, to z prawej, to pojedzie kilkadziesiąt metrów pod prąd wywołując u mnie przyspieszone bicie serca.

Buddyjski mnich dokonuje jakichś obrzędów nad małym ołtarzykiem rozstawionym na drodze. W tym miejscu ktoś zginął, a duch osoby nie chce odejść. Ceremonii przygląda się rodzina. Kierowca zatrzymuje się przed wejściem do uniwersytetu. Wręczam mu 20 bahtów (mniej niż 2 zł) i idę do sali.

Włączam światło i klimatyzację, podłączam laptop do projektora. Sala powoli zapełnia się studentami w identycznych, granatowych mundurkach. Każdy nowowchodzący słuchacz składa ręce jak do modlitwy i lekko pochyla głowę. To Wai - tradycyjne tajskie powitanie, które można zaobserwować także w wielu innych, azjatyckich krajach.

Wszyscy milkną, gdy wstaję zza biurka. Przedłużam ciszę skanując wzrokiem czterdzieści - kilka wpatrzonych we mnie par skośnych oczu. - Witam na zajęciach z zaawansowanej kompozycji i komunikacji w języku angielskim. Pewnie jedynym powodem, dla którego przypisano mi ten kurs jest fakt, że sam piszę. Dużo piszę. - mówię wywołując pierwsze uśmiechy.
Lumpini Park - Zielone płuca Bangkoku. / Fot. Marek Lenarcik


- Nazywam się Marek Lenarcik i pochodzę z Polski, choć ostatnie cztery lata spędziłem pracując i studiując w Irlandii oraz podróżując po świecie. Czy ktoś wie gdzie jest Polska? - odpowiada mi głucha cisza. - Świetnie, właśnie oblaliście finałowy egzamin! - mówię z uśmiechem wywołując nerwowy chichot.



Krótko streszczam program kursu i sposób ewaluacji uwzględniający m.in. obecność i partycypację, zachowanie i właściwy ubiór. - Proszono mnie, żebym ostro przestrzegał powyższych zasad, więc potraktujcie je poważnie. To jest uniwersytet, a nie przedszkole. - mówię wywołując uśmiech na jednych twarzach i przerażenie na innych.

Przechodząc do zasad obowiązujących w klasie mówię - Respektujcie siebie i swój czas wzajemnie. Respektujcie mnie, a będziecie respektowani. Przetestujcie mnie, a pokażę wam co to jest piekło. - Na twarzach studentów pojawia się konsternacja. Uśmiecham się szeroko wywołując gromki śmiech. Są moi.
Stragan przed jedną ze świątyń w Bangkoku (Wat Kak). Kolorowe kwiaty składa się w ofierze. / Fot. Marek Lenarcik Silom Road, Bangkok. / Fot. Marek Lenarcik

Zobacz także:

Marek Lenarcik OFFline profil autora

Autor: Marek Lenarcik

Napisz do autora

Artykuły (28) Galerie (14) Średnia ocen (4.79)

Wiek: 30 | Miejscowość: Bangkok | Kraj: Tajlandia

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 17

Sortuj komentarze:

Marek Lenarcik 02.02.2010 06:24

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 58

@ Małgorzata: Dzięki. No czasem sobie chodzą, zwłaszcza po zmroku w małych uliczkach. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgorzata Mrozek 31.01.2010 09:45

Ocena: Ocena pozytywna 67 Ocena negatywna 58

Pisz pisz Marku, świetnie się to czyta.
Szczury tak sobie chodzą po ulicach? Oj, ich mogłabym się przestraszyć :) Ale i tak połaziłabym po Bangkoku, po zmroku - także :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 31.01.2010 02:24

Ocena: Ocena pozytywna 83 Ocena negatywna 49

Dzięki Stefanio! Moze kiedys cos napisze wybitnie poswieconego "nie turystycznemu Bangkokowi" Ja sie na typowego turyste nie nadaje. W Dzakarcie pierwsza "atrakcja" do ktorej sie udalem byly slumsy, na Bali pojechalem na polnoc m.in. po to zeby zobaczyc jak zyja ludzie z dala od turystycznego centrum, a na Wschodni Timor polecialem, bo...nie slyszalem, zeby ktos tam kiedys byl :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 30.01.2010 17:22

Ocena: Ocena pozytywna 56 Ocena negatywna 49

Marku, dzięki Tobie pomalutku poznaję atmosferę, prawdę o ludziach i życiu codziennym w Bangkoku, czego nie dowiesz się z reklamowych folderów i kolorowych pocztówek.
Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 30.01.2010 14:25

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 51

@ Małgorzata - dziękuję. Bangkok to wyjątkowe miasto tak w Azji jak i na świecie. Widziałem Kuala Lumpur, Singapur i Dżakartę z dużych metropolii, ale to Bangkok wybrałem do życia. Często znienawidzony przez turystów, którzy spędzają tu od 24 do 72h w drodze na tropikalne wyspy odkrywa swoje prawdziwe skarby tym, którzy się nie poddają, poświęcą trochę czasu i dadzą miastu szansę. Kiedyś widziałem ranking, że Bangkok to jedno z najtrudniejszych miast do życia na świecie. Jak przymkniesz oko na korki (ja używam motocykli, metra i BTS - kolejki naziemnej), zanieczyszczenie powietrze (mieszkam na obrzeżach, nie odczuwam tego jakos specjalnie), chaotycznego ruchu na drogach (trzeba uważać!), mrówki (pie***** mrowki wszedzie!), komary, inne insekty, weze (bardzo rzadko w Bangkoku, zobaczymy czy wyleza w porze deszczowej), szczury (nie atakuja, wiec niech sobie biegaja po ulicach) to calkiem fajnie sie tu zyje! :-) Goraco, parno, slonecznie, glosno, chaotycznie :-). Ja uwielbiam jak moja cicha okolica po zmroku niespodziewanie zamienia sie w wielki bazar. Podrobki ciuchow, uliczne garkuchnie na kolkach, w ktorych zazwyczaj sie stoluje i stragany z owocami sprawiaja, ze az chce sie polazic. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 30.01.2010 14:23

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 53

Ja??? No co Ty...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 30.01.2010 14:16

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 59

@ Ewa K - flirciara, no!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 30.01.2010 14:15

Ocena: Ocena pozytywna 64 Ocena negatywna 65

@ Ewa Ł - nie bede sciemnial. Moim celem zyciowym nie jest uczenie. Przyjechalem do Azji by ja poznac i o niej pisac. A ze na razie nikt nie chce tego kupic to na czyms trzeba zarabiac. A jesli przy okazji moge jakas czesc swojej wiedzy komus przekazac to chyba dobrze. Polakow w Tajlandii to mieszka na stale moze 100-200. Slyszalem o jednej nauczycielce. Uczy francuskiego zdaje sie. Jeden Polak ma tu wlasna szkole jezykowa. Wiecej nie wiem, bo nie mialem (jeszcze) zbyt wiele kontaktow z polonia. Nauczycieli z krajow anglojezycznych jest jednak mnostwo. I zdarza sie kazdy sort od ambitnych jak moj szef z Anglii, ktory jest szefem lingwistyki w Dusit Thani College po takich, co na forach dyskusyjnych pytaja komu trzeba posmarowac, zeby przejsc testy na narkotyki przed badaniami potrzebnymi do uzyskania pozwolenia na prace... Niestety tych drugich jest wiecej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgorzata Mrozek 30.01.2010 13:16

Ocena: Ocena pozytywna 55 Ocena negatywna 50

Podoba mi się ten artykuł :) Zdjęcia, a raczej to, co na nich widzę - kusi, aby wybrać się do Bangkoku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 30.01.2010 13:08

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 61

Marku, przecież nic nie wiem ponad to co wyczytałam z zamieszczonych na W24 artykułów. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.