Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Społeczeństwo > Ajarn Marek czyli dzień z życia nauczyciela w Tajlandii

Pozycja materiału w rankingach:

23423 miejsce

Dział: Społeczeństwo

Ocena: 36pkt

Oceń:

Ajarn Marek czyli dzień z życia nauczyciela w Tajlandii


- Nazywam się Marek Lenarcik i pochodzę z Polski. Czy ktoś wie gdzie jest Polska? - odpowiada mi głucha cisza. - Świetnie, właśnie oblaliście finałowy egzamin - mówię z uśmiechem wywołując nerwowy chichot.


Stragan przed jedną ze świątyń w Bangkoku (Wat Kak). Kolorowe kwiaty składa się w ofierze. / Fot. Marek LenarcikNa zakończenie prawie czterogodzinnych zajęć proszę studentów o napisanie 200 słów
przedstawiających siebie swojemu nauczycielowi. Moją uwagę zwracają trzy prace autorstwa młodych kobiet zawierające podobne przesłanie. - Nazywam się XYZ i jeśli chcesz mnie poznać lepiej, to ze mną porozmawiaj. Mój numer telefonu... - Pewnie, że porozmawiam. Na egzaminie. Jak ze wszystkimi innymi.

Resztę dnia spędzam przygotowując zajęcia, obijając się i flirtując z tajskimi nauczycielkami. Czekam przed uniwerkiem, gdy tuż przede mną zatrzymuje się nowa, czarna Honda Civic. - Marek, podrzucić cię gdzieś? - pyta jedna z nauczycielek. - Nie, dzięki, czekam na kogoś. - odpowiadam. - Acha... na kogoś... - uśmiecha się krzywo, zamyka szybkę i odjeżdża z piskiem opon.

Moja kobieta zabiera mnie do jednej z ulicznych restauracji, gdzie o anglojęzycznej obsłudze i menu nigdy nie słyszano. 

Chcesz coś zachodniego czy... - przerywam w pół zdania - Nie żartuj sobie ze mnie. Będę jadł to, co ty, jesteś moją przepustką do poznania waszej kultury. - uśmiecham się. - Ok, sam tego chciałeś - śmieje się szturchając mnie w ramię.
Silom Road, Bangkok. / Fot. Marek Lenarcik
Po krótkiej wymianie zdań z obsługą na naszym stole ląduje pięć różnych dań, 1,5 litrowa butelka wody i papierowe ręczniki. Jedzenie atakuje podniebienie eksplozją smaków, przypraw i zapachów sprawiając, że wszystko, co można zjeść w kuchni zachodu wydaje się mdłe i nijakie. Pot ścieka po twarzy, łzy płyną strumieniami, a w ruch idzie woda i papierowe ręczniki. Rozmawiamy, żartujemy i chichoczemy jak dzieci do późna. Znów rano będę klnął na budzik.


Znajomi i rodzina pytają mnie czasem, kiedy wracam do domu. Do domu? Mój dom jest tam, gdzie moje walizki...
Poranek w Bangkoku. Widok z Lebua at State Tower. / Fot. Marek Lenarcik Lumpini Park - Zielone płuca Bangkoku. / Fot. Marek Lenarcik

Zobacz także:

Marek Lenarcik OFFline profil autora

Autor: Marek Lenarcik

Napisz do autora

Artykuły (28) Galerie (14) Średnia ocen (4.79)

Wiek: 30 | Miejscowość: Bangkok | Kraj: Tajlandia

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 17

Sortuj komentarze:

Marek Lenarcik 02.02.2010 06:24

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 58

@ Małgorzata: Dzięki. No czasem sobie chodzą, zwłaszcza po zmroku w małych uliczkach. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgorzata Mrozek 31.01.2010 09:45

Ocena: Ocena pozytywna 67 Ocena negatywna 58

Pisz pisz Marku, świetnie się to czyta.
Szczury tak sobie chodzą po ulicach? Oj, ich mogłabym się przestraszyć :) Ale i tak połaziłabym po Bangkoku, po zmroku - także :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 31.01.2010 02:24

Ocena: Ocena pozytywna 83 Ocena negatywna 49

Dzięki Stefanio! Moze kiedys cos napisze wybitnie poswieconego "nie turystycznemu Bangkokowi" Ja sie na typowego turyste nie nadaje. W Dzakarcie pierwsza "atrakcja" do ktorej sie udalem byly slumsy, na Bali pojechalem na polnoc m.in. po to zeby zobaczyc jak zyja ludzie z dala od turystycznego centrum, a na Wschodni Timor polecialem, bo...nie slyszalem, zeby ktos tam kiedys byl :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 30.01.2010 17:22

Ocena: Ocena pozytywna 56 Ocena negatywna 49

Marku, dzięki Tobie pomalutku poznaję atmosferę, prawdę o ludziach i życiu codziennym w Bangkoku, czego nie dowiesz się z reklamowych folderów i kolorowych pocztówek.
Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 30.01.2010 14:25

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 51

@ Małgorzata - dziękuję. Bangkok to wyjątkowe miasto tak w Azji jak i na świecie. Widziałem Kuala Lumpur, Singapur i Dżakartę z dużych metropolii, ale to Bangkok wybrałem do życia. Często znienawidzony przez turystów, którzy spędzają tu od 24 do 72h w drodze na tropikalne wyspy odkrywa swoje prawdziwe skarby tym, którzy się nie poddają, poświęcą trochę czasu i dadzą miastu szansę. Kiedyś widziałem ranking, że Bangkok to jedno z najtrudniejszych miast do życia na świecie. Jak przymkniesz oko na korki (ja używam motocykli, metra i BTS - kolejki naziemnej), zanieczyszczenie powietrze (mieszkam na obrzeżach, nie odczuwam tego jakos specjalnie), chaotycznego ruchu na drogach (trzeba uważać!), mrówki (pie***** mrowki wszedzie!), komary, inne insekty, weze (bardzo rzadko w Bangkoku, zobaczymy czy wyleza w porze deszczowej), szczury (nie atakuja, wiec niech sobie biegaja po ulicach) to calkiem fajnie sie tu zyje! :-) Goraco, parno, slonecznie, glosno, chaotycznie :-). Ja uwielbiam jak moja cicha okolica po zmroku niespodziewanie zamienia sie w wielki bazar. Podrobki ciuchow, uliczne garkuchnie na kolkach, w ktorych zazwyczaj sie stoluje i stragany z owocami sprawiaja, ze az chce sie polazic. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 30.01.2010 14:23

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 53

Ja??? No co Ty...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 30.01.2010 14:16

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 59

@ Ewa K - flirciara, no!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 30.01.2010 14:15

Ocena: Ocena pozytywna 64 Ocena negatywna 65

@ Ewa Ł - nie bede sciemnial. Moim celem zyciowym nie jest uczenie. Przyjechalem do Azji by ja poznac i o niej pisac. A ze na razie nikt nie chce tego kupic to na czyms trzeba zarabiac. A jesli przy okazji moge jakas czesc swojej wiedzy komus przekazac to chyba dobrze. Polakow w Tajlandii to mieszka na stale moze 100-200. Slyszalem o jednej nauczycielce. Uczy francuskiego zdaje sie. Jeden Polak ma tu wlasna szkole jezykowa. Wiecej nie wiem, bo nie mialem (jeszcze) zbyt wiele kontaktow z polonia. Nauczycieli z krajow anglojezycznych jest jednak mnostwo. I zdarza sie kazdy sort od ambitnych jak moj szef z Anglii, ktory jest szefem lingwistyki w Dusit Thani College po takich, co na forach dyskusyjnych pytaja komu trzeba posmarowac, zeby przejsc testy na narkotyki przed badaniami potrzebnymi do uzyskania pozwolenia na prace... Niestety tych drugich jest wiecej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgorzata Mrozek 30.01.2010 13:16

Ocena: Ocena pozytywna 55 Ocena negatywna 50

Podoba mi się ten artykuł :) Zdjęcia, a raczej to, co na nich widzę - kusi, aby wybrać się do Bangkoku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 30.01.2010 13:08

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 61

Marku, przecież nic nie wiem ponad to co wyczytałam z zamieszczonych na W24 artykułów. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.