Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22563 miejsce

Akcja ratowania samobójcy w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego

Dzisiaj w godzinach popołudniowych byłam świadkiem próby samobójczej. Mężczyzna w wieku około 35 lat stanął na krawędzi postumentu znajdującego się na wysokości około 10 metrów. Najpierw zaczął tańczyć, później rozsypywał płatki kwiatów, a następnie rzucał książką. Jednocześnie przechylał się wielokrotnie przez balustradę i przymierzał się do skoku.

Mężczyzna zbliża się do krawędzi postumentu i szykuje się do skoku. / Fot. Ewa KrzysiakUczestnicząc w Kongresie Tańca w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, byłam świadkiem niecodziennego zdarzenia. Mężczyzna w wieku około 35 lat próbował popełnić samobójstwo.

Uwagę osób przebywających w BUW-ie zwrócił mężczyzna, który bardzo dziwnie się zachowywał. Stanął na krawędzi postumentu znajdującego się na wysokości około 10 metrów, tuż obok pomników patronów biblioteki. Najpierw zaczął tańczyć, później rozsypywał płatki kwiatów, a następnie rzucał książką. Jednocześnie przechylał się wielokrotnie przez balustradę i przymierzał się do skoku. Na oczach miał czarną opaskę.

Zobacz więcej zdjęć z tego zdarzenia



Sytuacja była na tyle niebezpieczna, że ochrona obiektu zabezpieczyła miejsce, usuwając z niego przebywające tam osoby i zamknęła drzwi, uniemożliwiając komukolwiek wejście i wyjście z obiektu. W tym samym czasie przybyła wezwana przez ochronę policja wraz z mediatorem, ratownicy medyczni oraz straż pożarna.Służby ratownicze przybyłe na miejsce zdarzenia. / Fot. Ewa Krzysiak

Kiedy mężczyzna nadal wykonywał niebezpieczne ewolucje, przybyłe służby ratownicze podeszły do niego od tyłu i otoczyły go z kilku stron. Został sprowadzony na dół i wyprowadzony z budynku.

Osoby znajdujące się w BUWie odetchnęły z ulgą i powróciły do swoich zajęć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Tomasz Radek
  • Tomasz Radek
  • 11.05.2011 09:43

To smutne, kiedy pogoń za sensacyjnym tematem wypacza dziennikarzowi interpretację rzeczywistości. No i ile razy można "rzucać książką"? Na sznurku ją miał, czy co?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewa Toniak
  • Ewa Toniak
  • 07.05.2011 13:25

Nie rozumiem, jak to jest, że zebrani w BUWie specjaliści, choreografowie i teoretycy nie rozpoznali w performensie ( pionierzy awangardy: Maya Deren i John Cage na koszulce performera) akcji artystycznej, tylko gest autodestrukcji! Performens jest formą parateatralną, w której dochodzi do jednorazowej, niepowtarzalnej interakcji między artystą, a publicznością. Chodzi o przekroczenie granicy między sztuką a życiem. , co wyróżnia performance, to jego aspekt cielesny i podmiotowy. Często obiektem działań artystycznych performera jest jego własne ciało. Dla performera, autora spektakularnego, efemerycznego działania, istotnym jest kontakt z publicznością. Nie musi być oswojona z konwencjami zachowania w galerii – miejscem performance’u często jest przestrzeń publiczna, jak np. instytucje kultury, jak teatry, muzea czy biblioteki. Elementem istotnym działania jest zaskoczenie i transgresja, przekraczanie stabilnych przekonań i przyzwyczajeń znieczulonej przez „kulturę spektaklu” widowni. Polskie performerki, Karolina Wiktor (ur. 1979) i Aleksandra Kubiak (ur. 1978). znane jako grupa „Sędzia Główny” często w swoich akcjach badają granice własnej fizycznej wytrzymałości, poddają własne ciała drastycznym i bolesnym próbom, jak np. w 2009 r. we Wrocławiu elementem ich performance’u był kontakt ciała z rozbitym szkłem.
Performer nie musi uprzedzać widowni o swoim działaniu, jego wystąpieniom nie muszą towarzyszyć medialne zapowiedzi. Efemeryczność, incydentalność, zaskoczenie, a nawet szok są stałymi aspektami tej krytycznej aktywności obecnej w sztuce współczesnej od lat 70. XX w. Jaki wniosek? Wszyscy do BUWu, do kiążek!
Ewa Toniak, historyczka sztuki, kuratorka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewa Toniak
  • Ewa Toniak
  • 07.05.2011 13:21

Nie rozumiem, jak to jest, że zebrani w BUWie specjaliści, badacze choreografii i teoretycy tańca nie rozpoznali w performensie ( klasycy awangardy - Maya Deren i John Cage na koszulce performera!!! ) akcji artystycznej, tylko gest autodestrukcji! Performens jest formą parateatralną, w której dochodzi do jednorazowej, niepowtarzalnej interakcji między artystą, a publicznością. Chodzi w nim o przekroczenie granicy między sztuką a życiem. A to się przecież udało!
To, co wyróżnia performens, to jego aspekt cielesny i podmiotowy- często obiektem działań performera jest jego własne ciało. Najważniejszy - kontakt z publicznością. Nie musi być oswojona z konwencjami zachowania w galerii – miejscem performensu często jest przestrzeń publiczna, teatry, muzea czy biblioteki. W performensie liczy się zaskoczenie i transgresja, przekroczanie stabilnych przekonań i przyzwyczajeń znieczulonej przez „kulturę spektaklu” widowni. Polskie performerki, Karolina Wiktor (ur. 1979) i Aleksandra Kubiak (ur. 1978). znane jako grupa „Sędzia Główny” często w swoich akcjach badają granice własnej fizycznej wytrzymałości, poddają własne ciała drastycznym i bolesnym próbom, jak np. w 2009 r. we Wrocławiu elementem ich performance’u był kontakt ciała z rozbitym szkłem.
Performer nie musi uprzedzać widowni o swoim działaniu, jego wystąpieniom nie muszą towarzyszyć medialne zapowiedzi. Efemeryczność, incydentalność, zaskoczenie, a nawet szok są stałymi aspektami tej krytycznej aktywności obecnej w sztuce współczesnej od lat 70. XX w. Jaki wniosek? Dziennikarze, łowcy sensacji, do BUWu, do książek! Ewa Toniak, historyczka sztuki, kuratorka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Justyna
  • Justyna
  • 05.05.2011 18:10

też byłam świadkiem tego performance'u, przemyślanego i przygotowanego wcześniej o czym świadczyło zachowanie artysty i świadków zdarzenia - uczestników konferencji w BUW. Zadaniem performera jest zaskakiwanie publiczności w przestrzeni publicznej, a najwyraźniej zadaniem redaktorów "wiadomości 24" jest zaskakiwanie czytelników poszukiwaniem sensacji o czym świadczy ton artykułu i błędne odczytanie sytuacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anita Wach
  • Anita Wach
  • 05.05.2011 13:13

istnieje takie zjawisko jak performance, ten człowiek miał na koszulce wydrukowane napisy:John Cage i Maya Deren, wielcy artyści związani z muzyką i tańcem o których chciał wspomnieć,nikt nie zamierzał popełnić samobójstwa, to był, niebezpieczny ale jednak performance.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.04.2011 11:38

Ciekawe, dlaczego delikwent wybrał bibliotekę na miejsce swojej autoprezentacji. Na pewno chciał dorównać, a przynajmniej porównać z wielkością czterech wybitnych patronów Biblioteki UW.

Komentarz został ukrytyrozwiń
seba
  • seba
  • 30.04.2011 09:26

a mógł skoczyć jak Magik i nie marnować czasu ludzią

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.