Pozycja materiału w rankingach:
"Akompaniator" to sztuka o niesłychanie cierpliwym człowieku, dająca nadzieję wszystkim beznadziejnie zakochanym mężczyznom. Dla mnie to smutna komedia. Zdecydowanie więcej w niej liryzmu, niż słownych dowcipasów, dużo inteligentnych szlagwortów i tak cenionego w teatrze komizmu sytuacyjnego.
Mężczyzna nigdy nie płacze… To kłamstwo stare, jak świat. Nie patrzyłem dookoła, bo akurat w tym czasie, gdy na scenie Hanna Śleszyńskaśpiewała arię operową, ja nie mogłem powstrzymać łez. Wzruszył mnie los podstarzałej wokalistki, która nieustannie musi udowadniać, że jeszcze nie umarła i jej kwalifikacje są na tyle wysokie, żeby angażować ją do najtrudniejszych partii. Gwoli dziennikarskiej rzetelności od razu spieszę z zapewnieniem, że nie ma w tym przedstawieniu żadnego udawania, bo występująca na scenie Teatru Syrena aktorka naprawdę świetnie operuje głosem, podobnie jak jej wierny akompaniator codziennie wykonuje arpeggia i glissanda. Zobacz także:
Artykuły
(121)
Galerie
(7)
Średnia ocen
(4.63)
Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: żadne 59, tylko 36+VAT,a to będzie dopiero w sierpniu. A wszystko o mnie i moim dorobku artystycznym znajduje się pod adresem http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Kowalewski i na mojej stronie osobistej http://www3.sympatico.ca/hobot/Zbyszek.htm... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Zbigniew Kowalewski 14.02.2012 14:37
Link do dzisiejszego przedstawienia w Teatrze Syrena:
http://warszawa.dlastudenta.pl/teatr/spektakl/Zamach_na_Mocarta_czyli_jezeli_spiewac_to_nie_indywidualnie,7528.html
miłośnik 14.02.2012 14:05
Wynika z tej relacji, że to idealna sztuka na Walentynki... Ale chyba jej dziś nie grają?
Czytelnik 14.02.2012 00:59
Wczytując się uważnie w treść, jak Pan Bartłomiej dochodzę do wniosku, że to nieprawda, jak piszą hedoniści o tym, jakoby człowiek miał się narodzić po to, aby być szczęśliwy. Istotą życia jest cierpienie i ono wyznacza sens ludzkiej egzystencji. Szlachetną rolą sztuki w każdym wymiarze jest oswojenie człowieka z tą okrutną prawdą. Zbawienną funkcją komedii jest wyśmianie naszego strachu i obawy przed tym, co nas jeszcze może czekać. Katharsis i hybris oczyszczają teatralnych widzów, którzy przejęli się losem bohaterów. Jeżeli nie, to już im nic na pewno nie pomoże.
Zbigniew Kowalewski 13.02.2012 23:50
Przyznam się, że chciałem od razu napisać recenzję starając się nie uronić pierwszego wrażenia, w które wierzę, że jest prawdziwe. Ale potem opanowały mnie wątpliwości, zwłaszcza po zasłyszanej opinii o tym, że Akompaniator kocha wyobrażenie uwielbianej kobiety, a nie ją taką, jaką w istocie jest. Przeanalizowałem tę interpretacje i doszedłem do wniosku, że jest nadzwyczaj trafna. Dlatego nie będę mógł zapomnieć tego spektaklu, jak nie pamiętam już wielu głośniejszych a nawet okrzyczanych, jako wybitne, warszawskich przedstawień teatralnych
Bywalec 13.02.2012 23:41
Nie mogło mnie zabraknąć na tym przedstawieniu. Rzeczywiście autor ma rację, że to rewelacyjna para. Sztuka trochę mniej, ale jak trafia do rąk takiego reżysera, nie może być inaczej, niż sukces. Wielki szacun dla całego zespołu realizatorów tej inscenizacji.
pedro0333 13.02.2012 15:42
On kocha ją, ona kocha innego, a jeszcze z innym flirtuje... Albo jeszcze inaczej. Ona jest w kimś zakochana po uszy, a on jej nawet nie zauważa. To nieustanna komedia omyłek i nieporozumień prowokuje mnóstwo perturbacji i prześmiesznych sytuacji. Nie ma nic bardziej wzruszającego nic czyjeś nieszczęście... i nic śmieszniejszego, niż zbłaźniony bliźni. Wszechwiedzący widz obserwuje to z komfortowego dystansu i czuje się świetnie, prawie jak sam Pan Bóg. Aktorzy w teatrze ślicznie udają ludzkie wcielenia, a człowiek na to patrzy i śmieje się do rozpuku.
9540 13.02.2012 15:07
Z opisu autora recenzji wynika, że to raczej jakiś smętny snuj, a nie komedia. Pozory mylą, więc chyba muszę się na to wybrać, bo lubie się śmiać, ale mały smuteczek też ma swój urok... Nie tylko zresztą w teatrze.
teatroman 13.02.2012 14:49
Jak czytam komentarze z Teatru Syrena, to w Warszawie też odwołują przedstawienia. Tak było w niedzielę
Zbigniew Kowalewski 13.02.2012 14:42
Zapewniam Cię Bartku, że to zaledwie opis wierzchołka góry lodowej. Warto zobaczyć ten wspaniały duet. Jak redakcja będzie rozdawać bilety na to przedstawienie walcz, a meta jest u mnie na Tarchominie zawsze do Twojej dyspozycji
Bartłomiej Kowalewski 13.02.2012 13:07
Zbigniew po przeczytaniu Twojej recenzji mógłbym w zasadzie powiedzieć że byłem w teatrze i obejrzałem ten spektakl. W Kielcach jest tylko jeden teatr a i ten ostatnio odwołuje przedstawienia, przyjdzie mi się więc zdać na Twoje relacje.
Piotr Kubat: Praca na planie "Pianisty" to było wspaniałe przeżycie
(odsłon: +649)