Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10538 miejsce

"Akrobaci" - recepta na samotność

Czy rzeczywiście sztuka pisania listów całkowicie zanikła? A jeśli nie, to czy listy mogą mieć zbawienną moc? Na te pytania odpowiadają "Akrobaci" Zofii Mossakowskiej.

okładka / Fot. wydawnictwo JanKaW dzieciństwie lubiłam pisać długie listy. Miałam specjalną kolorową papeterię, na której opisywałam, co się u mnie dzieje. Głównie koleżankom z dawnej szkoły i podwórka oraz wakacyjnym znajomym. I z niecierpliwością czekałam na kolejny list od nich. Niestety dziś tradycja pisania listów (prawie) zanikła. Zastąpiły je maile i smsy. Co prawda to szybszy sposób komunikacji, ale brakuje mu tamtej magii. A co gdyby wskrzesić pisanie listów i sprawiać nimi radość obcym osobom, które tego potrzebują? Właśnie na taki pomysł wpadli bohaterowie "Akrobatów" Zofii Mossakowskiej.

Głównymi bohaterami są Antek i Helena, którzy zajmują się pisaniem listów do osób samotnych. Jednak nie robią tego bezinteresownie. Jest to dla nich forma pracy zarobkowej, która przynosi korzyści obu stronom. Piszący mają z czego żyć, zaś osoby samotne, schorowane, którymi nikt się nie interesuje, mają Przyjaciela, z którym mogą podzielić się swoimi troskami. W ten sposób pomagają ludziom, nadają kolorów ich szaremu życiu i pomagają przezwyciężyć samotność.

Bohaterowie są z pozoru różni, a jednak tak wiele ich łączy - są zagubieni, potrzebują akceptacji i rozmowy. Antek jest młodym, utalentowanym i bardzo wrażliwym chłopakiem, doświadczonym przez życie. Porusza się na wózku inwalidzkim, gdyż cierpi na stwardnienie boczne zanikowe. Gdyby nie ciotka Helena, pewnie siedziałby tylko w domu i czekał na powrót mamy z pracy. Pomysł na biznes okazał się zbawienny również dla niego. Mam teraz przynajmniej trzy rzeczy. Niezapracowaną matkę w domu, wszystkie książki, które chcę przeczytać, i każdy dobry film. Jakość mojego życia poprawiła się porównywalnie do zmiany traktora na mercedesa.

Helena to przyszywana ciotka Antka, która walczy z jego marazmem. Wychodzi z nim na spacery, przynosi filmy na DVD, a przede wszystkim wciąga go do swojego interesu. Choć jest piękną kobietą, nie ma szczęście w miłości. Za każdym razem trafia na nieodpowiedniego faceta. Jest nieszczęśliwa przez swoje niewłaściwe wybory. Z wykształcenia jest filologiem klasycznym, jednak nie pracuje w zawodzie. Brak pieniędzy, bezskuteczne poszukiwanie pracy oraz odruch serca skłaniają ją do założenia Firmy Listowej Przyjaciel.

Ludzie są zadowoleni z usług Przyjaciela, polegają go innym. Rozpisują się o nim nawet gazety. Jak mówi jedna z klientek, sąsiadka Antka (nie wiedząc, kim tak naprawdę jest przyjaciel): Z niego dobry człowiek, prawdziwy przyjaciel. I jaki on punktualny! Tak jak obiecał, co dwa miesiące list. I kartka z życzeniami... Zawsze są w kopertach, proszę pani, żaden tam pocztówki. (...) To trochę kosztuje, proszę pani, ale co tam. Za wszystko się teraz płaci, za lekarza, za księdza. Na Przyjaciela mam żałować? Innym też go poleciłam...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.