Facebook Google+ Twitter

"Akta Litwinienki" Martina Sixsmitha. Kulisy zbrodni na oficerze FSB

Chociaż książka Martina Sixsmitha "Akta Litwinienki. Historia śmierci przepowiedzianej" ukazała się pięć lat temu, to zachęcam do tej lektury wszystkich, a szczególnie czytelników zainteresowanych działalnością rosyjskiej FSB.

Projekt graficzny okładki Zbigniew Mielnik / Fot. Okładka ksiązkiMartin Sixsmith, brytyjski pisarz i dziennikarz, korespondent BBC w Moskwie, w swej książce "Akta Litwinienki" przedstawia nam kulisy prywatnego śledztwa, które miało odpowiedzieć na pytanie, kto zlecił zabójstwo Aleksandra Litwinienki, byłego oficera rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa, otrutego radioaktywnym polonem 210 jesienią 2006 roku w Londynie.

Na wstępie mogę zapewnić czytelników, że praca, jaką wykonał autor w pełni zasługuje na uwagę. Swoje rozważania dotyczące zleceniodawców morderstwa Litwinienki, Martin Sixsmith sprowadza nie tylko do ludzi Kremla z prezydentem Putinem włącznie, lecz także do grona jego najbliższych przyjaciół i współpracowników w Londynie. Autorska bezstronność w konstruowaniu teorii zlecenia zabójstwa jest bez wątpienia sporym atutem książki.

Sixsmith zapoznał się z materiałami śledztwa prowadzonego przez Scotland Yard, jak również przeprowadził wiele rozmów z funkcjonariuszami bezpośrednio zaangażowanymi w tę sprawę. Wybrał się oczywiście na rekonesans do Moskwy, gdzie zgromadził niezbędną dokumentację, rozmawiając z ludźmi, którzy znali Litwinienkę. Także z jego współpracownikami z FSB - i jak sam zakłada - z ludźmi, którzy zdawali się być faktycznymi zleceniodawcami lub wykonawcami egzekucji.

Aleksander Litwinienko to były uczestnik wojny czeczeńskiej. W późniejszych latach oficer rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa, następczyni KGB, żołnierz, który opuścił swoją firmę, zdradzając dawnych współpracowników, w dodatku wytaczając proces swoim przełożonym.

W pewnym momencie postanowił zamknąć dotychczasowy rozdział życia i głośno zaczął mówić o nieoficjalnych poczynaniach rosyjskich służb bezpieczeństwa. O tym, jak wraz z grupą oficerów miał zabić Borysa Bieriezowskiego, zaufanego człowieka Borysa Jelcyna i "brata" Putina, jak o rosyjskim multimilionerze swego czasu wypowiedział się obecny prezydent-elekt, Władimir Putin.

I tym to procesem wydał na siebie wyrok ze strony byłych współpracowników. Dla nich bowiem był zdrajcą, a w myśl niepisanych reguł FSB, każdy funkcjonariusz, który spotka zdrajcę ze służby bezpieczeństwa czy to w Rosji, czy za granicą, ma obowiązek go zabić. Jaka w tym była rola Kremla? Aprobata ? Niekoniecznie, ale z pewnością brak dezaprobaty.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Należałoby także sięgnąć po "Śmierć dysydenta. Dlaczego zginął Aleksander Litwinienko?" autorstwa Alexa Goldfarba i Mariny Litwinienko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Musi być pasjonująca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.