Facebook Google+ Twitter

Aktor... To Aktor... To Aktor na Scenie Mniejszej Capitolu

Określenie premierowego spektaklu "teatralnym monologiem utrzymanym w konwencji ONE MAN SHOW" zaintrygowało mnie na tyle, że postanowiłam zasiąść na widowni i osobiście usłyszeć spowiedź Cezarego Morawskiego.

Plakat ze spektaklu / Fot. nieznanyGdy przekraczałam progi Sceny Mniejszej Teatru Capitol i niewydeptanymi jeszcze ścieżkami długich korytarzy i schodów brnęłam na swe miejsce, spodziewałam się, iż to, czego za moment będę świadkiem, to "Błyskotliwa, zwariowana komedia, jedyny w swoim rodzaju monolog o magii aktorstwa." Przemawiała za tym nie tylko zabawna intryga - "Publiczność przyszła do TEATRU aby obejrzeć spektakl.

Niestety brak środków spowodował, że nie dojechała dekoracja. Reszta zespołu, wiedząc, że spektakl się nie odbędzie, w ogóle nie przyjechała. Na placu boju został jeden jedyny aktor. W poczuciu obowiązku podejmuje się opowiedzieć widzom, którzy nie są niczemu winni, a przyszli z własnej, nieprzymuszonej woli, by "chłonąć kulturę", o teatrze, by poznali go od podszewki.

Wątki się rwą, przeplatane są scenkami z życia aktora, jego kariery, przemyśleń o aktorstwie i stanie kultury teatralnej w ogóle.", ale i fakt, iż to ja, bezimienny widz, mam mieć wpływ na przebieg zdarzeń, co uczyni spektakl niepowtarzalnym przeżyciem.

Spektakl w istocie stał się niepowtarzalnym przeżyciem, lecz z całą pewnością nie za sprawą zaskakujących zwrotów akcji, dowcipu i ironii.

Pierwszy akt przetrwałam jedynie dzięki sporej grupie dzieci i młodzieży, która zasiadała na widowni i ochoczo rwała się na ogołoconą, pustą scenę. Odgrywanie kołyszącego się lasu, krzaczka ,zajączka, czy niedźwiedzia, sprawiało im nie tylko nieskrywaną frajdę, ale, a raczej przede wszystkim, dawało szerokie pole do popisu ich wygłupom i błazenadzie.

W drugim akcie Cezary Morawski wkroczył na scenę wyraźnie odmieniony. Zmiana kostiumu niosła za sobą nowe wątki i tematy, jak choćby doskonały monolog o sztuce aktorskiej, z powracającymi reminiscencjami ze szkoły teatralnej. Fragmenty ról i epizody z życia zostały odegrane Przez Pana Morawskiego brawurowo. Swą pełną ekspresji i dynamizmu grą udowodnił i przekonał mnie, iż naprawdę... jest aktorem.

Wybierając się do Capitolu, warto wiedzieć, że premierowy Spektakl AKTOR... TO AKTOR... TO AKTOR..., to w istocie uaktualniona wersja sztuki bośniackiego aktora, reżysera i dramaturga - Zijaha A. SOKOLOVIĆA, po którą Cezary Morawski po raz pierwszy sięgnął w roku 1985. Wersja ta na toruńskich Spotkaniach Teatrów Jednego Aktora otrzymała dwie nagrody: Nagrodę Publiczności oraz Nagrodę Prezydenta Miasta Torunia.

Plakat ze spektaklu / Fot. nieznanyPaździernikowa Premiera Sceny Mniejszej teatru Capitol jest adaptacją wersji niemieckiej „Ein Schauspieler… ist ein Sschauspieler”, której tłumaczenia oraz opracowania tekstu podjął się tytułowy bohater, "człowiek orkiestra" - Cezary Morawski. Z jakim skutkiem? Oceńcie sami.

W roli tytułowej: CEZARY MORAWSKI

Muzyka Mateusz Dębski

Tłumaczenie oraz opracowanie tekstu Cezary Morawski

PREMIERA PAŹDZIERNIK 2012



Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.