Facebook Google+ Twitter

"Aktorstwo wciąga jak narkotyk" - wywiad z Justyną Sieńczyłło

Widzom znana z "Klanu". Nie chodzi na bankiety, nie goni za propozycjami. Od pięciu lat prowadzi z mężem Teatr Kamienica i spełnia się zawodowo na jego deskach. Gościem W24 w ramach cyklu "Znani - nam nieznani" była Justyna Sieńczyłło.

Aktorka Justyna Sieńczyłło gościła w redakcji W24 / Fot. W24Mimo że jej wielkim marzeniem było granie na scenie, nie wierzyła, że uda jej się zostać aktorką. "Zdawałam nawet na iberystykę, bo byłam przekonana, że się nie dostanę do szkoły teatralnej" - wspomina Justyna Sieńczyłło. Udało jej się jednak zdać egzaminy za pierwszym razem, a już na trzecim roku studiów zaczęła grać w Teatrze Powszechnym w Warszawie, w którym zresztą gra do dziś. Oprócz tego, ma na swoim koncie role filmowe, jak i serialowe - widzowie z pewnością najbardziej kojarzą ją z roli Bogny w "Klanie". Jednak mimo dużego dorobku, aktorka podkreśla, że do końca nie jest charakterologicznie przygotowana do tego zawodu. "Nie umiem walczyć o siebie, zawsze fatalnie wypadałam na castingach" - wyznaje. Artystka stroni też od bankietów, nie przywiązuje dużej wagi do tego, jaką kreację włoży na premierę, nie stara się za wszelką cenę o nowe propozycje. "Szkoda na to życia" - dodaje.

Pięć lat temu, wspólnie ze swoim mężem - Emilianem Kamińskim, otworzyła w Warszawie Teatr Kamienica. "Na początku nikt nie dawał nam szans, wszyscy pukali się w głowę" - mówi aktorka. Na szczęście wszystko się udało i dziś scena przy Alei Solidarności urasta do rangi jednej z najpopularniejszych w stolicy. To właśnie na deskach tego teatru po raz pierwszy spotkała się zawodowo z Barbarą Saas, która do dziś wyreżyserowała trzy spektakle z udziałem aktorki. "Czasem zastanawiamy się, czemu tak późno zaczęłyśmy wspólnie pracować, ale ja cieszę się, że do tego w ogóle doszło" - przyznaje Justyna Sieńczyłło. Pierwszym ich wspólnym dziełem było "Tango Notturno" - historia Poli Negi, kolejnym - sztuka "Wiera Gran", za rolę w której aktorę nominowano do Feliksów Warszawskich, a ostatnim - spektakl "Sceny z życia małżeńskiego".

Gościem W24 w ramach cyklu W sztuce wystawianej w Teatrze Kamienica aktorka wciela się w postać Marianny. "Ma ona, chyba jak każda kobieta, dwa bieguny - z jednej strony po rozstaniu z ukochanym rozwija skrzydła, a z drugiej - obnaża swoją samotność" - mówi Justyna Sieńczyłło. Mimo że tekst autorstwa Ingmara Bergmana, na podstawie którego powstała sztuka, powstał ponad czterdzieści lat temu, nadal jest aktualny i znajduje odzwierciedlenie we współczesności. "Czasy się zmieniły, ale wciąż jesteśmy analfabetami emocjonalnymi" - podkreśla aktorka. Najbardziej cieszy ją fakt, że spektakl skłania do refleksji i prowokuje widzów do wielogodzinnych rozmów. "Dochodzą do mnie opinie, że ta sztuka nie daje im spokoju i o to mi właśnie chodziło" - zaznacza.

Obejrzyj cały wywiad z Justyną Sieńczyłło:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.