Facebook Google+ Twitter

Aktorzy jednej roli. Jak zmienić swój wizerunek?

Rysiek z Klanu, Hanka Mostowiak, Ferdynand Kiepski, czy Hans Kloss. Jak oderwać się ciężaru takiej roli i udowodnić publiczności, że można zagrać też kogoś innego?

 / Fot. Youtube.com Przez ostatnich piętnaście lat Piotr Cyrwus był przede wszystkim kojarzony z rolą Ryszarda Lubicza. "Rysio z Klanu" z roku na rok stawał się coraz większym powodem do żartów dla tysięcy internautów, a wizerunek poczciwego, dobrotliwego i trochę fajtłapowatego ojca rodziny był coraz mocniej kojarzony z aktorem. W końcu jednak pan Cyrwus postanowił zerwać z "Klanem", a jego bohater został uśmiercony (kuriozalnie nakręcona scena śmierci Ryśka stała się wręcz zwieńczeniem jego popularności w sieci).

Piotr Cyrwus jednak szybko powrócił do świadomości widzów i to w sposób jakiego nikt się nie spodziewał. 10 grudnia w serwisie Youtube pojawił się klip kampani społecznej "Mafia dla psa" zatytułowany "Rysiek z klanu wraca do gry" w którym, wcielając się w postać szefa mafii, pan Piotr namawia do zbiórki pieniędzy na rzecz zwierząt. Polski internet oszalał na punkcie tego filmu - na dzień dzisiejszy zebrał już prawie trzy miliony wyświetleń, a dawny "Rysio z klanu" w komentarzach zaczął być porównany do Gary'ego Oldmana. Miesiąc temu pojawił się "making of" ukazujący niewykorzystane sceny i pracę nad klipem, a po sieci krążą pogłoski na temat drugiej części akcji.



Ta niepozorna dwuipółminutowa reklama (oprócz ratowania zwierząt) uratowała też Piotra Cyrwusa od trwałego zaszufladkowania i pokazała go nam w zupełnie innym świetle. Udowodnił szerokiej publiczności, że czuje się dobrze w najróżniejszych rolach, potrafi być naprawdę zabawny i nie jest tylko tym nieszczęsnym Ryśkiem. Wielu aktorów dotyka podobny problem - są na tyle silnie utożsamiani z jedną, charakterystyczną rolą, że nie potrafią się od niej oderwać, przekonać widzów, że mają coś więcej do zaoferowania. Prześledźmy inne przypadki polskich gwiazd kojarzonych przede wszystkim z jednym bohaterem.

Małgorzata Kożuchowska


 / Fot. StarscreamMałgorzata Kożuchowska wychodziła z bardzo podobnej sytuacji co Piotr Cyrwus. Pierwszym prawdziwym sukcesem była jej rola w "Kilerze", gdzie wcieliła się w Ewę Szańską, dziennikarkę i ukochaną tytułowego bohatera (w tej roli Cezary Pazura u szczytu swojej kariery), jednak jej główną rolą w przeciągu ostatnich lat była postać Hanki Mostowiak w "M jak miłość". Hanka też była archetypem, podobnie jak Rysio Piotra Cyrwusa - przykładna żona i matka, dbająca o dom, męża i dzieci. Scenarzyści serialu starali się zmniejszyć chociaż odrobinkę jej "anielskość" poprzez chociażby problemy alkoholowe, jednak, bądźmy szczerzy, niezbyt wiele to dało, a w świadomości przeciętnego widza Hanna Mostowiak pozostała oderwanym od rzeczywistości wzorem matki.

Jej słynna śmierć po zderzeniu z kartonami (która była dość mocno reklamowana w TVP2 przed emisją odcinka) stała się samonapędzającą machiną żartów i drwin w sieci (tego typu popularnością "Rysiek z klanu" cieszył się od dobrych kilku lat). Paradoksalnie, chęć odejścia aktorki od jej postaci przysporzyła Hance popularności wśród osób, które z telenowelą nie miały nigdy nic wspólnego.

Obawy Kożuchowskiej, że "będzie się za nią ciągnęło widmo Hanny Mostowiak" wydają się jak najbardziej zrozumiałe. Przez ostatnie lata nie miała w zasadzie okazji pokazać się widzom od innej strony, nie dostała roli tak silnej, by zetrzeć z siebie wizerunek poczciwej Hanki. Pojawiła się przez ostatnie lata w filmach taki jak "Dlaczego nie?", czy "Senność" (za rolę Róży dostała nominacje do nagrody Złotej Kaczki przyznawanej przez magazyn "Film"), a także w innych produkcjach telewizyjnych jak np. "Teraz albo nigdy" i "Kryminalnych".

Pierwszą dużą rolą Małgorzaty Kożuchowskiej po "M jak Miłość" była postać Natalii w serialu "Rodzinka.pl". Na pierwszy rzut oka wydaje się, że pani Kożuchowska nie odeszła zbyt daleko od wizerunku, który przedstawiła nam w "M jak miłość" - tutaj też gra żonę i matkę. Jednak tą rolą Kożuchowska pokazała, że w jej przypadku kolejna teoretycznie podobna rola nie będzie kopią Hanki Mostowiak, że jej twarz niekoniecznie musi kojarzyć się zaraz z sielankowym domem w Grabinie. Kożuchowska gra w serialu postać nowoczesną (Natalia jest wydawcą pism kobiecych), zabawną i nie pozbawioną wad. Pozostaje w znanej konwencji i jednoczesne udowadnia widzom, że Małgorzata Kożuchowska może zagrać matkę i żonę, niekoniecznie grając Hankę Mostowiak.

Rola prokurator Marii Okońskiej w tvnowskim "Prawie Agaty" wydaje się pójściem za ciosem i jeszcze silniejszą próbą pogrzebania Hanki. Pani prokurator jest osobą twardą, nieustępliwą i skupioną przede wszystkim na pracy, będącą w zasadzie przeciwieństwem wzoru kobiety jako opiekunki ogniska domowego. I wygląda na to, że widzowie jak najbardziej są w stanie przyjąć Małgorzatę Kożuchowską w tego typu roli, prawdopodobnie więc zaszufladkowanie powoli przestaje jej grozić. Skoro przestaliśmy postrzegać Kożuchowską jako Ewę Szańską, zapewne będziemy w stanie przestać ją postrzegać jako Hankę Mostowiak.

Andrzej Grabowski


 / Fot. Remigiusz JózefowiczW polskiej telewizji, oprócz znanych telenowel takich jak "Klan" czy "M jak miłość", popularność u widzów zaskarbił sobie jeszcze jeden serial. Komediowy "Świat według Kiepskich" zadebiutował w 1999 na antenie Polsatu i do tej pory święci triumfy. Widownia pokochała Andrzeja Grabowskiego w roli głupkowatego, wesołego i nieporadnego Ferdynanda Kiepskiego, serial od 14 lat nie schodzi z anteny (na 2013 planowany jest już szesnasty sezon) i jak na razie nic nie zapowiada, by ta dobra passa miała się zakończyć. A postać Ferdka i jego charakterystyczne "kurde" przylgnęły do Grabowskiego już chyba na stałe.

Trzeba przyznać, że Andrzej Grabowski próbuje pokazywać się szerszej widowni także w innym świetle. Najbardziej pod tym względem znaczącą rolą wydaje się postać Gebelsa w "Pitbullu". Bohater odgrywany przez Grabowskiego jest twardym policjantem, zupełnie innym niż wesołek ze "Świata według Kiepskich". Aktor grał jeszcze w dwóch serialach ("Odwróceni" i "Naznaczony"), które jednak bardzo szybko zniknęły z anteny i pojawiał się też w filmach kinowych
jak np. "Świadek Koronny", "Skrzydlate świnie", "Śluby panieńskie". Poza tym nie ogranicza się jedynie do działań typowo aktorskich - często występuje w kabarecie, a w 2010 roku wydał swoją debiutancką płytę pt. "Mam prawo... Czasami... Banalnie".

Jednak największą przeszkodą dla Andrzeja Grabowskiego wydaje się być fakt, że "Świat według kiepskich" wciąż jest na antenie i nie traci popularności. Żaden z jego innych projektów nie ma aż takiej siły przebicia, a trudno walczyć z wizerunkiem, który wciąż istnieje i nie daje o sobie zapomnieć odbiorcom.

Janusz Gajos


 / Fot. SławekProblem z zaszufladkowaniem nie dotyczy tylko współczesnej telewizji. Już w latach 70. gdy "Czterej pancerni i pies" odnieśli w Polsce niebywały sukces, Janusz Gajos musiał poradzić sobie z ogromną popularnością i zaszufladkowaniem go w roli Janka Kosa.

Przez lata po zakończeniu emisji "Pancernych" pan Gajos w zasadzie nie dostawał poważnych propozycji. Wystąpił co prawda w kilku filmach (np. "Kocie ślady", "Beniamiszek", "Mgła", "Milioner"), jednak nie były to naprawdę znaczące role. Paradoksalnie ta przerwa wyszła mu na dobre - wiek zrobił z wyglądem swoje i już w postaci Michała Szmańdy w "Wahadełku" (za tę rolę dostał nagrodę Brązowe Lwy Gdańskie) trudno rozpoznać sympatycznego blondyna z załogi Rudego 102.

Przez następne lata Janusz Gajos zagrał w ogromnej ilości filmów i seriali ("Psy", "Sztos", "Fuks", "Pitbull", "Jasminum" pojawiał się u Kieślowskiego i Wajdy etc.) i z każdą kolejną produkcją coraz bardziej przestawał być "Jankiem z czterech pancernych". Jest jednym z niewielu aktorów którzy naprawdę oderwali się od swojej sztandarowej roli i nie muszą już walczyć z widownią o samego siebie.

Stanisław Mikulski


 / Fot. BeaxW odwrotnej sytuacji znalazł się Stanisław Mikulski, czyli słynny Hans Kloss ze "Stawki większej niż życie". Pan Mikulski po wcieleniu się w agenta J-23 już na zawsze nim pozostał. W swojej sztandarowej roli pojawił się jeszcze w odcinku "07 zgłoś się" i "Dziewczynach do wzięcia". Po "Stawce" zagrał jeszcze tytułowego bohatera serialu "Pan samochodzik i templariusze", jednak potem nie dostał już swojej wymarzonej, głównej roli, która zdjęłaby z niego niemiecki mundur. Grał często bohaterów drugoplanowych (np. w "Kanale" Andrzeja Wajdy), a podstawowym miejscem jego pracy aktorskiej był teatr.

Poza tym Stanisław Mikulski przez lata pracował w Ośrodku Kultury Polskiej w Rosji i prowadził na antenie Dwójki teleturniej "Koło Fortuny". W zeszłym roku historia jego kariery aktorskiej zatoczyła koło - aktor wrócił do swojej roli życia w filmie "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć" Patryka Vegi i jego występ był jednym z najlepiej ocenianym przez krytyków aspektów tej produkcji.

***
Patrząc na wszystkich aktorów, którzy przez lata walczyli (i walczą) z zaszufladkowaniem, trzeba przyznać, że nie ma żadnej dobrej recepty jak przypomnieć widzom, że jest się kimś więcej niż tylko jedną postacią. W grę wchodzi dobór kolejnych kreacji, aparycja, czy po prostu zwykłe szczęście. Każdy z ww. artystów przyznawał, że czasami ma dość swojego sztandarowego bohatera i nie chcę być postrzegany tylko przez pryzmat jednej roli. Poza tym, w zasadzie nie da się zmienić swojego wizerunku poprzez grę w artystycznych filmach, czy chociażby w teatrze, gdzie częstą realizują się "zaszufladkowani" aktorzy. Tam, kiedy jeszcze nikomu nie śniło się o "Mafii dla psa", można było zobaczyć Piotra Cyrwusa w roli oficera Armii Czerwonej, który z poczciwym Ryśkiem nie miał nic wspólnego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.