Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18792 miejsce

Akupunktura - leczenie czy magia?

Akupunktura jest leczeniem chorób przy pomocy nakłuć igłami. To słowo drażni zaciekłych oponentów, wywołuje odruch tolerancyjnej pobłażliwości u ludzi ze świata nauki, roznieca nadzieje wśród tych, którym nie dano szans na poprawę zdrowia.

 / Fot. Joe Mabel, GNU 1,2, CC 3.0Najwięcej jest jednak tych, którzy mają zupełnie obojętny stosunek do tej starochińskiej metody leczenia. Zanim narodziła się medycyna, człowiek do leczenia używał (i do dziś to czyni!) magii, modlitwy i innych, niekiedy bardzo wyrafinowanych metod. Jest ich tak dużo, że nie sposób je nawet wszystkie wymienić. Nie da się jednak pominąć ziołolecznictwa, leczenia różnymi minerałami i innymi, czasem zaskakująco dziwnymi substancjami, homeopatii, kręgarstwa czy bioenergoterapii.

Czy akupunkturę można traktować na równi z innymi tzw. niekonwencjonalnymi metodami leczenia?

Wydaje się, że nie. Jest zbyt dużo ważnych powodów, by nie stawiać na tym samym poziomie wymienionych sposobów leczenia. Akupunkturę można stosować również z pozytywnym skutkiem u wielu zwierząt.

Po pierwsze, akupunktura jest uznawana od wielu lat (oficjalnie od 1977 roku) w wielu krajach świata, a od 1978 roku została włączona do społecznej służby zdrowia w Polsce przez profesora Zbigniewa Garnuszewskiego.

Po drugie, tysiącletnie obserwacje wyników leczenia akupunkturą oraz badania naukowe, mimo nie wyjaśnionych jeszcze wielu kwestii, daje jej palmę pierwszeństwa wśród innych niekonwencjonalnych metod leczenia.

Po trzecie, do leczenia akupunkturą nie są potrzebne żadne elementy metafizyczne, by uzyskiwać pozytywne wyniki. Natomiast zarzuty, jakoby wszystko co pozytywne w niej było wynikiem występującej tu również psychoterapii – są demagogiczne. Przychylne nastawienia pacjenta, jego dobra wola oraz oczekiwanie na pozytywny efekt – jest tak samo potrzebne w każdym leczeniu.

Najważniejszym argumentem przeciwko wielu niesłusznym zarzutom wobec akupunktury jest to, że nakłuwaniem wpływa się na różne reakcje biofizyczne i biochemiczne w organizmie. Potwierdzają to badania laboratoryjne.

Po czwarte, akupunktura nie zwalnia pacjenta od współpracy z lekarzem. Nie jest to więc bierny proces rozdawania zdrowia, ale żmudny i permanentny wysiłek ze strony leczonego i leczącego. Za wysiłek ze strony pacjenta uważa się choćby stałe przezwyciężanie niechęci do nakłuć i lęku przed bólem, który wcale nie jest aż tak wielki, jak sobie niektórzy wyobrażają.

Po piąte, w świetle dzisiejszego stanu wiedzy na temat akupunktury dyskusje w kategoriach wiary lub niewiary w jej skuteczność, to jawny dyletantyzm. Natomiast, małą ilość badań naukowych dotyczących tego sposobu leczenia zawdzięczamy wieloletniemu ignorowaniu przez świat nauki. Przez długie lata rozwoju współczesnej medycyny, dyshonorem dla świata akademickiego było zajmowanie się akupunkturą. Wielu poważnych medyków oficjalnie nie chciało nawet w tej sprawie zabierać głosu, bojąc się ostracyzmu środowiskowego

Reasumując

Powtarzalność zjawisk fizycznych w leczeniu akupunkturą, zezwala na zastosowanie wobec niej normalnej procedury badawczej. Dla każdego naukowca zjawiska tego typu należą do kategorii rzeczywistych, a więc takich, które można i należy badać.

Niestety, z przykrością trzeba zauważyć, że do tego ideału można tylko dążyć. Jest nadal wielu naukowców, którzy „wierzą”, że akupunktura to dyrdymały. Mimo że wykonano już
sporo prac naukowych potwierdzających jej wartość, a również niejeden doktorat (nie honoris causa!) już zrobiono dzięki tym obserwacjom, to i tak ten sposób leczenia nie mieści się w ich wyobraźni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (31):

Sortuj komentarze:

Panie Marku, dziękuję za przesłanie mi linka do tego tekstu. Cieszę się, że stosuje Pan akupunkturę. Pozazdrościć Pana pacjentom.
Osobiście korzystałam wielokrotnie z jej pozytywnego oddziaływania jak również moksy,bańki chińskiej, terapii manualnej. Mój kręgosłup te zabiegi... uwielbia;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Andrzej Lach
  • Andrzej Lach
  • 10.08.2011 16:05

Byłem przed laty pacjentem pana doktora Chorążewicza. Leczyłem się wiele lat na dyskopatję. Miałem bardzo
częste nawroty zapalenia korzonków nerwowych. Po trzech seriach wizyt trwających po trzy tygodnie, już od
kilku lat nie wiem co to zapalenie korzonków. Moim zdaniem jest to cudowna terapia i bez skutków ubocznych.
Byłem też świadkiem jak w czasie moich wizyt u Pana Doktora, ktoś młody przyprowadzał na akupunkturę
starszą panią, która poruszała się przy pomocy dwóch kul, ledwo chodziła. Pewnego dnia ta pacjentka wyszła
z gabinetu samodzielnie trzymając kule pod pachą. Wprawiło to mnie w osłupienie, to graniczyło z cudem.
Po latach wiem jednak po sobie, że to najwspanialsza terapia pod słońcem. Polecam ją wszystkim.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Bogdan Szymczyszyn
  • Bogdan Szymczyszyn
  • 29.06.2011 14:07

Pan Mariusz Orłowski

"ktoś nie mający pojęcia o akupunkturze nakłuwał skórę w niewłaściwych (wg doktryny akupunktury) miejscach ekierką i cyrklem"

Pytanie: skąd "specjalista" bez pojęcia o akupunkturze wiedział, gdzie ma wybrać "niewłaściwe wg doktryny akupunktury" punkty?

Być może klucz do tej "tajemnicy" znalazła dr Hélene Langevin z uniwersytetu w Vermont. W grudniu biuletyn Amerykańskiego Stowarzyszenia Patologów "The Anatomical Record" opublikował wyniki jej najnowszych badań, z których wynika, że punkty nakłuć zwykle mieszczą się w okolicach, gdzie tkanki łączne są najgrubsze.

- Tkanka łączna tworzy sieć biegnącą przez ciało - mówi dr Langevin. Taka tkanka zawiera też wiele zakończeń nerwowych, co wyjaśniałoby, dlaczego np. igła wbita w prawą rękę wpływa na stan lewego barku.

www.szymczyszyn.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń
Oświecony
  • Oświecony
  • 29.06.2011 07:43

Dla uwagi P. Orłowskiego.
Proszę przeczytać link P. Bogdan Szymczyszyn. Może pan coś zrozumie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> akurat co do rzucania palenia papierosów, akupunktura kompletnie nie działa

Ale za pierwszym czy drugim zabiegiem? ;) A na poważnie p. Mariuszu - jestem najlepszym dowodem na to, że jednak działa... i zapewniam pana, że akurat w moim przypadku z pewnością nie chodziło o "zwyczajną autosugestię, regułę zaangażowania i konsekwencji". Inaczej moje wcześniejsze próby rzucenia również zakończyłyby się sukcesem. Może pan sobie wierzyć lub nie (syty głodnego nie zrozumie, ani ktoś kto nie pali palacza) ale głód nikotyny (który jest uwarunkowaniem biologicznym a nie psychologicznym) zdecydowanie osłabł po zabiegu akupunkty i to jest fakt.

> i jest to dość starannie udokumentowane

Skoro tak to nie powinien mieć pan najmniejszych problemów ze wskazaniem tego starannego udokumentowania np. obecnego w necie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ratomir Wilkowski - akurat co do rzucania palenia papierosów, akupunktura kompletnie nie działa i jest to dość starannie udokumentowane (większe badania z grupami kontrolnymi i podwójną ciuciubabką). W tym wypadku jest to zwyczajna autosugestia, reguła zaangażowania i konsekwencji. Nawet w serialu popularnonaukowym kanału Discovery Science pt. "Brainiac: Science Abuse", na ten temat wykonano zabawny eksperyment (podobny wykonano w "MythBusters"). Zasłoniono oczy badanemu podmiotowi, ktoś nie mający pojęcia o akupunkturze nakłuwał skórę w niewłaściwych (wg doktryny akupunktury) miejscach ekierką i cyrklem. Poddany eksperymentowi mężczyzna rzucił palenie papierosów i twierdził że to dzięki temu zabiegowi (wcześniej kilkakrotnie próbował rzucić bezskutecznie).

Komentarz został ukrytyrozwiń

> To słowo drażni zaciekłych oponentów, wywołuje odruch tolerancyjnej pobłażliwości u ludzi ze świata nauki, roznieca nadzieje wśród tych, którym nie dano szans na poprawę zdrowia.

To zdanie jest jednak chyba zdecydowanie nad wyraz. Zdecydowana większość tzw. świata nauki, która poznała metodę działania "działania igłami" uznaje akupunkturę. To, że stymulując pewne nerwy (ich zakończenia) nakłuciami lub nawet samym uciskiem zmuszamy niejako organizm do odjęcia pewnego działania (np. wzmożenia produkcji pewnych hormonów) jest faktem. Właśnie dzięki akupunkturze, po dwóch zabiegach nakłuwania małżowiny usznej, udało mi się bez większych stresów rzucić wreszcie palenie - nakłucie odpowiednich zakończeń nerwowych pozwoliło "przypomnieć" organizmowi o produkcji pewnych hormonów, których produkcja została "zapomniana" w wyniku palenia (długoletniego przyjmowania nikotyny, która blokowała / zastępowała ich działanie). I tak to właśnie działa - jest to bardziej proste niż się wielu początkowo wydaje - nie ma tu żadnej czarnej magi, zwyczajna znajomość biologii ludzkiego organizmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Chorążewicz - autorytarnym twierdzeniem, że kieruje mną ludyczna potrzeba, potwierdza pan dobitnie, że zwykł wygłaszać twierdzenia kompletnie nieuzasadnione i na tematy o których nie ma pan pojęcia. Pomijając, że pański komentarz w ogóle nie odnosi się do tematu i jest sofistycznym atakiem ad personam, to jest to komentarz fałszywy, bowiem obrona rozumu czy zdrowego rozsądku, tak przeze mnie jak i przez zdecydowaną większość racjonalistów i naukowców, nie jest zabawą. W związku z tym przypuszczam, że dokonał pan projekcji przypisując innym motyw ludyczny odnośnie wypowiedzi publicznych na tematy naukowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztof Bień - wg pańskiej bezrefleksyjnej tezy (polegającej na ślepym uleganiu motywom aprobaty społecznej i konformizmu), np. Galileusz czy Kopernik to byli bezmyślni kretyni bo nie wierzyli wszystkim twierdzącym że Słońce krąży wokół Ziemi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli trzy osoby mówią komuś, że jest pijany to ta osoba powinna iść spać a jeśli tego nie robi, to oznacza, że nie myśli. To w odniesieniu do Orłowskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.