Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2004 miejsce

Akwamaryn, czyli moje pierwsze spotkanie z Sudetami

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-09-23 15:44
  • Creative Commons

Ten piękny, przeźroczysty kamień barwy zielononiebieskiej był od wieków uważany za amulet przynoszący szczęście w związkach miłosnych. Akwamaryn ma też ponoć moc zwracania myśli ku ofiarodawcy. Jaki to ma związek z Sudetami? O tym poniżej.

Okolice Szczytnej - Bobrowniki / Fot. Ewa ŁazowskaMoje pierwsze spotkanie z Sudetami odbyło się bardzo, ale to bardzo dawno temu. Byłam ośmioletnią dziewczynką, gdy po tragicznej śmierci mojego ojca, matka, nie chcąc spędzać świąt Bożego Narodzenia w domu postanowiła, że wyjedziemy do Polanicy. Z tamtej podróży w Sudety doskonale pamiętam przejazd naszego pociągu przez Wrocław. Ciągnące się wzdłuż torów ruiny tego miasta wywarły na mnie wielkie wrażenie i mimo upływu lat widok zniszczonego Wrocławia mam ciągle w pamięci.

Polanica, do której dotarłyśmy po wielu godzinach podróży, zachwyciła mnie absolutnie. Kurort jawił mi się wówczas jako przeogromny, tajemniczy park z bajecznej krainy, a pensjonaty i sanatoria jako przepysznej urody pałace i zamki. Zamieszkałyśmy w FWP-owskim pensjonacie, położonym w sąsiedztwie parku zdrojowego, wśród strzelistych świerków i jodeł, wśród których buszowały czarne wiewiórki. Nasz dwutygodniowy pobyt w Polanicy nie ograniczał się li tylko do spacerów po parku zdrojowym. Moja matka zadbała również o to, abyśmy tę "egzotyczną" krainę poznały jak najlepiej. Były więc wycieczki do Wambierzyc, Czermnej, w Góry Stołowe i do zabytkowego Kłodzka. W hucie kryształów - Szczytna. / Fot. Ewa Łazowska

Jednak zupełnie nie wiem dlaczego - najmocniej w mojej dziecięcej pamięci utkwiła wyprawa do zamku w Szczytnej. Spacerowy szlak do zamku prowadził pięknym lasem świerkowym pośród strzelistych skałek. Szłyśmy z innym uczestnikami wycieczki w towarzystwie przewodnika. W pewnej chwili zauważyłam leżący na samym środku ścieżki błękitnozielony, przeźroczysty jak woda... kamień. Podniosłam go z ziemi, a idący tuż za mną przewodnik powiedział: - Masz, dziecko, szczęście. Znalazłaś akwamaryn.

Moje Sudety / Fot. Ewa ŁazowskaI prawdopodobnie ten właśnie, turkusowo zielony jak woda w górskim potoku, kamyk sprawił, że w swoim życiu w Sudety powracałam wiele razy i pokochałam je tak, jak tylko można pokochać góry. Kilka lat temu uczestniczyłam w plenerze malarskim w Szczytnej. Zgadnijcie, gdzie skierowałam po przyjeździe swoje pierwsze kroki? Oczywiście powędrowałam w kierunku znanego mi z dzieciństwa szlaku, prowadzącego z zamku w Szczytnej do Polanicy. Akwamarynu
już nie znalazłam, ale wspomnienie przygody z tym zielono-niebieskim kamieniem sprawiło, że znowu poczułam się małą dziewczynką, dla której pierwsze spotkanie z Sudetami okazało się być przygodą na całe życie.

Ewa Łazowska
Tekst powyższy został opublikowany w tygodniku "Brama. Gazeta Prowincjonalna Ziemi Kłodzkiej"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

To miejsce, gdzie każdy może znaleźć coś dla siebie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękna opowieść, a kamienie szlachetne są cudowne sama kolekcjonuje takie kamienie od czterech lat, moim ulubionym jest piryt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kamieni szlachetnych w Sudetach dostatek. Tylko trzeba je umieć znajdywać, no i oczywiście szczęście w tych poszukiwaniach też się przydaje. Jako Koziorożcowi polecam Ci ametysty.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.09.2009 17:17

Pięknie opisałaś przygodę z Sudetami i akwamarynem, który szczęście przynosi. Zrobiłaś to tak plastycznie, obrazowo, że choć nie znam tych rejonów - z pewnością je kiedyś odwiedzę. Może i czeka tam na mnie "mój" akwamaryn?..... :-)) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.