Facebook Google+ Twitter

Ala idzie do szkoły, Adam dostał odroczenie

Niektórzy rodzice na wieść, że ich dziecko ma już we wrześniu przekroczyć próg szkolny, wykazać się większą dojrzałością oraz samodzielnością wypełnili wniosek o „zbadanie gotowości szkolnej”.

Od początku roku Poradnie Psychologiczno-Pedagogiczne przeżywają szturm zatroskanych mam i wystraszonych tatusiów trzymających w ręku pisemny wniosek o badanie dziecka w kierunku dojrzałości szkolnej motywując tym, że dziecko „nie chce iść do szkoły”, lub „jest jeszcze takie małe”.

W marcu do łukowskiej poradni zgłoszono 120 takich sześciolatków, w kwietniu było już 130, a w maju 171. Najwięcej rodziców z Łukowa/36/, gminy Łuków/19/ i Stanina/15/ miało wątpliwości co do tego czy ich dziecko poradzi sobie ze szkolną nauką. Najmniej w Serokomli- 2.

Dyrektor Zofia Skrzymowska / Fot. fot. Jerzy Kirzyński- Naszym zadaniem jest określenie stopnia rozwoju intelektualnego i dojrzałości emocjonalno- społecznej - stwierdziła dyrektor Poradni Zofia Skrzymowska.- Jak i też funkcji percepcyjno-motorycznych odpowiadającej za nabycie umiejętności czytania i pisania, a także poziomu rozwoju mowy.

Dowiedziałem się, że zespół specjalistów analizuje wszelkie wyniki badań, opinii lekarskich, wychowawczyń z przedszkola lub klasy ”0”, wywiadu z rodzicami. Po zgromadzeniu wszelkiej dokumentacji wydawana jest decyzja. I od razu trzeba dodać, że od niej odwołania nie ma.

- Rozpatrzyliśmy 62 wnioski i okazało się, że 28 dzieci powinno rozpocząć naukę później- informuje dyr. Z. Skrzymowska. O tym czy tak się stanie decydują już rodzice i dyrektor danej szkoły podstawowej.

 / Fot. fot. Jerzy Kirzyński Z kontaktu z dziećmi dowiedzieliśmy się, że wiele z nich ma dobry potencjał intelektualny, a niektóre wręcz przyspieszony. Były też i takie, które nie miały cierpliwości, wytrwałości, trudno się rozstawały z rodzicami. Nie respektowały norm grupowych, wykazywały zachowania lękowe.

Badania ukazały, że dzieci nie są wdrażane do samodzielnej pracy, nie są stabilne emocjonalnie, a ponadto rodzice mają trudności z radzeniem sobie z własnym, małym, dzieckiem.

Jest to niewątpliwie wpływ oglądanej w nadmiarze telewizji i obcowania z grami komputerowymi.
Dyrektor Skrzymowska zwróciła uwagę na inny jeszcze aspekt.

 / Fot. fot. Jerzy KirzyńskiDzieci nie są przyzwyczajane do kształcącego kontaktu słownego. Nie umieją słuchać rozmówcy, nie nawiązują kontaktu wzrokowego, nie interesują się kto i co do nich mówi.

Wykazują za to wiele cech nadpobudliwości psycho- ruchowej. Kręcą się, nie potrafią choć na chwilę skoncentrować się.
Wyszło, że nikt im nie czytał ani nie opowiadał bajek, wierszy, uczył wyliczanek Nie doświadczyły one zabawy słowem, analizy wyrazów itp. Nie uczestniczyły we wspólnych pracach porządkowych, lepieniu pierogów…

Warto w tym miejscu odwołać się do Jerome Kagana, psychologa amerykańskiego, specjalisty w zakresie psychologii rozwoju, który uważa, że słownictwo dwulatka wzbogaca się w sposób skokowy, ba w tym wieku pojawia się zdolność do empatii , poczucie moralności i samoświadomość.

Z jego analizy „wrodzonego temperamentu” wynika, że około 20 proc. niemowlaków w wieku czterech miesięcy reaguje lękiem na nowe sytuacje, 40 proc. zaś dokładnie odwrotnie:/ „I kto tu jest nienormalny?” Forum nr 36 3-9.09.2012/ są spokojne, łatwe w pielęgnacji i ciekawe świata.

I dodaje : „ Wydawało mi się, że o sukcesie w życiu decyduje przede wszystkim rodzinne gniazdo. Nie dostrzegałem jednak wówczas znacznie potężniejszych sił: kultury, pozycji społecznej i neurobiologii”.

Zejdźmy jednak na ziemię.

 / Fot. fot. Jerzy Kirzyński- Inny problem, który się ujawnił to obawa przed posyłaniem sześciolatka do klasy w której będą starsi o rok uczniowie- zauważa dyrektor Skrzymowska lub też chłopiec trafi do klasy, w której są same dziewczynki. – Rodzice nie chcą też skazywać swoich dzieci na porażkę, brak sukcesu.

W ubiegłym roku Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Łukowie wydała sześć opinii o odroczeniu edukacji szkolnej. Niektóre trafiły do szuflady. Po jakimś czasie szkoły skierowały pierwszoklasistów, którzy nie radzili sobie z nauką , o zbadanie stopnia gotowości podjęcia nauki, w wśród nich były nam już znane.

- Nie jesteśmy więc ani za, ani przeciw. Skoro jest wniosek, badamy stopień dojrzałości sześciolatka - uzupełniła Zofia Skrzymowska.- Decyzja należy do rodziców.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.