Facebook Google+ Twitter

Albert Camus. Banita ulubieńcem tłumów

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-03-23 11:47

Krótkie życie Alberta Camus upływało pod znakiem nieustającej rywalizacji z Jeanem Paulem Sartre'em, która - mimo że od śmierci obu pisarzy minęło już kilkadziesiąt lat - trwa do dnia dzisiejszego. Za ich życia wynik starć pozostawał niezmienny i łatwy do przewidzenia - Camus zawsze ponosił klęskę.

Albert Camus / Fot. PAP/DPAPół wieku później role się odwróciły. "Obcy" to dziś najczęściej czytana książka we Francji, a sam Camus został wybrany przez swoich rodaków najwybitniejszym pisarzem wszechczasów, zdobywając ośmiokrotnie więcej głosów niż jego największy rywal.

Nawet u szczytu powodzenia Albert Camus nie zyskał sobie tak bezdyskusyjnego autorytetu, jakim cieszył się Sartre. Odważny i bezkompromisowy w swoich poglądach, zdolny do obrony własnego zdania nawet kosztem zmasowanej krytyki wszystkich stron sporu, w jaki się angażował (tak było w wypadku konfliktu francusko-algierskiego), Camus był równocześnie niezmiennie niepewny siebie.

Pragnął akceptacji ze strony środowiska paryskich intelektualistów, choć wiedział, że z racji swojego prowincjonalnego pochodzenia oraz przyjmowanych postaw nie otrzyma niczego poza przychylną tolerancją, która w każdej chwili może mu zostać odebrana. Wydanie kolejnych książek napawało go lękiem przed nieprzychylną recenzją Sartre'a lub kogoś z jego otoczenia. Samemu Satre'owi było to obojętne - po pierwsze uważał Camusa za kiepskiego filozofa, po drugie - i tak nie przejmował się niczyim zdaniem poza swoim własnym.

W końcu jednak wymierzył cios. Gdy w 1951 roku Camus ukończył „Człowieka zbuntowanego”, gdzie opisał sowiecki komunizm jako największe zagrożenie dla świata, Sartre i jego środowisko uznali za niedopuszczalny akt zdrady, a pisarz stał się w wielu paryskich kręgach persona non grata. Jeszcze w 1957 roku, gdy na dwa lata przed śmiercią został najmłodszym do tej pory laureatem nagrody Nobla, szef dziennika „Le Monde” skomentował ten wybór następującymi słowami: „W Sztokholmie Camus będzie mówił same głupoty”.

Rzeczywiście zdarzało mu się mówić rzeczy głupie, a co gorsza nieprzemyślane. Tuż przed wybuchem wojny wierzył jeszcze, że apetyt Hitlera może zostać zaspokojony drogami pokojowymi, a kiedy do wojny już doszło, z całym przekonaniem oczekiwał momentu, gdy Związek Radziecki ruszy na pomoc… Polsce. Bywał naiwny, dlatego przyczyn jego niezwykłej popularności z pewnością nie należy szukać w nieomylności autora.

Maciej Nowicki

 / Fot. Kultura LiberalnaPełny tekst oraz teksty o Albercie Camus autorstwa Jana Kortasa, Marty Bucholc i Łukasza Kowalczyka na stronie: Kulturaliberalna.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.