Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14773 miejsce

Album „Potop Redivivus” – unikalny portret filmu Jerzego Hoffmana

Albumowa księga „Potop Redivivus” zasługuje na miano bibliofilskiego pomnika filmu Jerzego Hoffmana. Wspaniała monografia przynosi dokumentalny słowno-ikonograficzny opis realizacji i jej dziejów.

Potop Redivivus, pod red. Grażyny M. Grabowskiej, Katarzyny Koły-Bielawskiej, Adama Wyżyńskiego, Wydawnictwo Bosz, Olszanica 2015 / Fot. okładka książki Adaptacja filmowa „Potopu” Henryka Sienkiewicza w reżyserii Jerzego Hoffmana doczekała się w ciągu czterdziestu lat obiegu w kulturze wielu form dokumentalnych, będących też często wyrazem uznania dla produkcji. Prace nad rekonstrukcją cyfrową filmu oraz stworzenie nowej wersji montażowej, przeznaczonej do współczesnych sal kinowych – „Potop Redivivus” – stały się impulsem do opracowania solidnego i obszernego albumu, poświęconego tej realizacji. Pomysł ten zasługuje na słowa wdzięczności, bo wychodzi naprzeciw przede wszystkim zapotrzebowaniu ogromnej rzeszy miłośników tego filmu. Odpowiada także na poznawcze potrzeby każdego widza zainteresowanego kinematografią. Stanowi zarazem niezbędny, trwały dokument jednej z najważniejszych produkcji polskich. Na uwagę zasługuje fakt, że koncepcja, jak i szata edytorska tego wydawnictwa nawiązują do najlepszych tradycji monumentalnych ksiąg pamiątkowych.

Album zatytułowany analogicznie do nowej wersji filmu - „Potop Redivivus” został skonstruowany pod redakcją Grażyny M. Grabowskiej, Katarzyny Koły-Bielawskiej, Adama Wyżyńskiego. Zawiera ponad 350 fotosów z archiwum Filmoteki Narodowej (niektóre ujawnia po raz pierwszy), reprodukcje plansz projektów kostiumowych, plakatów polskich i zagranicznych, rysunków satyrycznych. Ikoniczna zawartość publikacji to tylko jeden z walorów publikacji. Dopełnia ją zbiór zebranych tekstów, które stanowią esencję wszystkiego, co dotychczas o „Potopie” Hoffmana napisano. Część artykułów to nowe wypowiedzi, napisane specjalnie na użytek wydania, inne to charakterystyczne świadectwa, niekiedy unikalne, rzadkie, trudno dostępne, rozproszone. Wydawnictwo utrwala zatem bogaty zespół dokumentów, uświadamiających pozycję i znaczenie ekranizacji środkowego ogniwa "Trylogii" Sienkiewicza.

Cyfrowy „Potop” zachwyca już wielomilionową widownię, odsłaniając przed nią pełną gamę barw i pietyzm realizatorów w Potop Redivivus, pod red. Grażyny M. Grabowskiej, Katarzyny Koły-Bielawskiej, Adama Wyżyńskiego, Wydawnictwo Bosz, Olszanica 2015 / Fot. okładka książki odtwarzaniu realiów historycznych. Zebrane w monumentalnym tomie fotografie z bliska uprzytamniają odnowione walory estetyczne widowiska kostiumowego. Odsłaniają także zabawne okoliczności powstawania zdjęć do filmu. Zdjęcia z planu zdjęciowego ilustrują siermiężne warunki, w jakich rodził się jedna z największych polskich produkcji, a w związku z tym wzbudzają uznanie dla determinacji, zaangażowania i pomysłowości twórców. Każdego z nich można poznać bliżej z uwagi na osobną część publikacji – prezentację sylwetek ekipy pierwszego i drugiego planu. Dzięki temu wyłania się z długiej listy realizatorów grupa ludzi, która zadecydowała o kształcie filmowego „Potopu”, jego odstępstw od pierwowzoru. Jest to interesujący wgląd w zamiary i intencje, które złożyły się na filmową wizję „potopu” szwedzkiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Pięknie dziękuję Adriannie Adamek za wyczerpujące odpowiedźii uściślenia. Może czas na koprodukcje polsko turecka bo jak pokazuje przykład wspanialego Stulecia np. film historyczny jest nośny i ma fanów telewizyjnych. Najlepszy temat jednak filmowcy tureccy sami zrealizowali a i ekipa Kerzego Hoffmana w "Panu Wołodyjowskim" tyle lat wcześniej także.."Potop" to film wielki i dobrze że przypominany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Książka Marii Oleksiewicz była tym, czym kilka podobnych publikacji, jakie powstawały na fali ogromnego zainteresowania ogółu społeczeństwa - np. po "Ogniem i mieczem". Powstała na zamówienie chwili. Nikt już nie wskrzesi tej temperatury, jaka towarzyszyła powstawaniu filmowego "Potopu" czy "Pana Wołodyjowskiego". Nie sądzę, aby wznowienie tej publikacji było możliwe, gdyż prawa rynku wymuszają nowoczesne techniki edytorskie. A młodzież?... cóż, szuka materiałów w internecie, a nie w książkach. Niektórzy są bardzo wobec książek bezradni - nawet kiedy trafia do ich rąk, to jej nie otwierają, tylko odsuwają od siebie. Album ze zdjęciami po cyfrowej obróbce ma szansę trafić do wymagającego współczesnego odbiorcy, ale zdjęcia - choćby najcenniejsze - ale w jakości, na jaką pozwalały warunki typograficzne lat 70. już nie. I nie oceniam - jak można tak przyjmować?! - samych zdjęć (że niby "nieciekawe, nieimponujące"), ale ich formę typograficzną.
We współcześnie wydanej księdze są zdjęcia równie ciekawe jak w tamtej książeczce, ale mają inną estetykę, uzyskaną po technicznej obróbce. Miałam nadzieję, że to oczywiste.
Książka Marii Oleksiewicz - trzeba to podkreślić - stanowi fundament dla wielu narracji, dotyczących historii powstawania "Potopu". Współcześnie jest cytowana nie tylko w albumie "Potop Redivivus", ale także na specjalnej stronie internetowej, poświęconej cyfrowemu "Potopowi Redivivus". Myślę, że stamtąd młode pokolenia mają szansę zapoznać się z istotnymi wątkami narodzin tej produkcji, jeśli nie przejawiają ochoty wyszukania starej książki w bibliotece.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nikt niestety nie wznawia ksiązki Oleksiewicz i jest juz malo znana mlodym czytelnikom. Proszę napisać przypomnienie tej książki w której są jak czytam nieciekawe zdjęcia czy też nieimponujące.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie polemizuję w celu pobudzenia dyskusji, bo to rodzaj sztuki dla sztuki, ale odpowiadałam na komentarz, który zawierał nieprecyzyjny komunikat, z którego można było wnioskować, że "była" jakaś o 40 lat wcześniejsza publikacja, a tu dopiero teraz pojawia się album z mniejszą ilością zdjęć. Precyzyjnie ustosunkowałam się do uwag, aby odbiorca nie został przez ten komentarz wprowadzony w błąd.
Jeśli Autor komentarza teraz zauważa, że "tylko stwierdził, że taka książeczka była", to jaki jest cel "samego stwierdzenia, że ona była", skoro w tekście powyżej jest o niej mowa? I co znaczy "teraz dopiero"? Właśnie teraz - bo po dokonaniu rekonstrukcji cyfrowej filmu, kiedy wszystkie materiały zostały odświeżone, reaktywowane. Okazuje się, że rocznice do czegoś istotnego się przydają.
Czy zdjęć jest mało? To rzecz względna. Nie jest to pełen zbiór zachowanych materiałów, ale pewna ich reprezentacyjna część. Nie chodzi przecież o dokument, ale wydanie monograficznego opracowania. Księga jest opowieścią o filmie, także w perspektywie wszystkich jego twórców, także tych, którzy odeszli i odchodzą (o tym wspomniałam w swoim tekście).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdjęcia z planu są li tylko w teh publikacji stanowiącej przedmiot recenzji uzupelnieniem fotosów kinowych? Szkoda, bo w rękach odchodzącego pokolenia realiztorów filmu jest wiele zdjęc z planu, miałem okazję rozmawiać na ten temat z kaskaderem konsultantem sceny wysadzabua kolubryny itd. Oczywiście nie jest ta uwaga recenzją publikacji to jeszcze przede mną. Dyskutuję tylko na polu uszczególowienia zawartości typów zdjęć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie pisałem w ogóle o walorach książki Oleksiewicz a jedynie stwierdzilem że była takowa wydana. Stwierdzam jedynie że czy to będzie wzmiankowane 132 zdjecia w tamtej pubikacji czy 350 w najnowszym albumie to i tak mało wobec znaczenia, dlugości, wielkości filmu Potop w rez. Jerzego Hoffmana, który moim zdaniem tak jak Ziemia Obiecana Wajdy czy Faraon Kawalerowicza nic a nic się nie zestarzał. 350 zdjęć wobec rzeczonych 535i zdjęciowych to wciąż mało, za mało, chciałoby się wiecej. Autorka jak mniemam polemizuje w celu pobudzenia dyskusji i dobrze bo trzeba publicystycznych armat w takim temacie. Bywałem na planach takich superprodulcji w ostatnich 20 latach jko fotoreporter i chętnie spojrzę na zdjęciowe Redivivus. Najchętniej raz jeszcze na nieznane zdjęcia z planu mniej chętnie na tzw. znane mi dobrze fotosy kinowe i tu warto uścislić jakiego typu zdjęcia zawiera Redivuvus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ w czwartym akapicie napisałam o różnicy między reportażem Marii Oleksiewicz pt. 535 dni Potopu a obecnie wydanym albumem. Zawartość merytoryczna nowej publikacji upoważnia do określenia, że to pierwsza monografia. Dodam, że jest również przepaść w jakości zdjęć, jakości papieru i formatu. Wspomniałam także w recenzji (mam wrażenie, że Autor komentarza niedokładnie ją odczytał lub też może wcale), że książka Oleksiewicz jest dokumentem reportażowym, z którego twórcy w znacznym stopniu skorzystali.Nie zaprzeczam, że tamta książeczka z 1975 r. jest cenna, jednak dużo uboższa. Najogólniej mówiąc o te 40 lat, które upłynęły. Co do ilości zdjęć, Autor komentarza sugeruje, że nowa pozycja przynosi tylko 350. W książce 535 dni Potopu jest ich 132, z czego 36 zdjęć jest w kolorze, a resztavjest czarno-biała. To fakt, że książka Oleksiewicz sprawia wrażenie bogato ilustrowanej, ale zdjęcia są małe. Nowa pozycja nie ma na celu zastąpienie tamtej, zresztą trudno dostępnej (czy Autor komentarza ją posiada?). Ma zupełnie inny charakter, o czym napisałam w recenzji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Była 40 lat temu wydana książka repportazowa o 500 dniach na planie tego wielkiego filmu teraz dopiero jest album z 350 zdjęciami. To mało zdjęć moim zdaniem. Tym bardziej cenna jest ta albumowa pozycja i recenzja z niej cenionej recenzentki i znawczyni wszelkich sienkiewiczianów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Możliwe, że łatwiej upolować w internecie:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muszę poszukać gdzieś w księgarniach!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.