Facebook Google+ Twitter

Aleksander Doba wyruszył kajakiem przez Atlantyk na Florydę

W sobotę, niespełna 4 godziny po starcie z Lizbony, policki Olek zadzwonił informując, że mija latarnię morską Farol do Torre do Bugio i wypływa na otwarte, kołyszące się na wietrze, wody Atlantyku.

 / Fot. Wikimedia CommonsKażdy z nas o czymś marzy. Bez marzeń mamy życie stracone. Kiedy człowiek przestaje marzyć - umiera. Taką prawdę życiową wyznaje Aleksander Doba. Człowiek z Polic marzył, aby kajakiem przepłynąć Atlantyk. Marzenie zaczął konsekwentnie spełniać. Zaczął od budowy środka podróży. Kajak o nazwie "Olo" powstał kilka lat temu w stoczni jachtowej kpt. Andrzeja Armińskiego. Wkrótce Aleksander Doba wraz z kolegami wyruszył w drogę.

Rano, ostatniego dnia września 2013 roku, w szczecińskiej stoczni jachtowej Andrzeja Armińskiego (twórcy kajaka i stratega wyprawy transatlantyckiej), wykonano ostatnie poprawki i dokładny przegląd przy nieco zmienionym zgrabniutkim, lśniącym i pachnącym "Olo". Po godzinie 11.00 dzielny emeryt kajakarz z Polic, z trzema kierowcami i swoim wymarzonym pojazdem pływającym na przyczepce, wyruszyli w kierunku Portugalii.

- Chcę wypłynąć w sobotę, 5 października, o wspomnianej godzinie, bo wtedy będzie wysoka woda w związku z przypływem - wyjaśnił kajakarz Olo. - Kajak jest bezpieczny. Próby, który przeprowadziliśmy po zmianach, były pomyślne. Do Lizbony mamy 3 tys. km samochodem. Jak wyruszę z portu, do pokonania kajakiem będę miał ok. 9 tys. kilometrów.

- Pogoda jest wspaniała, czuję się bardzo dobrze, za niespełna godzinę wypływam - powiedział w sobotę, 5 października pod wieczór, w rozmowie z dziennikarzem "Głosu Szczecińskiego", mgr inż. Politechniki Poznańskiej Aleksander Doba. Wyruszył w daleką i długą podróż, z lizbońskiej mariny Doca do Bom Sucesso, zgodnie z planem.

Zobacz zdjęcie - Aleksander Doba i jego kajak przed wyprawą, (fot. archiwum) - "Olo".

Kapitan Andrzej Armiński, konstruktor i wykonawca oceanicznego kajaka, poinformował, że niespełna 4 godziny po starcie, policki Olek zadzwonił informując, że mija latarnię morską Farol do Torre do Bugio i wypływa na otwarte, kołyszące się na wietrze, wody Atlantyku.

- Miał lekki północny wiatr. Zapewniał, że wszystko jest w porządku. Jest wypoczęty i planuje wiosłować przez całą noc - dodał Andrzej Armiński. - W niedzielę rano też zapewniał, że wszystko jest w porządku. Żona kajakarza, Gabriela przyznała, że miała problem z połączeniem. - Ale mąż rozmawiał z synem i synową - dodała.

Przed wyprawą z Lizbony, utytułowany podróżnik i turysta, szybownik i skoczek spadochronowy, zdobywca i odkrywca, brązowy medalista Polski w kajakarstwie górskim Aleksander Doba, zapewniał kolegów i znajomych, że jest silnie naładowany pozytywną energią i "liczy na telepatyczne wsparcie wszystkich sympatyków jego wyprawy".

Kajakarz Olo z Polic nie jest nowicjuszem w podróżach oceanicznych. To druga jego wyprawa transatlantycka. W pierwszej (2010), jako jedyny tego typu podróżnik na świecie, przepłynął Atlantyk, wyłącznie dzięki sile woli i mięśni, z kontynentu Afryki do kontynentu Ameryki. W bezkresną drogę wodną wypłynął z Dakaru w Senegalu, i po trzech miesiącach, zakończył wyprawę u wybrzeży Brazylii. W zaledwie 99 dni pokonał kajakiem 5394 km, czyli siódmą część okrążenia Ziemi. Teraz postanowił dopłynąć z Lizbony do amerykańskiej Florydy – pokona prawie 9 tysięcy kilometrów.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.