Facebook Google+ Twitter

Aleksander Kaczorowski prawie jak Jerzy Urban

Redaktor tygodnika „Newsweek” obalił tezę o bliźniakach: Jarosławie i Lechu Kaczyńskich. Według Aleksandra Kaczorowskiego braci Kaczyńskich jest trzech. Trzeci to... Władymir Putin.

Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki bądź skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą. Bardzo szybko to napisałem, żebyś Szanowny Czytelniku mógł równie szybko odczytać. Aleksander Kaczorowski z redakcji tygodnika „Newsweek” zapisał tytuł swojego artykułu równie szybko. A może nawet jeszcze szybciej. Tak szybko postawił tezę i ją zatytułował, że pomyśleć już nie zdążył.

Przedostatni numer „Newsweeka” przyniósł ważny prawie artykuł (prawie czyni istotną różnicę!). Pan Kaczorowski, a może kierownictwo redakcji pozwoliło sobie zatytułować ów tekst „Kaczyński - prawie jak Putin”. Zgodnie z przewidywaniami redakcji tytuł sprawił, że o „Newsweeku” mówiło się w ubiegłym tygodniu bardzo dużo. Redakcja zadziałała - wydaje się - w myśl starej zasady:

niech mówią nawet źle, byle mówili.

Nie oczekując od „Newsweeka” gratyfikacji za niniejszy tekst postanowiłem zareklamować tygodnik. Robię to z „ciężkim sercem”, bo tytuł, który redakcja wymyśliła, pochodzi z arsenału wczesnego Kurskiego (późny Kurski bowiem nabrał nieco lepszych manier). Aleksander Kaczorowski ukryty za mocnym i dumnie brzmiącym tytułem „Newsweek” postanowił „przylać na odlew” Jarosławowi Kaczyńskiemu, używając do tego kłonicy i gazrurki. Intelekt pozostawił na boku - jak to podczas jarmarcznych awantur bywa.

Instrumentalne traktowanie prawa, autorytarny styl, lekceważenie woli wyborców, gra na nacjonalistycznej strunie - podobieństwa między rządzącymi Polską i Rosją są niepokojąco liczne. Podobny był już punkt wyjścia, z jakiego startowali obaj ci politycy. Do władzy wyniosły ich społeczne nadzieje na wyplenienie patologii, z jakimi wyborcy kojarzyli rządy ich poprzedników. W znakomitej większości wypadków w ten sposób zmieniają się rządy na świecie. Nie tylko w Rosji i Polsce. Wszędzie.

Po wygranych wyborach zaczęły się schody: obaj liderzy skupili się na działaniach służących wyłącznie umocnieniu i zachowaniu zdobytej władzy. Mam takie wrażenie, iż każda partia i każdy polityk, przekonany o słuszności swojej linii programowej uznaje utrzymanie władzy za cel podstawowy. Dziwiłbym się bardzo, gdyby Jarosław Kaczyński w odróżnieniu od Putina skupił się na działaniach, zmierzających do utraty władzy.

Zdumiewa, jak ogromne znaczenie przypisują i Putin, i Kaczyński tajnym służbom. Różnica polega na tym, że Putin opiera swą władzę na ludziach wywodzących się z KGB, podczas gdy Kaczyński tropi ich, gdzie tylko się da, począwszy od WSI. W tym przeciwieństwie jest zaiste bardzo wiele podobieństwa, jak to zawsze bywa między dwoma biegunami!

Bzdura goni bzdurę i bzdurą pogania

Podobnych rewelacji w tekście pana Kaczorowskiego jest więcej. Z litości dla inteligencji Czytelników, a także samego redaktora „Newsweeka” pominę pozostałe. Pozwolę sobie dodać co nieco od siebie.

Pan Kaczorowski pominął bowiem wiele istotnych szczegółów łączących obu polityków. A szkoda. Wymienienie ich w znaczny sposób uprawdopodobniłoby teorię podobieństwa. Dowiodę, że nie jestem wrogiem pana Kaczorowskiego i uprzejmie dopowiem, że obaj mężowie stanu są mężczyznami. Obaj lubią zwierzęta. Obaj potrafią się uśmiechać. Jeden i drugi nosi spodnie i marynarkę. Czy to nie dość szczególne podobieństwo? Czy naprawdę nic za tym się nie kryje?

Cytaty z artykułu Aleksandra Kaczorowskiego i moje do nich komentarze brzmią bardzo zabawnie. Obawiam się, że Czytelnik mógłby odnieść wrażenie iż „Newsweek” z artykułem „Kaczyński – prawie jak Putin” nosi datę 1 kwietnia. Bardzo to złe skojarzenie. Problem, który poruszył autor „Newsweeka” jest bowiem bardzo poważny. Chodzi bowiem o

stan demokracji w Polsce

– i jak się domyślam – zagrożenie tejże przez rządy Jarosława Kaczyńskiego. Sprowokowanie ogólnonarodowej dyskusji na ten temat wydaje mi się potrzebne. Czy ranga problemu, a może nawet zagrożenia usprawiedliwia metodę, jaką zastosował Kaczorowski? Po stokroć nie.

Nie należę do szczególnie wiernych admiratorów Jarosława Kaczyńskiego. Sprawiedliwą miarą oceniam to, co dobrego robi dla Polski i ganię to, co uważam za naganne. Dziś z całą pewnością nie rozpocznę zbiórki na pomnik dla pana Kaczyńskiego. Ale jutro? – kto wie... Stanę jednak w obronie człowieka, którego dla próby medialnego zaistnienia, dla próby zdobycia taniej popularności obrzuca się epitetami satrapy i mordercy demokracji.

Aleksander Kaczorowski i redakcja „Newsweeka” przesadziła. Pogrzebała ideę rzetelnej debaty nad stanem polskiej demokracji. A uczyniła to w sposób kompromitujący dla dobrych obyczajów, dla inteligencji.

Na nic dziś – w tydzień po kompromitującym tekście – próba zwekslowania tonu publicznej pyskówki, jaką „Newsweek” rozpętał na uporządkowaną dyskusję. Na nic pełne rozsądku teksty Jadwigi Staniszkis i Tomasza Lisa. Mleko się wylało.

Łobuzowata publicystyka

znacznej części dziennikarzy, połączona z arogancją, bezczelnością a nawet chamstwem osób publicznych, odstręcza od uważniejszego śledzenia życia publicznego. Pan Aleksander Kaczorowski i redakcja pisma, które do niedawna traktowałem jako oazę rzetelnej publicystyki zajęła poczesne miejsce przy bulwarowym rynsztoku.

Dziennikarze, w krajach takich jak Polska stanowią niebagatelną siłę. Siłę, z którą musi liczyć się każda władza. Nawet ta posądzana o autorytarne zapędy. Jarosław Kaczyński zdaje się nie rozumieć idei demokracji, uznając za niedemokratyczne wszystko co nie służy jego idei. Dał po wielokroć dowód, iż uznał siebie za „zbawcę Ojczyzny”, za człowieka, który reprezentuje jedynie słuszne racje.

Należy z poglądami i działaniami premiera walczyć. Niech orężem w tej walce staną się argumenty rozumu, a nie hucpa, głupota i brak ogłady. Rozumu Aleksandrowi Kaczorowskiemu i redakcji „Newsweeka” zabrakło. Hucpa i głupota zwyciężyła. A we mnie zwycięża oszczędność. Od dziś redakcja tygodnika nie może liczyć na moje cotygodniowe 4,50.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

... dodajmy jeszcze do tego wszytkiego że jest to pierwszy atykuł na temat Kaczyńskiego pod skrzydłami nowego naczelnego.Dotychczasowe publikacje Zaremby i Karnowskiego były - jak na mój gust - bardzo po środku, a do tego fachowe. Czyżby próba przypodobania się tej rzeszy czytelników, którzy są jednak bardziej w pomarańczowo-niebieską stronę? Za cenę trzeźwej oceny sytuacji...

zagadzam się w 100% z oceną artykułu! ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

obiektywizm

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję Panie Andrzeju za trzeźwy ogląd sytuacji. Wielki plus. Brawo brawo

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...moje do nich komentarze brzmią bardzo zabawnie."
"Sprawiedliwą miarą oceniam..."
Samouwielbienie? Gdzieżbym śmiał posądzać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.