
Świat Nura, poprzedni utwór Aleksandra Kościowa został uznany za jeden z najlepszych debiutów roku 2006. Przyznam szczerze, że lektura tej książki wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Na tyle dobre, że pofatygowałem się na spotkanie z autorem by uzyskać od niego autograf. Póki co był to jedyny taki przypadek w moim życiu.
Gatunkowo „Przeproś” trudno jednoznacznie zaszufladkować. Książka stanowi mieszankę elementów przygodowych, psychologicznych, fantasy, romansu, kryminału, horroru czy nawet scenariusza do gry RPG. Inaczej, niż to było w „Świecie Nura", tym razem Kościów umieścił akcję w świecie rzeczywistym, w Warszawie. Na kartach powieści miasto rozpływając się w letnim skwarze jakby oczekuje na coś wielkiego,
jego ulicami krąży wiele osobliwych postaci.
Narracja prowadzona jest z kilku punktów. Czasami jest to wszechwiedzący narrator, czasami zdani jesteśmy na percepcję czy nawet chore imaginacje różnych bohaterów. Główny z nich to Błażej, niedoszły naukowiec i himalaista, który zamiast robić karierę uniwersytecką czy zdobywać kolejne ośmiotysięczniki, ślęczy za ladą w sklepie sportowym rozpamiętując przeszłość.
Z życiowej nudy wyrywa go wypadek, do którego dochodzi w czasie jego drogi do domu, na ulicach miasta. Przeznaczenie styka go z Zuzanną - bardzo osobliwą dziewczynką oraz Martą, która poszukuje swego zaginionego synka. Obie w niedalekiej przyszłości wywrą wielki wpływ na życie głównego bohatera. Równolegle do wydarzeń w Warszawie i jej okolicach odbywamy również wędrówkę przez alternatywną rzeczywistość świata fantasy, która w pewien sposób jest połączona z tym, co dzieje się w stolicy.
Szczerze mówiąc mam ambiwalentny stosunek do tej książki. Z jednej strony uwagę zwraca psychologizm postaci. Studium samotności, społeczne wykluczenie czy nawet elementy schizofreniczne. Ciekawie jest śledzić myśli, uczucia i relacje między postaciami. Śledzimy, jak w samotnym życiu Błażeja po wielu latach znów pojawia się kobieta, jego nadzieje z tym związane.