Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26631 miejsce

Aleksiej Spiridonow: Za co mnie dyskwalifikować?

Rosyjscy siatkarze zakończyli swój udział na Mistrzostwach Świata z piątą lokatą, zaś media nie ustają w cytatach z kontrowersyjnych wypowiedzi przyjmującego "Sbornej". Aleksiej Spiridonow obraża Polaków i może zostać zdyskwalifikowany.

Aleksiej Spiridonow, przyjmujący rosyjskiej reprezentacji w siatkówce. By MaryG90 (Own work) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons / Fot. MaryG90W wywiadzie dla rosyjskich mediów padają słowa, które Polacy natychmiast odczytują jako obrazę. Aleksiej Spiridonow jest już odsądzany od czci i wiary, a ponadto siatkarzowi grozi dyskwalifikacja za kolejne niesportowe zachowania.

Spiridonow uważa, że jego drużyna, mimo iż nie wykonała założonego zadania to zagrała dobrze: "To nie pierwsze mistrzostwa świata, na których "Sborna" zdobyła piąte miejsce." Nie widzi w tym winy trenera Andrieja Woronkowa: "Myślę, że nie można mieć do niego żadnych pretensji." W jego zespole wszyscy grali na maksimum swoich możliwości, zaś sam Spiridonow mówi: "Grałem na jednej nodze - mam kontuzję łąkotki."

Rosyjski siatkarz na pytanie komu kibicował w finale, Brazylijczykom czy Polakom, odpowiada: "Francuzom" - co tłumaczy: "Oni zasłużyli na finał, a te dwie... drużyny... nie są tego warte." Aleksiej Spiridonow zasłynął w świecie z bardziej kontrowersyjnych wypowiedzi.

Kwestia ochrony jaką zapewniano sportowcom w czasie turnieju wzbudziła zainteresowanie mediów: "Przez cały czas minimum pięć samochodów! Na każdego człowieka z zespołu przypadały po dwa karabiny maszynowe, bardzo dużo ludzi z bronią. Wczoraj siedziałem w restauracji, kiedy podszedł do mnie Polak. Został wyprowadzony." Przyjmujący "Sbornej" nie wspomina dobrze tej chwili: "Zaczął w tym swoim wężowym języku coś syczeć..." Aleksiej Spiridonow zapadł na swoiste uczulenie natury lingwistycznej. Jednak czuje się już lepiej od momentu kiedy wrócił do Rosji: "Jestem szczęśliwy. Choćby dlatego, że dzwonią do mnie tacy dziennikarze, którzy nie syczą do słuchawki."

Aleksiej Spiridonow zapytany o przejawy antyrosyjskich nastrojów w Polsce, mówi: "Niczego takiego nie napotkałem. Kiedy przychodziliśmy do restauracji na obiad lub wieczerzać, było wymiecione, wszystkich wyganiali. A na mieście sami nie byliśmy. Zaś kiedy wracaliśmy z meczów, wtykano nam palce w twarz, wykrzykiwano wszelakie plugastwa. Zawsze uważałem Polaków za normalnych ludzi. Kiedy przyjeżdżałem do Polski z Uralem [klub z Ufy - przyp. aut.] wszystko było w porządku. A teraz zrozumiałem, że to zgniła nacja." Tak więc, Spiridonow konsekwentnie odmawiał polskim dziennikarzom choć słowa, mimo wielu próśb z ich strony: "Zdaje się, że tylko Pawłow dał wywiad któremuś z Polaków." Były i inne powody: "Trener Bułgarów Plamen Konstantinow wygnał ich mówiąc, że jeśli chcą wywiadu muszą zapłacić." Dla rosyjskiego siatkarza jest to poniekąd przejawem zdrowych reguł wolnego rynku.

Spore poruszenie wywołał twitt Spiridonowa, w którym nazywa Polaków wulgarnym określeniem "pszeków" : "Tak. Przy czym nie zamierzałem ich obrażać, to miało znaczyć, że nie powiodło im się w losowaniu." Przyjmujący rosyjskiej reprezentacji twierdzi, że Polacy są nazywani "pszekami" z racji specyficznej artykulacji ojczystego języka. Jego zdaniem miało miejsce naturalne odreagowanie: "Oni nas nazywają rosyjskimi psami. Czy to nie jest tak obraźliwe, jak pszek? O Polakach powiedział już Majakowski: "Jadowity naród - jadowity język." Tak więc, można powiedzieć, że zacytowałem klasyka." Dość, że nie było o sielskim sąsiedztwie dziecięcych czasów Dostojewskiego.

Rosjanin twierdzi, że nikogo nie opluł: "Oczywiście, że nie! Co za bzdury? Wcześniej uderzyłbym tego deputowanego, który udzielił wywiadu, a nie pluł na niego." Szef Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej, Ary Graca stwierdził, że w takiej sytuacji Aleksiej Spiridonow winien być zdyskwalifikowany i przypomina inne niestosowne zachowanie siatkarza, kiedy pozorował rozstrzelanie z karabinu maszynowego. Sam zainteresowany nie rozumie stawianych zarzutów: "Za co mnie dyskwalifikować? Za to, że polski kibic powiedział, że na niego naplułem? No to jest brednia."

W rosyjskich mediach zwrócono uwagę na zjawisko upolityczniania sportu. Spiridonow dzieli się swoim doświadczeniem: "Jak można mówić sportowcowi: "Oddaj Krym", czy co oni tam jeszcze krzyczeli? Tak, byłem na Krymie raz w życiu. Ogólnie nie wnikam w to, co tam się dzieje."

Emocje nad osobą rosyjskiego reprezentanta rozgorzały na dobre i bynajmniej nie są to porywy przyjaznych uczuć kraju nad Wisłą. Jest tytułowany nie tylko najbardziej kontrowersyjnym, ale i nielubianym siatkarzem na świecie.



źródło: sports.ru

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.