Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5495 miejsce

Alfons Olszewski. Olimpijczyk z lilijką w życiorysie

II wojna światowa nie oszczędziła mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska. Tamte dni początku wojny wspomina Alfons Olszewski, harcerz i olimpijczyk z 1936 roku.

 / Fot. Haine/CC-BY-SADarek Szczecina: Jaka była w Gdańsku atmosfera przed wojną, jakie panowały stosunki z niemieckimi sąsiadami?
Alfons Olszewski: W latach 20. nie było najgorzej, zdarzały się od czasu do czasu polsko-niemieckie bijatyki, Niemcy najczęściej demolowali polskie skrzynki pocztowe. W miarę upływu czasu atmosfera w Wolnym Mieście psuła się, ale z sąsiadami do końca żyliśmy dobrze. Nie było żadnych zadrażnień. Po dojściu Hitlera do władzy w Gdańsku pojawiło się SA, a następnie SS i gestapo. W ostatnich tygodniach przed wojną przyjeżdżało do nas niemieckie wojsko, ubrane w sportowe dresy, przez stocznię przesyłano broń i mundury. Przy lotnisku we Wrzeszczu rozstawiono działa. Czuło się zbliżającą się wojnę.

W sierpniu 1939 roku wypłynął Pan w rejs. Gdzie zastała Pana wojna?
Wypłynęliśmy w rejs, ale już w Kopenhadze czekał na nas telegram od komandora Ziółkowskiego, nakazujący nam natychmiastowy powrót. Wróciliśmy. Na dwa dni przed wojną udało nam się wysłać matkę z siostrą i siostrzenicą do Lublina. 1 września byłem w naszym domu przy ul. Kościuszki w Sopocie, z ojcem i szwagrem. Nagle, o godzinie 5.30, łomot do drzwi. Krzyki: otwierać! Od razu zrewidowano nas i, o nic nie pytając, tak jak staliśmy, zabrano na gestapo. Tam ustawiono nas twarzą do ściany przy tym trochę szturchając. Potem spisano nasze personalia, wypytywano o organizacje, do jakich należeliśmy. Około 9.00 załadowano nas na ciężarówki i zawieziono do Gdańska, do Victoriaschule. Tam czekało na nas gestapo i gapie. Najgorsze były kobiety. Pluły na nas, wygrażały i buntowały eskortę, aby nas natychmiast powiesić. Na plac szkolny biegliśmy między szpalerem SS-manów, którzy bili nas lagami gdzie popadnie. Jakiś czas trzymali aresztantów na placu. W pewnym momencie pojawił się na niebie polski wodnopłatowiec z Pucka. Niemcy wpadli w popłoch. Zaczęli strzelać do samolotu, chociaż tego typu samoloty nie miały uzbrojenia. Potem odgrywali się na nas.

Jakie informacje o sytuacji w kraju, o losach rodzin docierały do was?
Niemcy dbali o odpowiednią propagandę. Mówili nam, że Westerplatte już zajęte, że ich wojska doszły pod Warszawę, że są już w całej Polsce. Ale mieliśmy nadzieję, że to nie prawda. Zresztą było słychać strzały. Potem zaczęły się przesłuchania szczegółowe. Często pomagali nam przypomnieć różne fakty, oczywiście przy pomocy siły.

Pytali np. o tajne organizacje paramilitarne działające w Wolnym Mieście?
Jakie ja mogłem mieć informacje typu wojskowego? Wprawdzie przed wojną w harcerstwie byłem na szkoleniu, gdzie zapoznawano nas z bronią, materiałami wybuchowymi itp. Ale o tym nikt nawet nie śmiał mówić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

b
  • b
  • 29.09.2012 17:08

tak, wpomnieć wystarczy Kusocińskiego
odgrywali się na sportowej konkurencji

Komentarz został ukrytyrozwiń
Robercik Mały
  • Robercik Mały
  • 27.09.2012 09:31

Na sportowcach faszyści też się mścili, zwłaszcza gdy nie chcieli ich reprezentować.

Komentarz został ukrytyrozwiń
nick
  • nick
  • 26.09.2012 02:14

niby harcerz a dał się złapać jak dziecko

Komentarz został ukrytyrozwiń
b
  • b
  • 25.09.2012 07:27

bardzo ciekawa historia, nie wkomponowuje się w to co nam do głów w szkole wkładali.

Komentarz został ukrytyrozwiń
oc
  • oc
  • 25.09.2012 02:58

bardzo ciekawe, obywatel WMG na olimpiadzie reprezentuje białego orła a nie sfastykę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.