Facebook Google+ Twitter

Alicetea: potrzeba chęci zmian na lepsze

Chociaż młodzi, już znaleźli się w czołówce polskich zespołów reggae - Daniel "Adaś" Adamczyk oraz Konrad Mizera vel. Mizer zdradzają jak z muzyki uczynić broń, która trafia prosto do serca. Yoba Joj!

Alicetea / Fot. Zdjęcia udostępnione przez zespół.Pierwsze wrażenie – bardzo was dużo! Jak i kiedy udało się wam zgrać 8 osób?
-Mizer: Nie było łatwo, poświęciliśmy dużo czasu na próby i szlifowanie materiału. Dodatkowo nasz skład często się zmieniał i z każdym nowym grajkiem musieliśmy zaczynać od początku. Ale zanim zaczęliśmy razem grać, musieliśmy najpierw zacząć razem rozmawiać. To drugie okazało się znacznie trudniejszym wyzwaniem. Na szczęście połączyła nas wspólna pasja do baletów i wyrzucania sobie prawdy „po pijaku”. Wszelkie problemy zostały wyjaśnione, co prawda pojawiły się nowe, związane głównie z brakiem umiaru, ale cel poprawy komunikacji między nami został osiągnięty.
-Adaś: Dobrze, że nie gramy w filharmonii! Jakie oni muszą robić balety żeby się dogadać w tyle osób! [śmiech] Z potrzeby komunikacji wewnątrz-zespołowej wytworzył się nawet odrębny język, oparty na żołnierskich komendach, filozofii gnostyckiej i dziedzinie nauki zwanej psychologią tłumu na pustyni..., a wyrażenia wchodzące do naszego słownika noszą zaszczytne miano "patolizmów" [śmiech]

Zagłębiając się w lekturę waszej strony możemy odnaleźć smaczki w postaci zabawnych docinków. Czy humorem spajacie grupę?
-Mizer: Każda kapela często staje w obliczu sytuacji, w której nie wiadomo jak się zachować. Po udanym koncercie, bisowaniu i tłumie ludzi klepiących nas po plecach, wsiadamy do busa w drogę powrotną. Przed odjazdem organizator wypłaca dwa razy mniej kasy, niż się umawialiśmy, albo w ogóle i z uśmiechem na twarzy mówi: „Ale koncert był super!”. W tym momencie pozostaje nam tylko śmiech i to ten z gatunku „śmiech na sali”. To nas rzeczywiście spaja i raczej żartujemy z samych siebie, bo na poważnie, sytuacje, które nas spotykają nie mogłyby się przecież wydarzyć.
Co innego na scenie, tam zawsze jesteśmy skupieni i na poważnie. Nie robimy kabaretu, tylko muzę pełną gębą, coś co ma wywołać znacznie bardziej skomplikowane efekty niż śmiech.
-Adaś: Na pewno należymy do gatunku Humor sapiens i staramy się w sobie rozwijać "ciętość riposty". Niestety, często żartując na temat otaczającej rzeczywistości dostrzegamy w ludziach cynizm i zgorzkniałość..., dlatego nie pozostaje nic innego jak obrócić to w kolejny żart. "Świat nie wierzy łzom, szkoda naszych łez"- jak mawiał poeta.

Jedyna dziewczyna w zespole nie czuje się zdominowana przez tak duże grono samców? Są sytuacje, że trzeba pokazać „kto w zespole nosi spodnie”?
-Mizer: Zaskoczenie. Po raz pierwszy publicznie podajemy do wiadomości, że Alicja już z nami nie gra.

???
-Mizer: Odeszła być może dlatego, że za często ją tłamsiliśmy. Choć nie wydaje nam się, by jej tolerancja na męskie popisy nagle spadła, to przyznać trzeba, że gentlemanami nie byliśmy. Wszystkiemu winny jest nasz kierowca.
-Adaś: Myślę, że nie tylko kierowca, ale również ogólnopolski rynek, produkujący rzeczy w kratkę oraz wyż demograficzny sprzed pięciu lat. Poza tym, no właśnie, jesteśmy samcami. W myśl zasady mojej profesorki: "Faceci to wieczni chłopcy, tylko zabawki z czasem mają bardziej skomplikowane", dlatego (pozdrowienia dla feministek) to Alicja będąc dzielną mamą Gai czasami pokazuje "jak w życiu nosić spodnie". Pozdro Ala!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.