Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Alina Żemojdzin: - Praca, której nie było...

Pozycja materiału w rankingach:

26648 miejsce

Dział: Kultura

Ocena: 22pkt

Oceń:

Alina Żemojdzin: - Praca, której nie było...


- Zmiany ciała służą tak naprawdę czemu innemu - jest to poddanie się dyktatowi koncernów kosmetycznych i farmaceutycznych, w fałszywym złudzeniu wolności i panowania nad życiem - rozmowa z Aliną Żemojdzin, absolwentką gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, autorką projektu linii kosmetyków wyszczuplających wyprodukowanych z ludzkiego tłuszczu.


Cała ta sprawa bardzo wiele kosztowała Cię emocjonalnie. Warto było?
- Traktuję to jako doświadczenie. Tak bywa, gdy jest się zaangażowanym w to, co się robi. Nie chcę być artystą, który chowa prace do szuflady, zamyka drzwi pracowni i nie komentuje rzeczywistości. Sztuka powinna być zaangażowana. Dla mnie wypowiadanie się w ten sposób jest teraz najbardziej naturalną formą. Podczas studiów podobnie - zawsze sztuka zaangażowana, krytyczna. Bardzo bliska była mi praca „Naprawdę”, pokazałam ją w Instytucie Wyspa na wystawie „Strażnicy doków”. Interesował mnie medialny obraz Solidarności, a konkretnie dwuznaczność postrzegania historii, niemożność dotarcia do prawdy, a to na skutek kwestionowania dawnych autorytetów, jak i celowej manipulacji mediów. Druga moja praca, ważna dla mnie, to „Purity”, czyli „Czystość”. Ze starych prześcieradeł, wielokrotnie pranych, wybielanych, odplamianych uszyłam suknie ślubne. Potem zrobiłam performance, który sporo mnie emocjonalnie kosztował – musiałam stoczyć walkę ze sobą, by to zrobić. Ubrana w jedną z tych sukni, rzuciłam się jednemu z obecnych w galerii facetów na szyję i poprosiłam, by podał mnie dalej. Suknia, symbol czystości, i ja „podawana dalej”... Pragnienie czystości wewnętrznej, odzyskania jej, walka o to. Nie można tworzyć bez pełnego zaangażowania się.

Opowiedz o swoich studiach. Momentach ważnych dla Ciebie.
- Na początku była pracownia Sławoja Ostrowskiego, można było robić u niego dokładnie to, na co miało się ochotę, co było o tyle dla mnie fajne, że ja jestem po liceum plastycznym, więc już podstawy rzeźby miałam. Później zdecydowałam się na Intermedia, bo szukałam innych środków wypowiedzi, i tu był profesor Klaman, ale jeszcze wcześniej Wojtek Zamiara, bardzo ciekawa postać na uczelni. Byłam też rok na FAMU (Filmová a televizní fakulta Akademie múzických umění v Praze) tam zobaczyłam jak wygląda profesjonalna produkcja filmów i wideoklipów wraz z całym sztabem ludzi. Na ASP jest tak, że masz pomysł, dostajesz kamerę i od początku do końca to realizujesz, włącznie z montażem i resztą detali. A tu zobaczyłam, jak wygląda praca z całym sztabem ludzi, gdzie każdy jest odpowiedzialny za swoją część. Spodobało mi się to. Tam też narodził się pomysł mojej pracy dyplomowej. Co do samej ASP w Gdańsku, to powiem, że nie tylko studenci profesora Klamana są odważni i otwarci na komentowanie rzeczywistości, nie tylko oni. Ludzie, generalnie, wciąż jeszcze chcą mówić. A ja cieszę się, że mam poparcie uczelni, to dla mnie bardzo ważne.

Nie sądzisz, ze stała się ciekawa rzecz - Twoja praca zaczęła żyć samoistnie, życiem wykreowanym przez media i obecnie jej siła oddziaływania jest większa? Czy nie udało się, paradoksalnie, pokazać czegoś więcej - jak bardzo wszyscy jesteśmy manipulowani?
- Tak. Świat wirtualny, czyli praca, której nie było…Matrix.
Obrona pracy / Fot. Alina Żemojdzin

Zobacz także:


Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Natalia Klimczak 25.03.2009 22:18

Ocena: Ocena pozytywna 71 Ocena negatywna 74

+ Spójny i ciekawy wywiad. Dobrze, ze powstał bo dzięki niemu Alina Żemojdzin mogła wreszcie powiedzieć więcej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Gierczak 25.03.2009 10:24

Ocena: Ocena pozytywna 76 Ocena negatywna 59

" A potem na forum internetowym czytałam wypowiedzi kobiet, że kupiłyby te kosmetyki, gdyby tylko były skuteczne"---> to najlepszy dowód, że ta wystawa była potrzebna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krystyna Wierzbicka 25.03.2009 10:06

Ocena: Ocena pozytywna 84 Ocena negatywna 65

Artystka powiedziała już A, to teraz czekamy na ... B.

"Myśl, która doprowadziła mnie do zrobienia tej pracy, dotyczyła samej racjonalności, która jest podstawą systemu klocków lego, a która wydała mi się przerażająca: nie można z tych klocków zbudować nic, na co nie pozwala precyzyjny, racjonalny system".
Powiedział Zbigniew Libera, a jego klocki "Obóz koncentracyjny" znalazły się w zbiorach Muzeum Żydowskiego w Nowym Jorku.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 25.03.2009 09:46

Ocena: Ocena pozytywna 79 Ocena negatywna 63

Reakcja mediów histeryczna.
Czy publiczność jest gotowa przyjmowac az tak awangardowe prace? Jak wynika z wywiadu - tak.
Ale awangarda obrobiona przez media, to już całkiem co innego: majaczą w mrocznej dali "Medaliony", faszyzm, bo przecież u nas wszystko musi odnosić do martyrologii , szargania świętosci i obrażania uczuć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.