Facebook Google+ Twitter

Alkohol to nie opłatek. Czy musiał się pojawić na świątecznym stole?

Sprawa nietrzeźwych kierowców wraca jak bumerang, zwłaszcza po jakimś incydencie, po świętach, gdzie kilka bądź kilkadziesiąt osób traci życie z tego powodu.

Oczywiście, jak zawsze, w te najbardziej rodzinne święta, odżyła sprawa jazdy "na dwóch gazach". Zginęło na drogach w tym okołoświątecznym czasie 29 osób. W porównaniu do roku ubiegłego poczyniliśmy duży postęp, bo w roku ubiegłym straciło życie "tylko" 10 osób.

Złapanych pijanych kierowców było 750 w tym roku (27 grudnia o 13.00, radio TOK FM podało liczbę około tysiąca), a w ubiegłym 589.

Nie można nazwać ich bandytami, przecież są to porządni ludzie i tysiące innych osób się oburzy na taki epitet. Nawet za takie słowo mógłbym porządnie oberwać, gdybym znalazł się w zasięgu takiej zdenerwowanej osoby, a raczej należałoby powiedzieć osób, ponieważ w tych dniach rzadko pije się w samotności, wszak to święta rodzinne są.

- Chyba coś poprzewracało ci się w głowie, człowieku? - sypią się w tej chwili pod moim adresem gromy. - Mój syn albo mąż ma być bandytą, dlatego że sobie troszeczkę wypił w święta z najbliższymi? - to najczęstsza linia obrony w takich przypadkach.

Dopadła mnie taka myśl, którą pozostawię bez komentarza. Gdyby w wypadku autobusowym zginęło te 29 osób - żałoba narodowa w kraju pewna.

Aby pokazać od dawna znane i tolerowane zjawisko, dokonam następującej symulacji. Tysiąc osób złapanych po spożyciu alkoholu i tych niesprawdzanych, powiedzmy 3 tysiące, daje razem około 4 tysiące nietrzeźwych kierowców. Myślę, że tych nieskontrolowanych było znacznie więcej, ale pozostańmy przy tej mojej prostej wyliczance. Alkohol spożywali przecież z rodziną, załóżmy pięcioosobową, a więc liczba tych, co wiedzieli o pijanych "rajdowcach" wsiadających za kierownicę sięgnęła 20 tysięcy. Każdy czytający te wyliczenia wie, że to są prawdopodobnie zaniżone dane. Zostańmy jednak przy tych 20 tysiącach ludzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Gdyby naród nie pił, to przychód by spadł a wtedy ci nie pijący płacili by większe podatki, a po co. Bo gdy ludek się napije to jakoś lżej się robi na myśl o tym jak rząd nas w konia robi. A więc za zdrowie rządu, no to cyk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Czechach nie mają problemu z pijanymi kierowcami. Za prowadzenie po alkoholu jest mandat o równowartości 5000 zł, auto takiego kierowcy ląduje na parkingu policyjnym, z którego trzeba je wykupić, a sam kierujący po natychmiastowym odebraniu mu prawa jazdy ląduje w areszcie jak pospolity przestępca. Do Polaków też takie kary by dotarły.

A co do stosunku do picia to 400m ode mnie młody człowiek zabił się po prostu skręcając na skrzyżowaniu bo po alkoholu nie opanował auta. W sklepie kobiety to tak skomentowały:
"jaki ten Bóg niesprawiedliwy - nie wiadomo czemu zabrał młodego dobrego człowieka do siebie, a przecież mógł jeszcze tyle pożyć".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszelkie apele do narodu można, za przeproszeniem, o kant d... potłuc - Panie Marku. Naród pił, pije i pić będzie bez względu na okoliczności i za kierownicę po pijaku będzie siadał. Gdy wracałam z wigilii od przyjaciół, widziałam na własne oczy na ul. Zgierskiej jak jakiś facet prowadził samochód od krawężnika do krawężnika. Dobrze, że "mój" kierowca w porę się zorientował, że mamy w tym momencie do czynienia z potencjalnym mordercą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arkadiuszu, człowiek uczy się do końca życia. Nie słyszałem dotychczas o "łyk-endach"...
Rozbawiłeś mnie do łez, pomimo że temat bardzo ponury.
Pozdrawiam serdecznie

Komentarz został ukrytyrozwiń

A bez opłatka?
52 "łyk-endy" w roku?
A urodziny i imieniny międzyweekendowe?
A bez okazji?
Zgroza...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.