Facebook Google+ Twitter

Alkoholicy. Drogi na dno

Alkoholicy pospolicie zwani żulami, to prawdziwa plaga zarówno metropolii jak i miasteczek. Odwracamy wzrok, udajemy, że są niewidzialni. Niewidzialni, zaszczuci... ludzie…

trudno oprzeć się pokusie...Widujemy ich codziennie na ulicach. Drobne pijaczki, lumpenproletariat, żule, menele. Często stają się ofiarami niewybrednych żartów, a jeszcze częściej omija się ich z obrzydzeniem. Mówimy: niech się do pracy wezmą! Zżerają tylko pieniądze porządnych podatników! Odżegnujemy się od nich, jak gdybyśmy mogli się zarazić dżumą, żółtaczką, czy AIDS. Narzekamy na wszystkie możliwe sposoby. Obrzucamy pogardliwymi spojrzeniami, traktujemy jak bydło, niezdolne do jakichkolwiek uczuć.

Większość ludzi nie zastanawia się nawet nad tym, że przecież taki człowiek też był kiedyś bezbronnym dzieckiem, które patrzyło z ufnością na swoich rodziców. Lecz zamiast uśmiechniętych twarzy domowników widziało jedynie zgnębioną matkę, zapitego ojca, pobitego brata. Dorastając, miało wokół siebie tylko mroczne, zagrzybione ściany, stęchłą atmosferę unoszących się oparów alkoholowych. Wsiąkało w przykry świat, samo w końcu powielając obserwowany przez długie lata schemat. Tworzy się zaklęty krąg, który naprawdę trudno przerwać. Tworzą swoje enklawy, z których ciężko jest się wydostać. Bariera jest zbyt wysoka, często nie do pokonania dla ludzi z praktycznie odciętym dostępem do informacji choćby o warunkach normalnego życia. Przebywają w swym dusznym świecie jak szczury w klatkach.

Stoczyć się może także ktoś, kto wcale nie pochodzi z takich kręgów. Znałam kiedyś dziewczynę, której ojciec stoczył się, mimo że jego rodzina wcale nie była patologiczna. Widywałam go później często pod "budką z piwem". Ktoś inny, mając w domu wszelkie wygody, nie znajdując jednak zrozumienia u rodziny, znalazł je na ulicy. Ktoś jeszcze załamał się, gdy stracił pracę i opuściła go żona. Ktoś kolejny, po śmierci rodziców znalazł się domu dziecka, a po wyjściu, bez perspektyw na przyszłość, wybrał alkohol.

Drogi na dno są różne. Nie ma jednej reguły, może z wyjątkiem takiej, że czasem nie każdy jest w stanie poradzić sobie z brutalną rzeczywistością, która go otacza. Nie każdy jest na tyle silny by z optymizmem i wiarą w oczach dążyć do sukcesu. Pamiętajmy o tym następnym razem, widząc na ulicy nieprzystosowanego…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

brawo!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

WOW !!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

nadal jestem w szoku !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

rewelacja! bardzo dobry tekst !!! jeden z lepszych tekstów jakie czytałem , SUPER !!!
wróże przed Tobą świetlaną przyszłość !!! jestem w szoku ... BRAWO !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst - nie zapominać, że ten o którego nieraz się potkniemy jest człowiekiem - takim jak my, który w większości wypadków takiego życia przecież sobie nie wybrał. Ostatnio przeczytałem pewną książkę, gdzie umierający człowiek spoglądał na dusze tych co "zostali". Leżący na chodniku pijany mężczyzna okazał się być duszą pełną miłości, która takie zadanie ma do spełnienia właśnie tutaj - wpływać na innych ludzi, budzić współczucie, sprawić, by ktoś zainteresował się losem podobnych osób. Paradoksalnie ich rola jest większa niż się nam wydaje, choć niektórzy włożą tę interpretację między bajki, to nazywanie kogoś "marginesem społecznym" jest nie do końca na miejscu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.