Facebook Google+ Twitter

Alkoholizm intelektualny i polityczny

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-04-09 18:54

Profesorowie i dziennikarze, tworzący lobby protestu antylustracyjnego zachowują się jak zaatakowani faktami alkoholicy, zachowują się tak, jak ja bym się zachował dwadzieścia kilka lat temu, utwierdzając się w przekonaniu o własnej niezawisłości i integralności wewnętrznej, o jakości nieskażonego "ja", zagrożonego zewnętrzną opresją.

nn Nie ma obaw, co do praw autorkich / Fot. Ja w trakcie - 1984 r.Doskonale wiadomo, co musi zrobić alkoholik, chcący zmienić swe życie na lepsze i wiadomo też, że innej drogi ku poprawie nie ma. Otóż musi wziąć na twarz prawdę o swoim nałogu - ze wszystkimi takiego kroku konsekwencjami. W przeciwnym wypadku pozostanie w beznadziejnie splątanej sieci fałszu i zaprzeczeń, i będzie nadal tkwił w stanie czynnej choroby.

Profesorowie i dziennikarze, tworzący lobby protestu antylustracyjnego i przeciwników składania oświadczeń wydają się być całkowicie odporni na tę wiedzę. Zachowują się jak zaatakowani faktami alkoholicy, zachowują się tak, jak ja bym się zachował dwadzieścia kilka lat temu, utwierdzając się w przekonaniu o własnej niezawisłości i integralności wewnętrznej, o jakości nieskażonego "ja", zagrożonego zewnętrzną opresją.
Nie bez przyjemności poddając się alkoholowej gorączce miewałem chwile spotkań z jakimiś ludźmi z innego świata, ze świata, zwanego trzeźwym, nastawionymi krytycznie (aczkolwiek tolerancyjnie) do procedury, w jaką ująłem swoje życie.

Ci najmądrzejsi z rozmówców nie oceniali mnie, a jedynie prezentowali oczywiste fakty, które jak najbardziej przemawiały przeciwko mnie - ujmijmy to górnolotnie - jako jednostce ludzkiej. I jakże ja - intelektualny czaruś, salonowy "błyskotliwiec", chyba ze szczerą sympatią traktowany przez ludzi z tzw. towarzystwa, a jednocześnie ulubieniec meliniarzy i niekoniecznie atrakcyjnych meliniarek z ulicy Dobrej, Łuckiej, Pereca i kilku ulic praskich z Brzeską na czele - a więc, i jakże ja reagowałem na oczywiste fakty i jeszcze bardziej oczywiste argumenty z owych faktów wynikające, wypowiadane przecież spokojnym głosem przez spokojnych, myślących ludzi?

Reagowałem totalnie - bezlitośnie ciąłem zarzutem agresji, skierowanej przeciwko mojej odrębności osobowej i jednostkowej niezależności. Miażdżyłem Bogu ducha winnego interlokutora przypisaniem mu zamiaru odarcia mnie ze wszystkich możliwych i niemożliwych atrybutów godności ludzkiej, wmawiałem mu niecny zamiar dokonania psychicznej, mentalnej i umysłowej "urawniłowki", obdarzałem go podejrzeniem o chęć dokonania kastracji wyobraźni, rozumu oraz wszelkich objawów twórczego indywidualizmu, a także o chęć napiętnowania mnie żółtą gwiazdą inności i wystawienia mnie zakutego w pręgierz na publiczną agorę.

Czułem rozpierającą mnie dumę z mojej śmiałej pryncypialności, z mojej absolutnej wyższości nad marnym sługusem rozumu, a może nawet pachołkiem - broń Boże - rozsądku. Gdyby mi ktoś wtedy powiedział, że właśnie grzęznę w bagnie fałszu i zaprzeczeń - to bym mu pokazał, gdzie raki zimują i pewnie znowu odczułbym pełnię satysfakcji, jaką daje poczucie własnej wyjątkowości.
(pw)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 11.04.2009 19:23

+ :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.