Facebook Google+ Twitter

Allen znów wielki

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-05-13 17:06

Woody Allen to po prostu filmowiec jedyny w swoim rodzaju, który gwarantuje emocje na poziomie nieporównywalnym do powszechnie znanych.

Filmowego geniusza współczesnego kina Allana Stewarta Konigsberga, powszechnie znanego jako Woody Allen, nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać. Jest to jeden z najbarwniejszych, a zarazem nieprzewidywalnych twórców. Jego dzieła są wielowymiarowe, często ubrane w wyrafinowany humor i zakończone trafnymi wnioskami dotyczącymi życia każdego z nas. Osobiście filmy Woody Allena nie stanowią dla mnie obowiązkowego repertuaru, jednak raz na jakiś czas wybieram jego produkcje, aby doświadczyć kina na poziomie odbiegającym od powszechnej komercjalizacji.

Z ponad rocznym opóźnieniem (światowa premiera miała miejsce w maju 2008 roku), na ekrany polskich kin trafia najnowsze dzieło Allena zatytułowane „Vicky Cristina Barcelona”. Wcześniejszy obraz Allena „Sen Kasandry” zawiódł widzów, którzy przestraszyli się, że filmowiec powoli zaczyna się wypalać. Na szczęście, ku ich uciesze, wszystko wróciło do normy, czego najlepszym przykładem jest opisywany „Vicky Cristina Barcelona”.

Obsada aktorska jest zderzeniem świeżości i hiszpańskiego temperamentu. Penelope Cruz, ulubienica Pedro Almodovara to tylko jej niewielka część. Obok pięknej Katalonki na ekranie pojawiają się Scarlett Johansson, Rebecca Hall oraz obiekt kobiecych westchnień, znany z filmu braci Coen „To nie jest kraj dla starych ludzi”, Javier Bardem. Każda z tych osób zna się na swojej pracy, a spotykając się wspólnie na planie jednego filmu idealnie się na nim uzupełniali. Odpowiedni ludzie, na odpowiednim miejscu, pod okiem prawdziwego mistrza. To nie mogło się nie udać.

Dwie najlepsze przyjaciółki wybierają się na wakacje do słonecznej Barcelony. Ułożona i inteligenta Vicky (Hall), za niedługo ma wyjść za mąż Christina (Johansson) szalona i otwarta, nie potrafi chociaż na chwilę pozostać w jednym miejsce. Dwie różne kobiety, każda szukająca innych doznań, poznają przystojnego hiszpańskiego malarza, Juana Antonio (Bardem), który sporo namiesza w ich życiu. Wprowadzi je do świata egzotycznych doznań, których prawdziwego smaku nie miały okazji nigdy poznać. Wszystko zacznie ulegać komplikacji, kiedy w całą sytuację wmiesza się była żona Juana, Maria Elena (Cruz).

„Vicky Cristina Barcelona” to prosta, bez wielkich fajerwerków historia miłosna, opowiedziana widzowi głosem narratora. Niestety zabieg umieszczenia osoby trzeciej nijako pasuje do kina allenowskiego i jest bardziej domeną familijnych produkcji. Gdyby nie ten rażący minus, reszta wypada naprawdę dobrze. Podczas oglądania najbardziej urzekają przepiękne zdjęcia, gdzie Barcelona stała się ich głównym aktorem. Człowiek daje się porwać urokowi miasta do tego stopnia, że czuje oddech jego klimatu na swoich plecach.

Woody Allen angażując utalentowanych aktorów, mógł spać spokojnie. Każdy z nich wywiązał się należycie z powierzonej mu roli, nawet Scarlett Johansson, która często bywa nijaka, zasługuje na oklaski.

„Vicky Cristina Barcelona” pomimo romantycznej opowieści z pewną nutą odpowiedniego humoru, nie zawodzi i z pewnością zasługuje na uwielbienie. Twórca kolejny raz udowodnił, że nie ma tematu którego się boi, a przy tym da się wyciągną z niego odpowiednie wnioski. Woody Allen to po prostu filmowiec jedyny w swoim rodzaju, który gwarantuje emocje na poziomie nieporównywalnym do powszechnie znanych.

Łukasz Grudzień
Materiał pierwotnie opublikowany w http://www.students.pl/kultura/details/24148/Vicky-Cristina-Barcelona-emocje-jakich-malo

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.