Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27311 miejsce

Almodovar zmienił skórę. Recenzja filmu "Skóra, w której żyję"

Pedro Almodovar w najnowszym dziele powraca na ekrany kin ze swym dawno oszlifowanym diamentem aktorskim, jaki odkrył przed laty dla światowego kina - Antonio Banderasem. Historia zatoczyła krąg.

 / Fot. fot. materiały prasoweReżyser, który zaczynał karierę od kręcenia amatorskich filmów porno, również w swoim ostatnim obrazie sięga do tematyki nie obcej mu od lat. Oddaje się współczesnej wariacji na temat ciała i płci oraz ich znaczenia dla człowieka, któremu przyszło funkcjonować w kulturze i społeczeństwie.

To, co nosiłem pod skórą


Jednak najnowszy film działa dużo mocniej niż dotychczasowe obrazy hiszpańskiego reżysera. "Skóra, w której żyję" ma szansę stać się jednym z najbardziej szokujących filmów w dorobku artysty. Aktualność tematu i problemu, jaki porusza w swym najnowszym obrazie Almodovar niepokoi mnogością znaczeń. Te zaś ukryte są pod płaszczykiem, chciałoby się rzec, pod skórą, współczesnej estetyki i kanonów piękna, dziedzin, w których najgłośniej chyba wypowiada się medycyna estetyczna. Z pozoru coś, co winno służyć przyjemności, własnemu zadowoleniu i spełnieniu, przeradza się w koszmar człowieka zdegradowanego do roli, jaką wyznacza mu jego ciało oraz to, czym staje się ono dla innych.

Miłość i skafander


Człowiek uwikłany w ciało. Ciało, które nas zdradza, zniewalając umysł popędami i pokusami, jakim trudno się oprzeć. Ciało i płeć potrafi zmienić nasz umysł. Almodovar pokazuje, że to nie my wpływamy na swoje ciało, ale to ono wpływa na nas, budując naszą tożsamość i może zmienić nas całkowicie. Jest naszym przekleństwem, jako jedyne medium doznawania rozkoszy, ale jest także naszą bronią. Czy historia o przemocy, obsesyjnej miłości, i chęci zemsty może mieć szczęśliwe zakończenie? Almodovar, chociaż wydaje się to niemożliwie, mimo że stworzył swój najnowszy film w oparciu o thriller i dramat psychologiczny, pełen tragedii poszczególnych ludzi i kilku rodzin, udowadnia, że i owszem - tak.

Nienasycone pożądanie


Współczesna chirurgia plastyczna w zamyśle estetycznym może zbliżać się do sztuki. Dążenie do ładu harmonii i piękna, porusza za sprawą sztuki wyższe, duchowe wymiary egzystencji, ale już sztuka uwikłana w ciało? Może wyzwalać coś duchowego? Wydaje się, że nie, estetyka uwikłana w ciało może już tylko budzić nienasycone pożądanie. Nie na darmo kiedyś mistyczne ekstazy łączono z doznawaniem największej rozkoszy cielesnej. Zastanowienie się chwilę nad tą kwestią, pokazuje jak wiele spraw i problemów splata się bezpośrednio z naszym ciałem - nawet religia.

Czytaj więcej -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za świetną recenzję, warto zobaczyć!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.10.2011 11:23

Tak, podobał mi się ten film. Mimo tego, że już po 1/3 jego trwania dość łatwo można było się domyślić jaki jest zamysł reżysera to warto go obejrzeć do ostatniej sceny. Ciało, podział na kobiety i mężczyzn - czasami sobie myślę, że to właśnie ludzie i kultura, w której żyjemy chcą w nas widzieć kobiety i mężczyzn, co właściwie, jakby się nad tym zastanowić, nie ma aż takiego wielkiego znaczenia, przynajmniej w obecnych czasach. W każdym razie trzeba przyznać, że ten film jest inny od poprzednich filmów Almodovara, szczególnie jeśli chodzi o estetykę. Jednak bardziej szokowała mnie "Kika". Fajnie się czytało tą recenzję;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.