Facebook Google+ Twitter

"Alpy" Lanthimosa - premiera jutro, recenzja już dziś

Jak radzić sobie z odejściem bliskiej osoby? Wynająć kogoś, by odgrywał ją przez jakiś czas po stracie. Tym trudnią się bohaterowie "Alp", porównywalnych wielkością z tytułowymi górami. To niecodzienny dramat o ludzkiej złożoności.

 / Fot. PlakatCzym "Cztery miesiące, trzy tygodnie i dwa dni" były dla kina rumuńskiego - tym samym dla kina greckiego był niedawny "Kieł" (2009). Teraz filmy z tych krajów dzielą się na te przed i na te po. Ja sam po "Kle", po kilkunastu latach obcowania z filmami, przekonałem się, że cały czas może powstać w sztuce coś zupełnie nowego i niepowtarzalnego. Ba, możliwe, że okaże się w XXI wieku, że film do tej pory dopiero raczkował... Reżyser grecki, a więc nieznany, Giorgos Lanthimos, przy udziale zupełnie świeżej obsady stworzył dzieło do którego opisania brak było czasowników, przymiotników i rzeczowników, pozostały wykrzykniki och, ach!

Jednym zdaniem - Lanthimos zamknął cały świat w jednym filmie, jednocześnie wrzucając w niego porcję indywidualnych i niepowtarzalnych ludzkich kompleksów, jak i uniwersalną alegorię odnośnie świata. Kolejny wyprodukowany przez niego tytuł, "Attenberg" (2010) był na pewno nie gorszy, miał mniej skondensowane napięcie i bardziej widoczną teatralność, ale jego autentyzm i siła oddziaływania nie słabły.

"Alpy" (2011) trzymają dobry kurs. W pierwszej kolejności urzeka mnie w nich sposób prowadzenia aktorów, a w zasadzie aktorek. Do wymienionej w nagłówku grupy terapeutycznej "Alpy" należą bezimienne dziewczyny grane przez Aggeliki Papoulię i Arianę Labed. Pierwsza z "Kła", druga z "Attenberg", spotykają się tu razem. Wydaje się, jakby to dzieci grały w teatrzyku, a jednocześnie co jakiś czas dokonywały pauzy i wychodziły poza swoje role. Czasami przerwa jest wywołana dziecięcym śmiechem, czasami odwrotnie - dojrzałą świadomością, że nawet grając, gra się na ludzkich emocjach - i w tym momencie dokonują pewnych przejść. Przykład, taka Papoulia - jej gra jest wielopoziomowa, jak w "Ostrożnie, pożądanie", nie wiemy kiedy jest sobą, o ile jest sobą w ogóle (sceny, nie tylko seksu, odzierają je z intymności, irracjonalne zachowania przypominają czasami jej grę z "Kła", więc można zaryzykować, że to jej styl bycia/maniera aktorska) kiedy gra postać, a kiedy gra postać, która ma grać postać itd.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.