Facebook Google+ Twitter

Alternatywa dla Wielkiego Wybuchu

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2014-02-22 07:50

Od pewnego czasu proponuję inną wizję, niż dotychczas przyjętą, powstania Wszechświata w postaci obserwowanej przez nas obecnie.

Jest ona podyktowana jednak moją wyobraźnią, a nie rozważaniami naukowymi, czy też czasem bywa, dość wydumanymi propozycjami naukowców, przy moim pełnym szacunku do nich. Np.niektórzy proponują hipotezę istnienia wszechświatów równoległych, inni teorię strun itp.

Wydaje się, że najbardziej proste wyjaśnienia są bliższe rzeczywistości, niż skomplikowane niepotrzebnie rozważania. Przykładem takich rozważań jest przyjmowanie, że tak ogromna ilość materii Wszechświata mogła powstać w wyniku Wielkiego Wybuchu niczego. Chyba jest to niezbyt logiczny wniosek.

Należy pewnie zacząć od hipotezy, że Wszechświat jest jeden i skończony, choć jego granice są płynne. Najprawdopodobniej Wszechświat w niewyobrażalnie odległej przeszłości posiadał konsystencję „galarety” elementów energetycznych, które poprzez wzajemne oddziaływania grawitacyjne utrzymywały względną równowagę wobec siebie. Pozostawiam specjalistom w tej dziedzinie nazwanie wspomnianych elementów energetycznych.

Zakładam przy tym, że te elementy posiadały jakąkolwiek, choć nikłą masę. Poza tym, poprzez analogię do obserwowanych obiektów kosmicznych (np. galaktyk) przy założeniu, że wczesny Wszechświat posiadał kształt nieco rozciągniętej na równiku kuli (czy też dysku), składającej się z tych elementów energetycznych można przyjąć, że część ze wspomnianych elementów była wyrzucana przez siłę odśrodkową poza spójną ”galaretę”. Zakładam także, że kula, czy też dysk wczesnego Wszechświata był w wiecznym, ponadczasowym ruchu obrotowym. Też na zasadzie analogii do obecnie obserwowanych obiektów kosmicznych. Wszak wszystko się kręci.

Wyrzucone elementy prawdopodobnie siłą ogromnej grawitacji „galarety” powracały z dużą szybkością czyniąc niezłe zamieszanie w tej zrównoważonej „galarecie”. Powodowało to łączenie się elementów energetycznych i w ten sposób powstawała protomateria. Oczywiście z początku na obrzeżach okołorównikowych wszechświatowej „galarety”. Można sobie wyobrazić, że ta protomateria była także wyrzucana przez ogromną siłę odśrodkową i ponownie przyciągana przez ”galaretę” Wszechświata. Ponieważ jednak posiadała już większą masę docierała głębiej w „galaretę” Wszechświata. Może tak to się zaczęło, a nie poprzez Wielki Wybuch niczego. Resztę dokonała wzajemna grawitacja.

Nie przekonująca jest także interpretacja obserwacji dokonywanych np. przez teleskop Habla i przy pomocy innych urządzeń umieszczonych na Ziemi, czy też w kosmosie. Wg tych interpretacji Wszechświat się rozszerza jak nadmuchiwana bańka mydlana, z możliwością jego ewentualnego kurczenia się. Wygląda na to, że interpretatorzy zakładają, że Ziemia znajduje się w centrum Wszechświata. My pozostajemy w jednym miejscu, a wszystkie inne jego elementy odchodzą od nas. Czy nie jest to dziwne założenie? Przecież równie dobrze możemy być położeni na skraju Wszechświata. Może więc nasze wnioski są niepełne i bardzo błędne?

Czy z każdej obserwowanej strony Wszechświat się rozchodzi? Może tylko się kręci? Raz jego elementy od nas się oddalają, a później może się przybliżą? Wymaga to jednak obserwacji Wszechświata na przestrzeni miliardów (może jedynie milionów) lat, a to już przekracza nasze możliwości obserwacyjne.

W tym kontekście nasuwa się pytanie, jak dochodzi do zderzania się galaktyk skoro odległość między nimi powinna wzrastać? Jednak udało nam się zaobserwować zderzenia galaktyk i w końcu prawdopodobnie nasza galaktyka zderzy się z galaktyką Andromedy. Jak to wytłumaczyć zgodnie z przyjętymi przez naukowców zasadami, że Wszechświat się rozchodzi? Pewnie dość równomiernie, a może jednak nie?

Choć to dziwne założenie, ale gdyby jednak przyjąć, że z jakichś względów jesteśmy w centrum Wszechświata, obserwacja w każdym możliwym kierunku powinna wykazywać oddalanie się od nas wszelkich obiektów kosmicznych. Nie wyklucza to jednak założenia, że one kiedyś do nas ponownie się zbliżą. Jeśli jednak w którymś z kierunków obserwacji można zauważyć mniejsze tempo ich oddalania od nas, może to wskazywać na nasze położenie we Wszechświecie. Nie podejrzewam przy tym, że znajdujemy się w jego centrum. Przede wszystkim jednak może to wskazać na nasze położenie wobec lokalnych struktur Wszechświata. Jest on bowiem tak niewyobrażalnie ogromny, że prawdopodobnie jesteśmy skazani na jedynie gdybanie w tym temacie. Nie znaczy to, że nie jesteśmy w stanie poznać zasad jego działania. Wręcz przeciwnie – możemy i powinniśmy. Mam nadzieję, że w końcu ludzkości uda się tę wiedzę osiągnąć.

Można także przyjąć, że tylko niewielka część energii Wszechświata się zmaterializowała. Jej większość nadal jest znaczącym elementem Wszechświata, nazywanym przez nas czarną energią. Zmaterializowana energia niejako pływa w tej nazwanej przeze mnie „galarecie” energetycznych elementów kosmicznych. To, co nazywamy pustką kosmosu, w rzeczywistości nie jest próżnią, a jest wypełnione cząstkami energii. Spora część zmaterializowanej energii, która nie przekształciła się w gwiazdy, świecące własnym światłem, stanowi ciemną materię. Występuje ona w postaci planet i kosmicznego „gruzu”, czyli komet, asteroid itp. Jak już przypuszczamy ta czarna materia stanowi też niezłą część Wszechświata.

Mam świadomość, że przebicie się z powyższą hipotezą z utrwalonym intelektualnie poglądem jest mało prawdopodobne. Mam jednak nadzieję, że spowoduje ponowne przemyślenie w dziedzinie powstania Wszechświata w obserwowanej przez nas obecnie jego postaci.
(Mirosław Krasowski)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.