Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41379 miejsce

Alternatywnie utalentowani

Gdy przeczytałam tekst „To my, Polacy”, przypomniało mi się, że za moich studenckich czasów miałam możliwość rozpracować fascynujący temat o stereotypie cudzoziemca w kulturze innych krajów. Zebrany materiał dał mi dużo do myślenia.

Przede wszystkim wyłoniła się z tego bardzo dziwna sprawa. Wydaje się, że rozum zbiorowy (na skalę narodu lub państwa) ma być oszałamiająco mądry, bo przecież każdy naród wydaje geniuszów w każdej dziedzinie. Tymczasem często ten rozum zbiorowy ma na oko latek tak pięć, nie więcej. Bo siebie i innych postrzega w sposób bardzo prymitywny i powierzchowny. Reakcja jednego państwa na to, co robi inne państwo, często przypomina kłótnie w żłobku: „Zabierz swe zabawki i nie siadaj już na moim nocniczku!” (przykładów nie podaje, wystarczy uważnie czytać prasę...). Tak było, tak jest, tak będzie. Bo właśnie na takim wysokim poziomie na pierwszy plan wypychają się podświadome, z dzieciństwa zakodowane stereotypy „ja jestem dobry – on jest zły”, „inny ma lepiej”, „on jest wszechmocny – ja jestem bezsilny” i tak dalej. W kontakcie z cudzoziemcem zawsze odzywają się w nas jednocześnie dwie prastare dziecinne zasady, wpojone nie w mózg, ale chyba w rdzeń kręgowy: „jestem najlepszy” i „jeśli robie źle, jestem niegrzeczny i, co za tym idzie – najgorszy”. To ta sprzeczność uczuć o bardzo wysokim napięciu często z góry określa nasze stosunki z innym narodem.

Każdy naród zaczyna kontakty z innym narodem od nieufności: któż wie, jakie zamiary ma to całkiem inne od nas plemię? Zaczyna się od języku i wszystkich cudzoziemców, jak leci, Słowianie kiedyś mianowani niemowami - „Niemcami”. Inne różnice też są postrzegane błyskawicznie i od razu są budulcem do ściany odcinającej „nas” od „innych”. Ale to, za co jesteśmy skłonni siebie obwiniać, czego się wstydzimy, nie zawsze jest postrzegane jako wada! Bo zawsze człowiek widzi przede wszystkim to, co rożni się od kultury własnej, rodzimej, i to właśnie widzi jako wadę. Japończyków widzimy jako ludzi całkowicie pozbawionych namiętności i dziwimy się im, a jest to monstrualny błąd, bo właśnie Japończycy przeżywają olbrzymie namiętności. Ale robią to „prywatnie”, bo dobre wychowanie nakazuje im „zachować twarz”, nie obciążając otoczenia własnymi emocjami. Stereotypy zawsze są dziecinne i śmieszne. Stąd powierzchowność sądów. Np., w kulturze rosyjskiej Polak jest przede wszystkim widziany jako a) chełpliwy, b) rycerski i c) skory do bójki, nikt natomiast nie spostrzega zamiłowania do alkoholu, bo sami też jesteśmy niewolni od tego nałogu. Naszym zdaniem w tej dziedzinie daleko Słowianom do Finów, więc palmę pierwszeństwa oddaliśmy im, bo na co dzień mamy z nimi do czynienia przeważnie w stanie „odry monopolowej”, jak to kiedyś określili Stefan Wiech. A Polki są zawsze piękne i kokieteryjne. Nikt nie przekona Rosjanina, że w Polsce też gdzieniegdzie są kobiety poważne, brzydule lub staruszki. To kraj wyłącznie pięknych kobiet i już!

Francuz jest dla nas wzorem kochliwości i lekkomyślności, Włoch jest cholerykiem, Niemiec – nudnym pedantem. Ta ostatnia opinia jest właśnie przykładem dziecinnego gniewu na tego, kto jest „lepszy” („aha, wszystko ma poukładane, jak mamusia każe, ale jest nudny, nie będę z nim się bawił!”). Chyba wszyscy wiedzą, że dziecko, które było urodzone w dobrej rodzinie i odnosi sukcesy w wielu dziedzinach, wyrasta na pewnego sobie osobnika, który czuje się lepszym od innych.

Są narody, którym się poszczęściło tak samo, jak takim dzieciom. Wielka Brytania na przykład. Przekonanie Brytyjczyków o tym, że są lepsi, jest chyba już genetyczne. Na szczęście, sami zdają sobie sprawę, że dziś to się wydaje komiczne, więc Michael Flanders i Donald Swann napisali geometrycznie śmieszną „Pieśń przesądów patriotycznych” (Song of Patriotic Prejudice), oparta właśnie na stereotypach cudzoziemców w kulturze brytyjskiej. Gorąco polecam! Bo z niej wynika, że „Niemcy są Niemcy, Rosjanie są „czerwoni”, a Włochy żrą czosnek w łóżku”, i że „Anglicy są najlepsi, a kwiatem Anglików są autorzy pieśni”. Utwór ten, po myśli autorów, ma doprowadzić do cholery zwolenników poprawności politycznej, bo mają jej serdecznie dość. W losach tej poprawności właśnie jest paradoks, odzwierciedlający sprzeczność pomiędzy myśleniem na poziome jednostki ludzkiej (bądź co bądź człowieka XXI stulecia) i prastarymi stereotypami na poziomie kręgu rdzennego.

Ten geniusz, co wymyślili „polityczna poprawność”, miał bardzo dobre chęci. Chciał, żeby człowiek trochę pomyślał, zanim rzucić obelżywe banalne słowa do bliźnich. Żeby najpierw zdał sobie sprawę, że „inny” nie znaczy „gorszy”. Osobiście wolę być panią „puszystą”, niż „grubą”. „Afro-Amerykanin” brzmi o niebo lepiej niż „czarnuch”. I to naprawdę jest potrzebne, bo wtedy „inność” od razu robi się bardziej ludzką i bliską. Zapomniał ten geniusz tylko o tym, co właśnie jest dobrymi chęciami brukowane. Co i raz wzbiera w nas fala piekielnego pierwotnego przekonania, że inny równa się „gorszy” lub „lepszy”, i wtedy określenie, że słowników politycznej poprawności staje się... obelga!

Los taki spotkał przede wszystkim pojęcie „alternatywnie utalentowany” (“differently abled”), którym Amerykanie chcieli, niestety, zastąpić określenia w rodzaju ”niedorozwinięty”, „opóźniony w rozwoju” i tak dalej. Oczywiście, odbiło się to niezłym rykoszetem i od razu zaczęto mówić „No, ty, alternatywnie utalentowany!” zamiast „głupolu”, „debilu”, „kretynie”. Szkoda, że „zapaskudzono” takie piękne określenie... Bo wszyscy jesteśmy „alternatywnie utalentowani”: każdy ma swoje talenty, dotyczy to też narodów! To, że mamy też wady, to też jest ludzkie, nawet na skalę narodową. Ale myślenie o tym, co wydaje się wadą, zawsze jest zgubne, bo pozbawia nas wiary w siebie i własny naród. To tak samo, jak z nastolatka, co ma pryszczyk. Jej się wydaje, że wszyscy na ten pryszczyk patrzą, więc zachowuje się skrępowanie i dziwnie. I dopiero tym zachowaniem bidula zwraca na siebie nieżyczliwą uwagę, a myśli, że wszystko przez ten pryszczyk!

Gruzińskie przysłowie mówi, że zawsze można znaleźć mocniejszego od mocnego, bogatszego od bogatego, piękniejszego od pięknego i tak dalej.

W Indiach, gdzie przecież zrodziła się i rozkwitła bogata i tajemnicza cywilizacja, śmiecącą dużo więcej, niż w Polsce lub Rosji i nikt tam się tym nie przejmuje. W sprawie nadużycia alkoholu radzę przejechać się promem Helsinki-Stockholm-Helsinki. A co do chęci do bójki, to Ormianie lub Gruzini pod tym względem są chyba niezrównani....

Co do Polski i Polaków, to przede wszystkim dla świata, Polska kojarzy się z miłością do wolności, z rycerskością, z Chopinem i Ogińskim, z męstwem, z niepodległością. To wiem na pewno, sama pytałam!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Kolejny inteligentny i ciepły artykuł. Hasło, że rozum zbiorowy ma nie więcej niż 5 lat, bardzo udane :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Daje plusa za poziom stylistyczny, bo zdecydowanei sie nalezy. Milo przeczytac dobry felieton;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

[+] Ciekawe skojarzenia. W to mi graj!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.