Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19251 miejsce

Alternatywy 4 kontra Dylematu 5

Od lat panuje moda na sequele. "Miś" zastąpił "Rysia" - to przykład z dużego ekranu. Jeśli chodzi o telewizję, lata 80. powracają w nowym wydaniu. Dowodzi tego najnowszy serial Grzegorza Warchoła...

1 maja TVP pokazała pierwszy odcinek serialu "Dylematu 5" w reżyserii Grzegorza Warchoła. Założeniem twórców była kontynuacja kultowego serialu "Alternatywy 4". Moim zdaniem próba przeniesienia dawnego klimatu we współczesne realia jest nie tylko ryzykiem, ale i zmierzeniem się z talentem Stanisława Barei.

W filmie grają m.in.: Witold Pyrkosz i Zofia Czerwińska - w roli państwa Balcerków, Wojciech Pokora - jako myśliwy, który zamiast Teodora wyprowadza na spacery jamnika, a także słynny duet Kotek & Kołek, czyli Kazimierz Kaczor i Jerzy Kryszak. Nie zabrakło Stanisławy Celińskiej (pouczającej szkolne dzieci na temat tsunami), Jerzego Bończaka - wynalazcy, który zamienił stare laboratorium na nowoczesnego laptopa oraz Anny Chitro w roli Alicji.

Oczywiście nikt i nic nie zastąpi wspaniałego Romana Wilhelmi (Stanisława Anioła), który manipulował życiem mieszkańców bloku. Tymczasem nowym przewodniczącym wspólnoty mieszkaniowej został Tomasz Sapryk, który wcielił się w postać Jana Pokornego. Aktor nie uniknie porównań z osobowością pierwowzoru i będzie musiał zapracować na własną, suwerenną tożsamość.

Mimo obecności znanych aktorów, których darzę ogromnym szacunkiem, nowe role "pachniały" amatorszczyzną. Według mnie kolejne odcinki nie spełnią oczekiwań widowni. W serialu pojawiają się wymuszone dowcipy i szydzenie z organów państwowych - policjanci, którzy przerabiają kurs angielskiego dla początkujących i niezaangażowana straż pożarna. Nie brak też stereotypów i nawiązań do sąsiadów zza wschodniej granicy i dziennikarzy zadających standardowe pytania.

Warto dodać, że to widzowie mają wydać werdykt odnośnie dalszej produkcji serialu. O tym, czy powstaną dalsze odcinki "Dylematu 5" zadecydują oni głosując w audiotele.

Trzeba przyznać, że mamy poważny dylemat - oddać głos na "tak" czy przekreślić szansę kontynuację filmu?

Choć polskie realia uległy diametralnej zmianie, a społeczeństwo goni za standardami Unii Europejskiej, panuje zapotrzebowanie na dobrą komedię-satyrę. Twórcy filmowi usiłują trafić w gusta zarówno dawnego, jak i młodego pokolenia. Osiągnięcie złotego środka często okazuje się poważnym wyzwaniem. Dawniej ośmieszano PRL-owskie realia - dziś śmiejemy się ze wszystkiego co polityczne i trzymające władzę.

Reżyser miał zamiar pokazać rzecz o polskim nieudacznictwie. Niestety, nie tylko uwidocznił polskie przywary, ale i przypomniał mi stare powiedzenie: widzowie nie lubią odgrzewanych kotletów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.05.2007 14:29

Oglądałem pierwszy odcinek - "Złotopolscy" są śmieszniejsi. Przy tym co widziałem, to pierwowzór Barei był majstersztykiem. Kontynuacja to kompletna porażka, lepiej zdjąć to z anteny jak najszybciej. Jeśli autor miał pokazać polskie nieudacznictwo, to zrobił to doskonale, bo to produkcja, jak na razie, całkiem nieudana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

pierwszego odcinka nie widziałem. Ale z tego co przed chwilą słyszałem dzisiaj wieczorem znów będzie okazja;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

To byłą porażka (Pierwszy odcinek oczywiście). Humor w stylu:
"Nie wolno trzymać torby z bombą bo może rozerwać". "A ja bym chciała by mnie rozerwała" - mnie nie śmieszy ;/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.