Autor usunął profil
Jeszcze rok temu śmiałam się z amerykańskich kaznodziejów prowadzących kampanię mającą na celu wprowadzenie do szkół nauczania kreacjonizmu na miejsce teorii ewolucji. Jednak po sobotnim wykładzie prof. Giertycha już nie jest mi do śmiechu.
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 26.10.2006 17:14
Jeżeli komuś zarzucam niewiedzę, staram się pilnować tego, by w tym co piszę nie było błędów merytorycznych i staram się mieć jakieś zaplecze dotyczące tematu. Niezależnie od tego, czy w serwisie, w którym każdy może publikować co chce, czy w "profesjonalnej" prasie, pewna rzetelność wydaje mi się bardzo istotna.
Marek Zadorożny 26.10.2006 14:51
Przebiegły jestem, ale widze, że rzeczowo podeszłaś do tego co piszesz i to mnie urzekło. Mam nadzieje, że nie tylko w tym artykule tak będzie ;-)
Autor usunął profil 26.10.2006 10:40
PS: żeby nie było, pisząc o homoseksualiźmie jako wynikowi pewnego wychowania czy przeżyć miałam na myśli ludzi, jakby komuś z kontekstu wynikało inaczej.
Autor usunął profil 26.10.2006 10:38
Okrutnie Pan przebiegły, nie wiem co Panu odpowiedzieć. Może zacznę od tego, że ewolucja to zwykły proces, a nie jakaś siła sprawcza świata, której możemy przypisywać nieomylność. Po drugie - homoseksualizm to _małe_ utrudnienie w przekazywaniu materiału genetycznego, a nie cecha utrudniająca przeżycie. Dalej - mutacje to jedno, dochodzi też dziedziczność - to właśnie na drodze dziedziczenia te mutacje przechodzą na kolejne osobniki. Homoseksualiści nie są bezpłodni. Proszę zastanowić się, jaki procent homoseksualistów żyje w homoseksualnych związkach, czy samotnie, a ilu, w tym też tacy, którzy swoich preferencji do końca świadomi nie są, zakłada rodziny. Czyli ilu z nich przekazuje swoje geny dalej. Jeżeli ma pan na myśli homoseksualizm wśród zwierząt - nie wiem czy faktycznie odnotowane są przypadki zwierząt ograniczających się JEDYNIE do stosunków ze swoją płcią (być może w takim wypadku lepiej byłoby mówić o biseksualiźmie). Poza tym - homoseksualizm w dużym stopniu jest kwestią genetyki, jednak bywa też wynikiem wychowania etc - tego ewolucja nie wykluczy.
Chętnie poruszyłabym też kwestię, czy w tej chwili silniejszy wpływ na ewolucję gatunku ludzkiego ma kultura czy natura, ale to temat na większą dyskusję, a i sama nie do końca czuję się kompetentna do jej podejmowania.
Mam nadzieję, że choć trochę rozjaśniłam Pańskie wątpliwości - niestety, z wykształcenia nie jestem genetykiem, ale zrobiłam to najlepiej jak umiałam.
Marek Zadorożny 26.10.2006 02:37
Dominiko, mam do Ciebie pytanie, bo sam jestem ciekawy jak to jest. Otóż, korzystne mutacje dające organizmowi większą szansę przeżycia występują u coraz większej liczby osobników populacji w kolejnych pokoleniach. Czy to znaczy, że komoseksualizm ostatecznie wyginie? Nie daje on przecież większej szansy przeżycia. Wręcz przeciwnie ;-)
Beata_B> To co pisał ojciec Theilard nazwałbym poezją. To moja teoria :-)
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +2462)