Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

182217 miejsce

Alzheimer vs Darwin

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-10-22 20:01

Jeszcze rok temu śmiałam się z amerykańskich kaznodziejów prowadzących kampanię mającą na celu wprowadzenie do szkół nauczania kreacjonizmu na miejsce teorii ewolucji. Jednak po sobotnim wykładzie prof. Giertycha już nie jest mi do śmiechu.

Poczynania kilku natchnionych ludzi żyjących na innym kontynencie rzadko mnie niepokoją, chyba, że mogą mieć jakiś wpływ na moje życie – tak długo, jak robią przez to krzywdę tylko sobie – to ich problem. Jednak gdy taki natchniony człowiek, dodatkowo noszący tytuł profesora, będący pracownikiem naukowym cenionej instytucji, usiłuje przeforsować pomysł, by mój bratanek za kilka lat uczył się w szkole o tym, że "Bozia stworzyła człowieka, a ewolucja to bzdura" – sytuację uznaję za niebezpieczną.

Teoria ewolucji Karola Darwina w jej pierwotnej formie nie jest wolna od błędów i jest dziś raczej traktowana jako pewien punkt wyjścia dla teorii obowiązującej obecnie, która stanowi jedną z głównych podstaw współczesnej biologii. Nie znaczy to jednak, że teorii ewolucji jako takiej można zaprzeczyć. Tym bardziej nie uprawnia to nikogo do propagowania teorii, mówiąc krótko, szkodliwych (chociażby dla nauki), takich jak kreacjonizm.

Absurdy w stanowisku pof. Giertycha

Pomijając ogólny absurd stanowiska prof. Giertycha, zadziwiające są dla mnie luki w jego argumentacji, wynikające ze zwykłej niewiedzy. Weźmy chociażby jego wywód na temat neandertalczyków i określenie ich mianem „rasy człowieka”. Rozumiem, że odkrycie, że homo sapiens sapiens i homo neanderthalensis ( dawniej nazywany homo sapiens neanderthalensis) to prawie na pewno odrębne gatunki udokumentowane zostało na przestrzeni ostatnich kilku lat i nie każdy musi o tym wiedzieć. Zastanawia mnie jednak to, że wiem o tym ja, a botanik-genetyk z PANu - nie.

To, że prof. Giertych jest botanikiem, nie zoologiem, nie usprawiedliwia go wcale. O ile w przypadku zwierząt niektóre fakty, jak na przykład pewna specjalizacja, nie zawsze są łatwe do zaobserwowania, wśród roślin można wszystko zobaczyć "jak na dłoni" – zarówno specjalizację jak i proces dochodzenia do niej, który odbywa się szybciej. Potwierdzi to każdy hodowca roślin.

Retoryka LPR

Stwierdzenie, że „mutacje są zawsze szkodliwe” to z kolei klasyczny przykład retoryki ludzi związanych z LPR. Zmiany, odmienność – w wypowiedziach osób takich jak poseł Wierzejski słowa te mają zabarwienie pejoratywne. Profesor Giertych zapomniał najwyraźniej, że język nauki jest neutralny, pozbawiony pojęć takich jak „dobro” i „zło”. Wiązania słowa „mutacja” z czymś złym i szkodliwym spodziewać się można po ludziach pozbawionych jakiegokolwiek wykształcenia, którym najczęściej kojarzy się ono z trzecią ręką wyrastającą z czoła – taki tok rozumowania u człowieka, który zdał chociażby maturę, jest dla mnie mocno niepokojący.

Zdaję sobie sprawę z tego, że system uzyskiwania wyższych tytułów naukowych nie zawsze jako główne kryterium uznaje wiedzę. Jednak by zostać profesorem, najpierw trzeba być doktorem (nie mówię tu oczywiście o tytule honoris causa), a jeszcze wcześniej magistrem, wcześniej trzeba zdać wiele egzaminów, w tym egzamin wstępny na studia oraz egzamin maturalny – to się raczej nie zmieniło na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Domyślam się więc, że jakąś wiedzę prof. Giertych kiedyś posiadał. Jednak człowiek o większej niż podstawowa wiedzy biologicznej na pewne stwierdzenia, które padły podczas jego prelekcji nigdy by sobie nie pozwolił.

Co w takim razie stało się z wiedzą prof. Macieja Giertycha? Według mnie albo wywietrzała z czasem, albo po prostu nie może już być odpowiednio wykorzystana w związku z obniżoną tzw. „jasnością umysłu” (na co wskazuje powoływanie się na rzekome widzenia potwora z Loch Ness przy uzasadnianiu przekonania, że dinozaury wyginęły dużo później, niż nam się wydaje – o ile w ogóle wyginęły). Zniwelowanie pewnych przypadłości związanych z zaawansowanym wiekiem niestety jeszcze się ewolucji nie udało.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 26.10.2006 17:14

Jeżeli komuś zarzucam niewiedzę, staram się pilnować tego, by w tym co piszę nie było błędów merytorycznych i staram się mieć jakieś zaplecze dotyczące tematu. Niezależnie od tego, czy w serwisie, w którym każdy może publikować co chce, czy w "profesjonalnej" prasie, pewna rzetelność wydaje mi się bardzo istotna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przebiegły jestem, ale widze, że rzeczowo podeszłaś do tego co piszesz i to mnie urzekło. Mam nadzieje, że nie tylko w tym artykule tak będzie ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.10.2006 10:40

PS: żeby nie było, pisząc o homoseksualiźmie jako wynikowi pewnego wychowania czy przeżyć miałam na myśli ludzi, jakby komuś z kontekstu wynikało inaczej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.10.2006 10:38

Okrutnie Pan przebiegły, nie wiem co Panu odpowiedzieć. Może zacznę od tego, że ewolucja to zwykły proces, a nie jakaś siła sprawcza świata, której możemy przypisywać nieomylność. Po drugie - homoseksualizm to _małe_ utrudnienie w przekazywaniu materiału genetycznego, a nie cecha utrudniająca przeżycie. Dalej - mutacje to jedno, dochodzi też dziedziczność - to właśnie na drodze dziedziczenia te mutacje przechodzą na kolejne osobniki. Homoseksualiści nie są bezpłodni. Proszę zastanowić się, jaki procent homoseksualistów żyje w homoseksualnych związkach, czy samotnie, a ilu, w tym też tacy, którzy swoich preferencji do końca świadomi nie są, zakłada rodziny. Czyli ilu z nich przekazuje swoje geny dalej. Jeżeli ma pan na myśli homoseksualizm wśród zwierząt - nie wiem czy faktycznie odnotowane są przypadki zwierząt ograniczających się JEDYNIE do stosunków ze swoją płcią (być może w takim wypadku lepiej byłoby mówić o biseksualiźmie). Poza tym - homoseksualizm w dużym stopniu jest kwestią genetyki, jednak bywa też wynikiem wychowania etc - tego ewolucja nie wykluczy.
Chętnie poruszyłabym też kwestię, czy w tej chwili silniejszy wpływ na ewolucję gatunku ludzkiego ma kultura czy natura, ale to temat na większą dyskusję, a i sama nie do końca czuję się kompetentna do jej podejmowania.

Mam nadzieję, że choć trochę rozjaśniłam Pańskie wątpliwości - niestety, z wykształcenia nie jestem genetykiem, ale zrobiłam to najlepiej jak umiałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dominiko, mam do Ciebie pytanie, bo sam jestem ciekawy jak to jest. Otóż, korzystne mutacje dające organizmowi większą szansę przeżycia występują u coraz większej liczby osobników populacji w kolejnych pokoleniach. Czy to znaczy, że komoseksualizm ostatecznie wyginie? Nie daje on przecież większej szansy przeżycia. Wręcz przeciwnie ;-)

Beata_B> To co pisał ojciec Theilard nazwałbym poezją. To moja teoria :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.