Facebook Google+ Twitter

Am I a spy?

Czy warto reporterowi przyznawać się do dziennikarstwa? Może czasami lepiej podać się za przysłowiowego Kowalskiego, albo za agenta Tomka?

Dziś krótko - kilka uwag na marginesie pracy dziennikarza obywatelskiego. Otóż często zdarza się, że wykonując fotografie placu budowy, spotykam się z nieprzyjemnymi komentarzami, groźbami i innymi próbami odwiedzenia mnie od pracy dziennikarza, co już samo w sobie jest łamaniem prawa. Zastanawiałem się, dlaczego tak jest, że na pewnych budowach robotnicy niemal pozują do zdjęć, uśmiechają się, dopytują się kiedy i gdzie zdjęcie się ukaże, a na innych pracownicy uciekają, natomiast jak spod ziemi wyrasta kierownik, który przy pomocy krzywej miny i gorzkich słów stara się przegonić mnie z miejsca publicznego (często fotografie wykonuję po prostu na ulicy)?

Odpowiedź wydaje się prosta. Ktoś, kto nie ma niczego do ukrycia, nie będzie się chował i okazywał agresji. Inaczej mówiąc, na takiej budowie występują nieprawidłowości, najczęściej nie przestrzega się przepisów BHP lub zatrudnia robotników "na czarno". Wówczas fotografia w mediach może stać się niewygodnym dowodem.

Jak podaje Państwowa Inspekcja Pracy, w roku 2008, w co piątym kontrolowanym podmiocie inspektorzy ujawnili nielegalne zatrudnienie lub nielegalną inną pracę zarobkową, niezgłoszenie osoby zatrudnionej lub wykonującej inną pracę zarobkową do ubezpieczenia społecznego, podjęcie przez bezrobotnego zatrudnienia itd. Jak nietrudno się domyślać, najczęściej tego typu proceder występował w najbiedniejszych regionach Polski, w województwach: podkarpackim (37% kontrolowanych podmiotów), a w następnej kolejności - kujawsko-pomorskim (25%) i warmińsko-mazurskim (24 proc.).

Dałoby się przełknąć tę gorycz, gdyby chodziło wyłącznie o prywatne inwestycje. Sęk w tym, że podobnie postępują firmy wykonujące inwestycje na zlecenie instytucji publicznych, np. samorządu terytorialnego. Wygląda to trochę jak strzelanie gola do własnej bramki. Taka firma nie odprowadzi odpowiednich podatków, nie zapłaci składki ZUS za pracownika, a w razie wypadku leczenia podejmie się publiczna służba zdrowia. Ale nie ma się czemu dziwić, skoro duża część przetargów posiada tylko jedno kryterium - cenę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Czy to w zajawce to aluzja do Naczelnego?;-) Dla czytelności stylistycznej poświęciłbym 100 proc. poprawność i zrezygnował z tego "a" - Am I Spy? - wcale nie jest takie złe, a jak się czyta!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.