Facebook Google+ Twitter

"Amador". Nieudane ukazanie imigrantów jako nieudaczników

W kinach "Amador", dramat z elementami czarnej komedii o nielegalnej imigrantce opiekującej się starszym człowiekiem. W roli głównej Magaly Solier z "Gorzkiego mleka" i "Madeinusa".

 / Fot. Materiały prasoweMarcela i Nelson są nielegalnymi imigrantami. Na ostatnim etapie podróży do nowej ojczyzny przeżyli dramat – jeden z ich współtowarzyszy podróży został odstrzelony przez nadgorliwych strażników. Nie wiadomo skąd są, trzeba się tylko domyślać, gdzie dotarli, bo poza tym, że to hiszpańskojęzyczny kraj bogatszy od ich ojczystego, niewiele o nim wiemy.

Przestrzeń miejska nie ma właściwości, dlatego że oglądamy ją z perspektywy ludzi po pracy, starających się nie pokazywać publicznie, nie uczestniczących w życiu kulturalnym (przez co równie dobrze mogłaby to być Hiszpania, jak Argentyna) etc.

Ich jedynym celem jest przetrwanie. Przy nich przeciętne życie sąsiadów zdaje się luksusem. Na miejscu, ledwo wiążą koniec z końcem – dosłownie – wiążą końcówki róż i przycinają je, by nazajutrz wyglądały dla klientów w miarę świeżo.

Marcela, spodziewająca się dziecka, wynajmuje się jako opiekunka dla starszego człowieka, tytułowego Amadora. Jego rodzina wyjeżdża, pozostawiając Amadora w rękach Marceli. Wiele nie zdradzę, jeżeli powiem, że Amador umiera, bo dzieje się to dość szybko, dla opiekunki zbyt szybko – opłacana za każdy dzień pracy ma świadomość, że śmierć podopiecznego to koniec zarobku. Dziewczyna nie informuje więc nikogo z rodziny Amadora, licząc jednocześnie na… No właśnie, nie wiadomo na co. Jedyną jej aspiracją jest to, by rzecz się nie wydała, bo nie tylko nie starczy jej na rachunki, ale jak za oszustwo trafi w ręce policji, na pewno zostanie wydalona z kraju.

Reżyser Fernando León de Aranoa robi wszystko, żebyśmy uwierzyli w to, że Marcela jako imigrantka jest skazana na życiowego pecha, a w spiętrzone kłamstwo wchodzi z biedy. Marcela pokazana jest dość stereotypowo - jest nieodpowiedzialna, nie wie co robić, żeby coś zmienić w swoim życiu. Jako widz można przywiązać się do jej losu tylko na zasadzie współczucia sytuacyjnego, ale i o to trudno, bo pod wpływem jej nazwijmy wprost – głupich - decyzji rzecz przestaje obchodzić. Przyczynia się też do tego fakt, że to, co zapowiadało się na dramat, zamienia się w czarną komedię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Z opisu (nie oglądałem) można by może (???) spojrzeć na to z innej strony - porównać ten film do filmów o ludobójstwie, zachowując oczywiście odpowiednie proporcje. W filmach tych (np. Pianista, Hotel Ruanda, Lista Schindlera, Idti i smotri, Jeńcy, Podać rękę diabłu, etc.) prawie wszystkie ofiary są pokazywane raczej w ten sposób - próbują za wszelką cenę przeżyć, tracą wiele elementarnych, ludzkich odruchów, chodź czasem zdobywają się na heroizm. Tak to już jest, człowiek walczący o życie zachowuje się często jak szczur, jest zdolny do wszystkiego, "pokornie" wytrzymuje każde poniżenie.
A emigranci to taki nasz współczesny wyrzut sumienia. Usiłują przeżyć, podobnie jak Żydzi w Auschwitz, gettach itp. Wydalenie dla nich to często = śmierć. Może to właśnie autor chciał przekazać w filmie? Pokazać ich zachowanie jak utrwalony schemat (stereotyp? - nie sądzę) zachowania ofiar ludobójstw? Nie wiem, nie widziałem filmu, ale zobaczę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy film pokazuje nieudaczników? Temat jest bardzo aktualny : jest wielu ludzi np. z Afryki którzy z narażeniem życia chcą się dostać do Europy. Także problem opieki ludźmi starymi i chorymi jest bardzo aktualny! Nie dziwię się więc iż pomimo że "pacjent lub klient" umiera imigrantce - nie z jej winy - "pod ręką", za wszelką cenę chce zatuszować ten fakt. Współczesna Europa ma wiele masek! Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.